Rada Polityki Pieniężnej przed pierwszym starciem

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2001-10-16 00:00

Pierwsze starcie zbliża się nieuchronnie. W narożnikach stają: w niebieskim prof. Balcerowicz, a za nim, w roli sekundantów, cała RPP. W czerwonym narożniku drugi profesor, tym razem Belka. Za nim tłoczy się wyjątkowo wielu masażystów, lekarzy i doradców — w sumie jest ich grubo ponad dwustu trzydziestu. Z loży honorowej całej sytuacji przypatruje się właściciel kart zawodniczych obu przygotowujących się bokserów, prezydent Kwaśniewski. Jego sympatie są chyba podzielone, bo zapewne czuje się „ojcem chrzestnym” obu herosów. Nie wykazują oni zresztą właściwej pięściarzom zaciekłości i zajadłości, widać, że chętnie by porozmawiali, pokazali sobie napisy na spodenkach i butach, wymienili się — na znak przyjaźni — ręcznikami.

Za to ich sztaby zioną na siebie nawzajem prawdziwym ogniem. Niektórych z doradców to trzeba siłą przytrzymywać, by nie rozpoczęli walki przed pierwszym gongiem, by nie rzucili się na doradców i konsultantów przeciwnika. Szczególnie zdeterminowana wydaje się średnio liczna grupa, z zaplecza profesora Belki, dowodzona przez postawnego mężczyznę z czarnym, sumiastym wąsem. Pod adresem adwersarzy lecą ciężkie oskarżenia i groźby, ale i ci nie pozostają dłużni wspominając coś o konstytucji, odpowiedzialności i dodają, że „nie oddadzą ani guzika...”.

Tak naprawdę do pierwszego gongu pozostało jeszcze nieco ponad tydzień. Wtedy odbędzie się pierwsze, po sformowaniu nowego rządu, posiedzenie RPP. Zawodnicy, wzorem Gołoty, który chciał najpierw porozmawiać z Lennoxem Lewisem, a ten nic nie zrozumiał i od razu go zbił, jeszcze chcą dyskutować. Profesor Belka jest gotów oddać pod osąd RPP swój program gospodarczy, projekt przyszłorocznego budżetu i plan sanacji finansów państwa. Na ile jednak projekty te zyskają uznanie szacownego gremium — trudno powiedzieć. Tym bardziej że prof. Balcerowicz jest w Radzie aż, i tylko, primus inter pares, i jego głos jest decydujący tylko w przypadku remisu.

Jeżeli RPP, w odpowiedzi na nowe projekty, nie obniży obowiązujących w Polsce stóp, wojna wydaje się nieunikniona. Jeszcze w trakcie montowania koalicji rządowej Leszek Miller stwierdził, że w Sejmie nie wystarczy mieć rację, trzeba jeszcze mieć arytmetyczną większość. A dodajmy, że jak się ma arytmetyczną większość, to nawet rację niekoniecznie trzeba mieć. Może więc pogląd, że czasami lepiej jak drzewo się nieco ugina, bo w przeciwnym wypadku wiatr je może złamać, nie jest do końca pozbawione sensu.

Stanowisko Jarosława Kalinowskiego, wicepremiera i ministra rolnictwa w rządzie Leszka Millera, w sprawie strategii wobec Rady Polityki Pieniężnej, nie zmienia się zasadniczo od ponad półtora roku, nieznacznie jedynie ewoluuje. Wyraża się najkrócej stwierdzeniem: Ja jestem politykiem, a nie ekonomistą, ale wiem, że jeśli nasza Rada ma tylko jeden cel — to nie ma równowagi w gospodarce. Najbardziej jaskrawym, swoistym wotum nieufności wobec RPP był, złożony do laski marszałkowskiej 13 lutego 2001 roku, projekt ustawy o zmianie ustawy o Narodowym Banku Polskim. Politykom PSL bardzo spodobał się model amerykański i sposób ulokowania w systemie państwa Zarządu Rezerwy Federalnej (Fed). Proponują więc nie ograniczenie samodzielności RPP, ale rozszerzenie jej celów i do dbania o poziom inflacji dopisanie dbałości o wzrost gospodarczy i bezrobocie. To jest główny cel, ale nie do końca jasno wyłożony w projekcie ustawy, bo na jego podstawie można dokonać tylko interpretacji rozszerzającej. Być może więc, od tego czasu, poglądy ludowców wyewoluowały nieco dalej. Tym bardziej że recenzentem ewentualnego nowego projektu może być Andrzej Lepper, którego Samoobrona szła do wyborów pod sztandarem: Balcerowicz musi odejść.

Nowy rząd, tak naprawdę, jeszcze nie powstał, a już w jego łonie i okolicach narastają poważne różnice zdań. Najwięcej oczywiście dotyczy spraw personalnych. Pierwszy poważny konflikt merytoryczny rozegra się zapewne pomiędzy dwoma wicepremierami: ministrem finansów prof. Markiem Belką i ministrem rolnictwa Jarosławem Kalinowskim. Powód: Rada Polityki Pieniężnej i jej uprawnienia. Hasło „Balcerowicz musi odejść” prof. Belka odczytuje jako żądanie zmiany polityki, orientacji polityki gospodarczej czy wręcz żądanie zmiany ustroju instytucjonalnego. A na to się nie zgadza i nie widzi takiej potrzeby.

Profesor Belka jest zwolennikiem kontynuowania dotychczasowego kierunku reform, chociaż dostrzega konieczność modyfikacji polityki gospodarczej. W sprawie oczekiwanej obniżki przez RPP stóp procentowych oczekuje pozytywnej oceny dokonanej przez siebie operacji sanacji finansów publicznych i pozytywnej reakcji NBP i Rady Polityki Pieniężnej. Interesująca będzie sytuacja, gdy taka pozytywna reakcja nie nastąpi. Premier Miller mówi wprost, że nie wyklucza, iż w Sejmie natychmiast pojawi się inicjatywa ustawodawcza, by kompetencje Rady ograniczyć. I koalicja ją poprze: „Nie mogę bronić polityki RPP, która okazała się nietrafna”.