Tymczasem dzisiaj o 14. poznamy marcowe odczyty z rynku pracy – GUS opublikuje dane o zatrudnieniu i przeciętnym wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw. Oczekujemy, że spadkowa dynamika zatrudnienia ulegnie dalszemu wyhamowaniu, a liczba etatów w sektorze przedsiębiorstw będzie o 0,7 proc. niższa niż rok wcześniej (w lutym było to -1,1 proc. r/r). W dalszym ciągu naszym bazowym scenariuszem pozostaje w miarę płaska ścieżka wynagrodzeń z wzrostami koncentrującymi się w okolicach 3 proc. r/r. Po 2,9-proc. wzroście płac w lutym, w marcu oczekujemy odczytu na poziomie 3,4 proc. r/r. Nasza prognoza zatrudnienia jest zgodna z rynkowym konsensusem. W przypadku oczekiwanego wzrostu wynagrodzeń plasujemy się nieznacznie powyżej średniej rynkowych prognoz.
Waluty
Koniec minionego tygodnia nie był udany dla polskiej waluty, która wraz z
pogarszającym się sentymentem na rynkach światowych nie zdołała obronić zysków z
poprzednich sesji. Eurozłoty oscylował wokół 3,8600, wyraźnie wzrósł natomiast
kurs USD/PLN, kierując się w stronę 2,8600.
Eurodolar przez większość
piątkowej sesji kontynuował spadki, dla których barierą był poziom 1,3500. Słabe
nastroje na rynkach finansowych oraz utrzymanie obaw o kondycję Grecji
uniemożliwiały kontynuację zwyżki kursu EUR/USD z poprzedniego tygodnia.
Informacja o procesie, który SEC wytoczył bankowi inwestycyjnemu Goldman
Sachs przypieczętowała piątkowy wzrost awersji do ryzyka inwestorów, w efekcie
czego dolar jeszcze wyraźniej umocnił się w trakcie amerykańskiej sesji (obecnie
kurs znajduje się w okolicy 1,3440). Spowodowało to także dalsze osłabienie
naszej waluty, która zaczyna tydzień na poziomie 3,8900 wobec euro.
Ponieważ wydarzenie to miało miejsce po zakończeniu sesji na Starym Kontynencie należy oczekiwać, że zobaczymy dziś reakcję europejskich inwestorów. Tym samym spodziewamy się utrzymania siły dolara oraz kiepskich nastrojów na światowych parkietach, które przełożą się na słabą kondycję polskiej waluty.
Giełda
Piątkowe sesje zaczęły się od spadków, po słabych wynikach Google. W dalszej części sesji napływały informacje, które nie nadały większej dynamiki indeksom, aż do momentu, gdy dowiedzieliśmy się o zarzutach SEC (amerykański regulator) wobec banku Goldman Sachs. Zaraz po tym indeksy w USA i Europie wyraźnie spadły, niwelując tym samym w całości mozolnie wypracowane zyski przez pierwsze cztery sesje minionego tygodnia. Polskie parkiety były już wówczas zamknięte i nie zdążyły zareagować, co powinno wyraźnie obciążyć ich dzisiejsze otwarcie. Zanim przejdziemy do sprawy Goldmana krótko o innych informacjach.
Zyski wyższe od oczekiwań pokazały Bank of America i General Electric, ale
inwestorzy nie odnieśli się do nich z entuzjazmem. W pierwszym wypadku z powodu
słabej kondycji części udzielającej kredyty (zyski wypracował głównie dział
inwestycyjny). W drugim, z powodu słabej dynamiki przychodów (zyski głównie z
powodu obniżki kosztów). Na sentymencie nie zaważyły poważnie słabsze od
oczekiwań odczyty wskaźnika nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan.
Goldman Sachs został oskarżony o nieujawnianie znanych sobie i istotnych
informacji o charakterystyce sprzedawanego przez siebie produktu opartego o
kredyty subprime. W efekcie jego nabywcy nie mogli właściwie ocenić jego jakości
i związanego z nim ryzyka. Na inwestycji ponieśli straty. Wiadomość ta pojawiła
się w sytuacji, gdy rynki znajdowały się w stanie wykupienia i oceniamy, że może
zapoczątkować kilkusesyjną korektę. Jednocześnie sprawa wydaje się rozwojowa
(możliwe są kolejne pozwy także poza USA). Może również odbić się negatywnie na
innych amerykańskich bankach, jako że daje nowe argumenty zwolennikom twardszych
regulacji wobec sektora.
Dziś dowiedzieliśmy się o nowych regulacjach w
Chinach mających ograniczyć akcję kredytową. W naszej ocenie będą one dziś
negatywnie ważyć na europejskich i amerykańskich rynkach akcji.
Biuro Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Banku Polska