Rafineria Jasło szuka chętnych na spółki
Niechciany producent paliw już niedługo zakończy budowę holdingu
Do końca roku Rafineria Jasło zamierza przekształcić się w holding liczący 17 spółek zależnych. Taką ścieżkę prywatyzacji firma wybrała jako jedyna w sektorze paliwowym. Władze przedsiębiorstwa postanowiły, że jeśli nie znajdzie się inwestor strategiczny dla całej rafinerii, sprywatyzują poszczególne spółki.
— Rafinerii nie chciał kupić żaden inwestor. Liczyliśmy na połączenie z Petrochemią Płock, jednak paliwowy potentat nie był zainteresowany ani całym przedsiębiorstwem, ani poszczególnymi dziedzinami naszej działalności — wyjaśnia Józef Folcik, prezes Rafinerii Jasło.
Apetyt na parafiny
Ostatnio, gdy firma z Jasła ustabilizowała się i po raz pierwszy od kilku lat wypracowała zysk, stanowisko Petrochemii uległo zmianie. Płock zaproponował rafinerii utworzenie spółki wytwarzającej parafiny — najważniejszy produkt Jasła.
— Nasz udział w krajowym rynku parafin sięga 40 proc. Sporo sprzedajemy za granicę — do Czech, Słowacji, Austrii, Słowenii, a także na Węgry i Ukrainę — mówi prezes Folcik.
Inwestorzy dopłacą
Zakład produkujący parafiny wymaga inwestycji. Potrzebne są instalacje do odwaniania i hydrorafinacji, których koszt szacowany jest na blisko 20 mln zł.
Płock chce współpracować z Jasłem także w produkcji dodatków do olejów smarowych rozprowadzanych przez Petro-oil (spółkę utworzoną przez Petrochemię i trzy rafinerie południowe: Czechowice, Jedlicze i Trzebinię).
Małe łatwiej sprzedać
Zewnętrznych udziałowców mają już dwie spółki wyodrębnione z Rafinerii Jasło.
— W tym tygodniu podpiszemy akt założycielski spółki Lotos- -Tank. Firma, która zajmie się sprzedażą i magazynowaniem naszych paliw, będzie należała w 51 proc. do Rafinerii Gdańskiej — tłumaczy Józef Folcik.
W kolejnej spółce, Monto-Rem, świadczącej usługi remontowe, 20 proc. udziałów kupili pracownicy. Jasło kończy też rozmowy z dystrybutorem chemikaliów, firmą Cheman, w sprawie utworzenia spółki produkcyjnej.
Na finiszu są także negocjacje z Rafinerią Gdańską. Firmy z Gdańska i Jasła chcą współpracować w produkcji olejów smarowych.
— Dzięki współpracy z Gdańskiem rozszerzymy sieć sprzedaży przyszłej spółki olejowej — uważa szef rafinerii z Jasła.
Struktura kapitałowa spółki olejowej nie została jeszcze uzgodniona. Prezes Folcik ma nadzieję, że jego rafineria zachowa w niej kontrolny pakiet udziałów.
Niemcy wezmą sadze
Do holdingu nie wejdzie należący do rafinerii z Jasła zakład produkcji sadz technicznych. Przedsiębiorstwo zamierza sprzedać go niemieckiej firmie Degusa-Hźl. Pieniędze uzyskane ze sprzedaży pomogą w sfinansowaniu inwestycji w zakładzie parafin oraz budowy terminalu paliwowego. Koszt tej ostatniej inwestycji wyniesie, zdaniem prezesa, 10-15 mln zł.