Qumak wychodzi na prostą

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2013-11-08 07:40

Spółce IT udał się rozwód z branżą budowlaną i początek romansu z sektorem publicznym.

Portal e-Dolny Śląsk za 53 mln zł czy system ISOK za 50 mln zł to tylko niektóre z kontraktów w segmencie publicznym, które warszawska spółka informatyczna zdobyła w ostatnim czasie. Rok temu wydawało się, że wyczerpał się potencjał spółki, które przez lata zarabiała na IT przy inwestycjach budowlanych. Rosły straty, a sytuację pogarszał brak zapłaty za roboty na Stadionie Narodowym. By ratować sytuację, Qumak wdrożył nową strategię, która pchnęła spółką na nowe wody. Wyniki za trzeci kwartał, pokazują, że wyszło jej to na dobre.

Gdyby EURO 2012 na Stadionie Narodowym nie odbyło się z powodu awarii, to rozumiałbym zastrzeżenia Narodowego Centrum Sportu. Ale mistrzostwa się odbyły, a stadion funkcjonuje — mówi Paweł Jaguś, prezes Qumaka. Spółka cały czas czeka na pieniądze za roboty na stadionie. [FOT. MP]
Gdyby EURO 2012 na Stadionie Narodowym nie odbyło się z powodu awarii, to rozumiałbym zastrzeżenia Narodowego Centrum Sportu. Ale mistrzostwa się odbyły, a stadion funkcjonuje — mówi Paweł Jaguś, prezes Qumaka. Spółka cały czas czeka na pieniądze za roboty na stadionie. [FOT. MP]
None
None

— Trzeci kwartał był dla nas jednym z najlepszych w ostatniej historii firmy — mówi Piotr Jaguś, prezes Qumaka.

W ciągu trzech miesięcy zwiększyła ona przychody do 128 mln zł z 98 mln zł rok temu. Ważniejsza jest jednak zmiana w pozycji zysku. Wyniósł on 5,5 mln zł, wobec 0,7 mln zł straty rok temu. Ten wynik pozwoli spółce zapomnieć o kiepskiej pierwszej połowie roku, w której miała ponad 4 mln zł straty netto. Po trzech kwartałach jest już na plusie. Prezes twierdzi, że ten wynik byłby znacznie lepszy, gdyby nie rezerwa, którą Qumak musiał zrobić z powodu braku wynagrodzenia za kontrakt na Stadionie Narodowym.

Spółka dokończyła pracę przy inwestycji po bankructwie Hydrobudowy Polska, ale nie otrzymała należnego jej wynagrodzenia od Narodowego Centrum Sportu. Bez rezerwy zysk netto po trzech kwartałach wynosiłby ponad 5 mln zł. To jedna z przyczyn, z powodu których Qumak pożegnał się z biznesem, swoim symbolem: IT przy pracach budowlanych.

Zamiast tego firma mocno weszła na rynek publiczny. Już teraz daje on 30 proc. jej przychodów, a prezes spodziewa się, że ten udział urośnie do 40 proc. w przyszłym roku. Wartość złożonych przez firmę ofert w przetargach, które się toczą, wynosi blisko 900 mln zł.

— Jesteśmy bliscy zdobycia wartego 68 mln zł kontraktu na lotnisku w Balicach. Liczymy także na wygraną w innym przetargu publicznym o wartości ponad 100 mln zł — mówi Paweł Jaguś.

Bez tych dwóch dużych umów spółka i tak ma rekordowy portfel zamówień (backlog). Wynosi on 807 mln zł. Prezes liczy, że dzięki temu przychody Qumaka w tym roku przekroczą 500 mln zł. Poprawa sytuacji w firmie i wejście na nowe rynki spowodowało, że Qumak zaczął aktywnie rozglądać się za przejęciami.

Na pierwszy ogień firma wydała 500 tys. zł na objęcie 10 proc. akcji w notowanej na NewConnect firmie Madkom. Trwają prace nad kolejnymi. Na celowniku znajdują się firmy IT o wartości kilku milionów złotych. Qumak ma 54 mln zł gotówki.

— Jest ona potrzebna nam ze względu na bezpieczeństwo realizowanych kontraktów. Mamy duże tematy IT, które wymagają od nas zaangażowania własnej gotówki na starcie — mówi Aleksander Plata, wiceprezes Qumaka ds. finansowych. Dlatego spółka przy przejęciach może posiłkować się zewnętrznym finansowaniem. W razie potrzeby zarząd nie wyklucza zwrócenia się do akcjonariuszy o zgodę na nową emisję akcji.

 

Możesz zainteresować się również: