Rada Gabinetowa to zbiór politycznie pusty

Jacek Zalewski
opublikowano: 15-01-2008, 00:00

Jedyną pewną informacją o przebiegu wczorajszej Rady Gabinetowej (RG) w Belwederze — do którego rząd przespacerował się przez Aleje Ujazdowskie po pasach, prezydent zaś przyjechał na sygnale — jest bezdyskusyjnie to, że się odbyła. Pozostałe relacje są tak rozbieżne, jak argumenty rywali w kampanii wyborczej, trwającej w Polsce permanentnie. Według premiera Donalda Tuska nieudane posiedzenie to wpadka prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który jako gospodarz wykazał się zdenerwowaniem i niecierpliwością. Głowa państwa oceniła, że rządowa klasa nie odrobiła pracy domowej i przyszła na zajęcia nieprzygotowana. W tej sytuacji rzeczywiście szkoda, że 45-minutowa lekcja nie była z Belwederu transmitowana. Doświadczenie z obecności mediów na starcie negocjacji PO i PiS w 2005 r. jest jak najgorsze, ale z drugiej strony — wymianie ciosów w Sejmie przygląda się cała Polska.

Zaplecze prezydenckie i premierowskie nie zgadza się nawet w ocenie, czy wcześniej RG temat ochrony zdrowia już podejmowała. Sekretarz stanu w KPRM Rafał Grupiński stwierdził, że nie — co okazało się nieprawdą, albowiem 9 czerwca 2006 r. jednym z tematów RG, choć nie głównym, zdrowie jednak było. Prezydent wówczas „podkreślił konieczność określenia żądań protestujących lekarzy”, premier Kazimierz Marcinkiewicz zaś „zadeklarował prawie 20-procentowy wzrost nakładów na ochronę zdrowia od 1 stycznia 2007 r.”. Wczoraj Lech Kaczyński oczekiwał takiej samej deklaracji od Donalda Tuska, ale na próżno. Rząd stoi na bardzo słusznym stanowisku, że klucz do reformy leży w zracjonalizowaniu wydatków już ponoszonych — ale nie ma pomysłu, jak to zrobić.

Polityczną odpowiedzialność za klapę wczorajszego posiedzenia RG ponosi jego inicjator i gospodarz, czyli prezydent. Choć z drugiej strony — rząd od razu uznał tę inicjatywę za propagandowe wtrącanie się głowy państwa. Notabene Lech Kaczyński formalnie nie powinien spodziewać się konkretów, jako że cały pakiet ustaw reformujących skierowany został ścieżką poselską, czyli prezydent właściwie powinien spotykać się z… klubem PO, który jest obecnie właścicielem projektów.

Konstytucja, nieprecyzyjnie dzieląc władzę między głowę państwa a szefa rządu, jednocześnie nakazała im łączność co najmniej dwoma kanałami — właśnie przez Radę Gabinetową oraz doradczą Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Ta druga, obecnie złożona z czołówki PiS (oraz zapomnianego Ludwika Dorna), stała się opozycyjnym rządem na wychodźstwie i dla idei dialogu służącego Polsce jest organem straconym. Wczoraj wyszło, że z kolei RG jest zbiorem pustym. To kategoria z matematycznej teorii mnogości — wypada przypomnieć, że moc zbioru pustego wynosi zero.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu