Raiffeisen odsłania karty w sprawie Semaksu

Eugeniusz Twaróg
09-11-2010, 00:00

Znamy stenogramy rozmów doradców z klientami, zeznania pracowników. Wreszcie sam bank zaczął mówić.

Na obligacjach spółki 20 klientów banku straciło 10 mln zł. Kto winien?

Znamy stenogramy rozmów doradców z klientami, zeznania pracowników. Wreszcie sam bank zaczął mówić.

Już prawie wszystkie karty w sprawie obligacji Semaksu, na których klienci Raiffeisen Banku Polska (RBPL) stracili 10 mln zł, są na stole. Dotarliśmy do stenogramów rozmów doradców banku z obligatariuszami, które przez wiele miesięcy kryła tajemnica bankowa. Znamy zeznania poszkodowanych i pracowników banku. Wreszcie — po raz pierwszy — Raiffeisen prezentuje swoje stanowisko w tej sprawie, bo Semax zwolnił go z tajemnicy bankowej. Co z tego wszystkiego wynika?

Co wiedział bank

Sprawa ciągnie się od zimy 2009 r., kiedy Raiffeisen sprzedał swoim 20 klientom obligacje poznańskiej firmy Semax za ponad 10 mln zł. Była to kolejna emisja dla spółki, którą bank obsługiwał od czerwca 2007 r. Jak się okazało, ostatnia. W marcu 2009 r. Semax ogłosił upadłość — najpierw likwidacyjną, przekształconą potem w układ. Do spółki wszedł nowy inwestor, który zaoferował obligatariuszom układ: wypłatę 30 proc. wartości obligacji w ratach. Posiadacze papierów Semaksu ofertę odrzucili. Domagają się od Raiffeisena wypłaty wszystkich pieniędzy, jakie wydali na obligacje.

Uważają, że bank, który był nie tylko agentem, ale również kredytował Semax, musiał znać jego kondycję finansową, a skoro była zła, nie powinien był oferować obligacji spółki.

— Mając konto i kredyt firmowy w RBPL, często musieliśmy dostarczać zaświadczenia o niezaleganiu z podatkami oraz ZUS. Bank nie tylko był agentem emisji, ale też kredytował Semax, więc jak to możliwe, że na mniej niż miesiąc przed upadłością nic nie wiedział o problemach spółki? — pyta jedna z klientek, która jeszcze 18 lutego 2009 r. drogą e-mailową dostała ofertę nabycia obligacji.

27 lutego 2009 r. bank zatrzymał sprzedaż papierów. Było to konsekwencją spotkania z zarządem Semaksu, które odbyło się tego samego dnia. I tu pojawia się nowy ciekawy wątek, który bank, zwolniony z tajemnicy, ujawnia po raz pierwszy. Na spotkaniu spółka powiadomiła, że nie reguluje zobowiązań publicznoprawnych i nie płaci czynszu. To są już znane informacje. Raiffeisen dowiedział się ponadto, że z Semaksu wypłynęły 4 mln zł jako zapłata za nieruchomość należącą do jego akcjonariuszy. Gotówką. Według banku, działanie Semaksu miało istotny wpływ na płynność i tym samym dalsze funkcjonowanie firmy.

Nowy zarząd firmy nie chce komentować tych informacji do czasu zakończenia postępowania wyjaśniającego, prowadzonego przez prokuraturę w sprawie obligacji.

Moje przeoczenie

Czynności mogą jednak potrwać. Prokurator czeka na opinię biegłych, którzy badają księgi spółki.

— Interesuje nas, jaka była sytuacja finansowa Semaksu w momencie emisji obligacji i czy była ona znana Raiffeisen Bankowi — mówi prowadzący sprawę prokurator Mikołaj Gajewicz.

Prace ekspertów trochę się wydłużają. Opinia miała być gotowa już latem, potem termin został przesunięty na koniec października. Najnowszy upływa z końcem listopada.

Na razie prokuratura przesłuchała pracowników oddziałów banku i poszkodowanych. Kilka tygodni temu Raiffeisen przesłał jej również stenogramy telefonicznych rozmów doradców z klientami dotyczących nabycia akcji. Obligatariusze miesiącami zabiegali o ich odtajnienie, zaś bank bronił się, zasłaniając się tajemnicą bankową. Poszkodowani spekulowali, że być może dlatego, że ma coś do ukrycia. Dotarliśmy do kilku stenogramów. Wielkiego zaskoczenia nie ma.

Procedura sprzedaży obligacji była następująca: doradca pytał klienta, czy chce kupić obligacje, czy zapoznał się z memorandum informacyjnym spółki Semax (opisuje sytuację firmy i jej perspektywy), po czym klient podawał hasło i transakcja została zawarta. Taki też mniej więcej przebieg miały rozmowy, do których dotarliśmy. W jednym przypadku klient podał niewłaściwe hasło, a mimo to doradca sprzedał mu papiery. Czytając inne stenogramy, można odnieść wrażenie, że klienci "z automatu" odpowiadali na pytanie, czy znają memorandum. A znajomość tego dokumentu była bardzo ważna, co podkreśla sam Raiffeisen w piśmie, jakie otrzymaliśmy z banku: "Memoranda informacyjne w zakresie przedmiotowej emisji publikowane były w dniach 15.06.2007 r., 24.06.2008 r. oraz 10.12.2008 r. Ostatnie z nich zawierało ważną informację o możliwych problemach z płynnością Semax S.A. w przypadku nierolowania obligacji".

Tymczasem jeden z pracowników banku zeznał na policji, że "Pani X nie otrzymała ode mnie memorandum informacyjnego Semax S.A. (…). Było to moje przeoczenie, ze względu iż klientka inwestowała w obligacje kilku przedsiębiorstw".

Raiffeisen nie tylko nie poczuwa się do winy w związku z obligacjami Semaksu, lecz uważa się za poszkodowanego w sprawie. Spółka jest mu winna 10 mln zł. Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisena, zapewnia, że bank podjął wszelkie możliwe działania w postępowaniu układowym Semaksu, które umożliwiają dalsze funkcjonowanie firmy i spłatę jej zobowiązań. Zastrzega jednak, że o spłacie obligacji Semaksu przez Raiffeisen nie ma mowy.

Nie ma więc szans na zawarcie przedsądowej ugody, o jaką dwa tygodnie temu grupa siedmiu obligatariuszy zwróciła się do banku. Spór będzie musiał rozstrzygnąć sąd. n

Paweł Maj*: W trudnych spółkach przeszłość odkreślamy grubą kreską

1Czy inwestując w Semax, wiedzieli państwo o konflikcie obligatariuszy spółki i Raiffeisen Banku oraz kontrowersyjnej transakcji zakupu gruntu przez spółkę?

W przypadku spółek w trudnej sytuacji, w które się angażujemy, przyjęliśmy zasadę, że oddzielamy przeszłość grubą kreską. Uznajemy to jako "stan zastany" i skupiamy się na przyszłości. Staramy się dążyć do tego, by zrealizować układ i spłacić wierzycieli w możliwie największym stopniu i nie wnikać w konflikty między nimi.

2W jakiej kondycji jest obecnie Semax? Spółka cały czas się rozwija. Mamy trzy kolejne umowy na najem powierzchni pod sklepy Vabbi Factory Outlet — otworzymy je jeszcze w tym roku. Planowaliśmy 10 otwarć w całym roku i wszystko wskazuje na to, że przekroczymy ten plan i będzie ich 11. Jeśli chodzi o poziom cash flow, nie narzekamy. Spółka reguluje wszystkie bieżące zobowiązania i ma pieniądze na zakup kolekcji.

3Co z układem z wierzycielami? Czekamy na wyznaczenie przez sąd terminu zgromadzenia wierzycieli.

*członek zarządu Skyline Investment. Spółka w 2009 r. przejęła kontrolę nad Semaksem za symboliczne 600 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Raiffeisen odsłania karty w sprawie Semaksu