Raiffeisen jest już w BGŻ BNP Paribas

opublikowano: 04-11-2018, 22:00

W zarządzie połączonych banków zasiada tylko jeden reprezentant Raiffeisena

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego szefem połączonych banków będzie Przemysław Gdański
  •  jak przebiegała fuzja na poziomie personalnym i co oznacza dla pracowników przejmowanego banku

Raiffeisen Polbank przechodzi do historii. Jeden z najstarszych banków w Polsce, legitymujący się licencją o numerze 002, którą otrzymał już w 1991 r., formalnie przestał istnieć w środę, 31 października, kiedy w KRS znalazł się wpis o zakończeniu fuzji z BGŻ BNP Paribas. Zostało po nim wspomnienie oraz wydzielona z biznesu jednostka działająca na zasadzie oddziału, podlegająca bezpośrednio pod Wiedeń, która zarządza portfelem frankowym Raiffeisena. Pracę znalazło w nim ponad 200 osób. Szefem został Aleksander Fleishmann, który ostatnie lata przepracował w grupie Raiffeisena na Ukrainie. Jego prawą ręką jest Adrian Sejdak, szef bankowości hipotecznej w Raiffeisenie.

SYMBOLICZNA FUZJA:
SYMBOLICZNA FUZJA:
Dla Józefa Wancera, szefa rady nadzorczej BGŻ BNP Paribas, fuzja z Raiffeisenem ma dodatkowy wymiar, gdyż w latach 1995-2000 przez rok był wiceprezesem, a potem prezesem przejętego banku.
Fot. Marek Wiśniewski

Szczupła reprezentacja

Reszta załogi wraz ze zorganizowaną częścią biznesu przeszła do BGŻ-u. Nie wiadomo jeszcze, kto w połączonym banku utrzyma etat, a kto będzie musiał się z nim pożegnać. Z wpisu do KRS wynika, że swoje posady utrzymali menedżerowie BGŻ BNP Paribas, natomiast z Raiffeisena do kierownictwa weszła tylko jedna osoba — Kazimierz Łabno, dyrektor zarządzający w tym banku.

Tak szczupła reprezentacja przejmowanego banku w zarządzie stanowi pewną niespodziankę, choć od dłuższego czasu taki scenariusz był dość czytelny. W ramach prac nad połączeniem powstały mieszane zespoły z BGŻ i Raiffeisena, na czele których stanęli liderzy projektów. Od początku było oczywiste, że po zakończeniu fuzji obejmą oni funkcje, kierowników, dyrektorów, dyrektorów zarządzających i członków zarządu. O ile na poziomie B minus 1, minus 2 i dalej w dół można było znaleźć wielu menedżerów z Raiffeisena, to wśród liderów pionów był tylko Kazimierz Łabno.

Zaskoczeniem może być brak w połączonym zarządzie Piotra Czarneckiego, charyzmatycznego, wieloletniego prezesa Raiffeisena. W ogóle tak szczupła reprezentacja w kierownictwie byłych wiceprezesów przejętego banku może dziwić, gdyż kiedy kilka lat temu BNP Paribas kupił BGŻ, ławka z prezesami była niewiele krótsza niż w drużynie piłki nożnej. W składzie znalazły się bowiem zarządy obydwu banków w stosunku niemal jeden do jednego. Fakt, że był to stan przejściowy, a z czasem część menedżerów straciła posady.

Z drugiej strony, kiedy Raiffeisen wchłonął Polbank, do zarządu zaproszenie otrzymał tylko Kazimierz Stańczak, prezes i założyciel przejmowanego, który został pierwszym wiceprezesem w połączonym banku. Długo miejsca tam nie zagrzał. Odszedł z banku, a zarząd został czysto „raiffeisenowy”. Zarówno Kazimierz Stańczak, jak i Piotr Czarnecki to wyraziste, silne osobowości i posadzenie ich przy jednym kierowniczym stole od początku generowało ryzyko powstawania różnic, które z czasem zmaterializowało się.

Casus BZ WBK

Według naszych informacji, francuski inwestor ustalając skład zarządu BGŻ BNP Paribas miał niemały problem z dopasowaniem do istniejącego składu ludzi z Raiffeisena. Gładko przeszła kandydatura Kazimierza Łabno, którego umiejętności w zakresie logistyki i operacji (odpowiadał za przeniesienie centrum operacji Raiffeisena do Rudy Śląskiej, przeprowadzone w książkowy sposób) wnoszą dużą wartość dodaną do połączonego banku, natomiast większość kluczowych stanowisk w BGŻ została stosunkowo niedawno obsadzona. Dotyczy to szefów detalu, korporacji, a przede wszystkimi prezesa. Przemysław Gdański objął stanowisko jesienią ubiegłego roku po drobiazgowym procesie kwalifikacji. Został dobrze przyjęty przez Paryż i, jak wynika z naszych informacji, ma wysokie noty w centrali.

Sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, że grupa BNP Paribas hołduje zasadzie, żeby honorować kontrakty menedżerskie podpisane w przejmowanym banku. Przynajmniej przez pewien czas. Ostatecznie jednak centrala zdecydowała nie zmieniać składu BGŻ i dokooptować tylko jedną osobę. Za precedens posłużyła fuzja BZ WBK z Kredyt Bankiem, kiedy w kierownictwie „Wubeku” nie znalazł się żaden członek zarządu KB.

Z naszych informacji wynika, że do końca ważyła się kwestia zaproszenia do rady nadzorczej banku Piotra Czarneckiego. Ponieważ jednak nie ma go wśród zaproszonych na posiedzenie rady zwołane w tym tygodniu, to albo nie uzyskał nominacji, albo jej nie przyjął. Decyzja w tej sprawie miała bowiem zapaść do końca października.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane