Rabat przerośnie właściciela

Marcel Zatoński
opublikowano: 2011-07-26 00:00

Rabat Service, hurtownik z branży FMCG, za miesiąc wejdzie na NewConnect. Oferta jest warta 20 mln zł.

Obroty spółki dystrybucyjnej z giełdowej grupy Bomi przekroczą 1 mld zł

Rabat Service, hurtownik z branży FMCG, za miesiąc wejdzie na NewConnect. Oferta jest warta 20 mln zł.

Dystrybutor artykułów FMCG Rabat Service (dawniej Rabat Pomorze) chce pod koniec sierpnia wejść na alternatywny rynek giełdowy — o ile procedur nie wydłuży długa kolejka debiutantów. Spółka zależna od notowanych na GPW delikatesów Bomi prowadzi subskrypcję akcji.

— Planujemy emisję prywatną o wartości 20 mln zł. Free-float będzie stanowił około 10 proc. naszych akcji. Pieniądze przeznaczymy na zakup dużej spółki w okolicach Warszawy, która pozwoli nam powalczyć o pozycję rynkową w tym regionie — mówi Remigiusz Czernecki, prezes Rabat Service.

Właściciel dystrybutora, Grupa Bomi, boryka się z problemami finansowymi. W zeszłym roku wykazała 102,9 mln zł straty netto przy obrotach sięgających 1,43 mld zł. Kłopoty Bomi w detalu mają jednak nie wpływać na rozwój Rabatu. Hurtownicy spodziewają się zwyżek i chcą odgrywać coraz poważniejszą rolę w swoim segmencie.

— Wyrastamy na wicelidera dystrybucji FMCG w kraju, za Eurocashem. Po debiucie na NewConnect i przejęciu spółki z branży powinniśmy dojść do obrotów na poziomie 1 mld zł rocznie — deklaruje Remigiusz Czernecki.

Oznaczać to będzie, że część hurtowa grupy Bomi przerośnie pod względem sprzedaży detal.

Luka na zachodzie

Rabat Service opiera się na trzech filarach — dystrybucji FMCG, prowadzeniu sieci sklepów franczyzowych i logistyce.

— Działamy w specyficzny sposób. Rabat został stworzony przez franczyzobiorców. Jeszcze kilka lat temu naszymi właścicielami byli kupcy z Pomorza. Dlatego — w odróżnieniu od konkurencji — nie pobieramy prowizji od obrotów — mówi Remigiusz Czernecki.

W ramach spółki działają trzy sieci franczyzowe skupiające ponad 1400 sklepów: Sieć 34, eLDe i Livio.

— Jesteśmy słabiej obecni na zachodzie kraju, gdzie brakuje nam centrum dystrybucyjnego. Zbudowanie go będzie na pewno jednym z następnych kroków Rabatu — zapowiada prezes spółki.

Dystrybutor zamyka proces konsolidacji spółek franczyzowych. Nie zdecydował jednak jeszcze, czy połączy trzy działające dotychczas marki pod jednym szyldem.

— Trzeba pamiętać o przyzwyczajeniach klientów i prowadzących sklepy. Rynek wciąż pozostaje w kryzysie, a właściciele małych sklepów coraz częściej dostrzegają, że samodzielnie, bez dużego partnera, nie mają szans na przetrwanie — wyjaśnia Remigiusz Czernecki.

Dobre posunięcie

Po debiucie Rabat Service będzie jedną z największych spółek na NewConnect. Alternatywny rynek ma zwiększyć rozpoznawalność marki wśród inwestorów.

— Jesteśmy w najlepszym razie kojarzeni jako część dystrybucyjna Bomi, podczas gdy wycenia się nas na około 300 mln zł. Na małym parkiecie pozostaniemy przez mniej więcej rok, potem przeniesiemy się na główny rynek — zapowiada Remigiusz Czernecki.

Analitycy pozytywnie oceniają zamiar wprowadzenia Rabatu na NewConnect.

— To dobry ruch — Bomi dzięki temu pokaże, że jest warte więcej, niż wskazuje kurs giełdowy. Wprowadzenie Rabatu na mały parkiet pozwoli na uzyskanie realnej wyceny dystrybutora, która może być większa od wyceny samego Bomi. Przygotuje też grunt pod zapowiadane przejęcia, które mogą być sfinansowane dzięki emisjom akcji Rabatu — mówi Maciej Kabat z domu maklerskiego AmerBrokers.