Program skupu aktywów przez EBC oraz ożywienie w krajowej gospodarce będzie do połowy roku wywierać dalszą presję na umocnienie złotego, napisał w czwartkowym raporcie Piotr Matys, analityk Rabobanku. Notowania euro spadną poniżej strefy wsparcia 4,00-4,05 zł, a w perspektywie kolejnych miesięcy powinny skierować się w stronę kolejnego wsparcia na wysokości 3,80-3,92 zł, przewiduje specjalista (według niego z podobnych względów wzmocnią się także inne waluty regionu, a zwłaszcza węgierki forint).
Zdaniem Piotra Matysa wzrost gospodarczy w Polsce sięgnie w tym roku 3,5 proc., w czym pomoże wzrost konsumpcji oraz inwestycji, a także poprawa kondycji eksporterów dzięki ożywieniu w gospodarce niemieckiej. Zwyżki notowań złotego wyhamowywać będzie ryzyko deflacji, a także obawa że silny złoty uderzy w konkurencyjność eksporterów. Oba czynniki mogą przekonać krajowe władze monetarne do dalszego łagodzenia polityki, mimo ostatnich zapowiedzi, że marcowa obniżka stóp procentowych kończy cykl.
„Rada Polityki Pieniężnej będzie niechętna, by dalej ciąć stopy procentowe. Z drugiej strony jednak pułap 1,50 proc. nie jest dany raz na zawsze. Jeżeli Polska nadal będzie importowała deflację, a eksporterzy zaczną wyrażać niezadowolenie z silnego złotego, RPP może zrewidować swoje stanowisko. W międzyczasie mogłoby dojść do słownych interwencji, mających zniechęcić kupujących złotego” – czytamy w raporcie.
Mimo to zdaniem Piotra Matysa normalizacji polityki pieniężnej spodziewać się można już w przyszłym roku. Do pierwszej podwyżki stóp będzie mogło dojść w pierwszej połowie 2016 r., o ile pojawi się perspektywa wzrostu inflacji oraz wzrosną wydatki konsumentów. Do głównych czynników ryzyka dla optymistycznego scenariusza będą należeć załamanie się zawieszenia broni na Ukrainie oraz brak porozumienia Grecji z wierzycielami.
„Ryzyko negatywnego scenariusza to zaledwie 10-20 proc., a zatem wolimy się skupiać na potencjale umocnienia walut środkowoeuropejskich wobec euro” – napisał Piotr Matys.
Tymczasem w drugim kwartale szczęście może odwrócić się od rubla, zapowiada specjalista Rabobanku. Rosyjska waluta, która w pierwszych trzech miesiącach roku umocniła się najbardziej spośród ważniejszych środków płatniczych, jest już przewartościowana, zważywszy na ryzyko, że zwiększenie eksportu ropy przez Iran zaważy na cenach tego surowca oraz kruchość rozejmu na wschodzie Ukrainy.
„Prawda jest taka, że nikt nie wie, jaki będzie następny krok Putina. Dlatego obstawianie zwyżek tej waluty jest bardzo ryzykowną strategią” – ocenił Piotr Matys.
Na słabe perspektywy rubla wskazują prognozy 4-procentowego spadku rosyjskiego PKB w tym roku oraz oczekiwane wycofywanie się przez Bank Rosji z polityki wysokich stóp procentowych (z drugiej rubel byłby największym zwycięzcą ewentualnej normalizacji sytuacji na Ukrainie oraz stabilizacji na rynku ropy). Tymczasem uzależnienie od zagranicznego finansowania, wobec perspektywy zaostrzenia polityki pieniężnej Fedu, będzie ważyć na notowaniach takich walut jak turecka lira czy południowoafrykański rand.
