Rada Europejska numerem jeden

opublikowano: 17-07-2014, 00:00

Szczyt szefów państw i rządów miał zakończyć personalną układankę po wyborach do Parlamentu Europejskiego (PE).

Ze względów harmonogramowych w papierowym wydaniu „PB” nie możemy odnieść się do rezultatów szczytu Rady Europejskiej (RE) w Brukseli, poświęconego obsadzie stanowisk unijnych na kadencję 2014–19, a przy okazji także sytuacji na Ukrainie. Poranny czytelnik gazety jest mądrzejszy od autora o brzemienną w decyzje noc, odsyłam zatem na portal www.pb.pl.

FOT. Bloomberg
FOT. Bloomberg
None
None

Szczyt szefów państw i rządów miał zakończyć personalną układankę po wyborach do Parlamentu Europejskiego (PE).

Trzeba podkreślić, że dwa stanowiskajuż zostały obsadzone w sposób wyjątkowo transparentny, niemający precedensu w unijnych obyczajach. Jean-Claude Juncker, któremu poświęcony jest komentarz po lewej, już wiele miesięcy temu zgłoszony został przez centroprawicę na przewodniczącego KE. A ponieważ chadecka Europejska Partia Ludowa utrzymała w PE przodownictwo, a także przeważa w obecnym składzie RE (podlegającym nieustannym zmianom w zależności od wyborczych rozstrzygnięć w poszczególnych krajach) — stanowisko osiągnął bez problemu. Również niemiecki socjaldemokrata Martin Schulz, którego ambicje przed wyborami sięgały do fotela Junckera, na otarcie łez w naturalny sposób utrzymał przewodzenie PE.

Pozostał jeszcze drobiazg, a tak naprawdę decyzja strategiczna — przewodnictwo szczytów RE. W odróżnieniu od dwóchwspomnianych ten fotel szefowie państw i rządów obsadzają poufnie we własnym gronie bez zbędnych świadków. Kończący pięcioletnią kadencję były belgijski premier Herman Van Rompuy zawiesił poprzeczkę wysoko. Okazał się nie tylko dobrym organizatorem i mediatorem, ale stopniowo wyrósł na pierwszą unijną postać. Bezpodstawnie tytułowano go nawet prezydentem Unii Europejskiej, wszak głową wspólnoty jest kolegialny szczyt. Niemniej jego rosnąca pozycja decyzyjna wywoływała coraz głębszy stres Jose Manuela Barroso, kierującego unijnym gabinetem. Bardzo symboliczny wydźwięk ma wykańczane już naprzeciwko okien komisarzy nowe gmaszysko RE, górnolotnie zwane Sercem, a roboczo Jajem Europy, ze względu na kształt. To właśnie jego gospodarz będzie w kadencji 2014–19 grał unijne pierwsze skrzypce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane