W polityce podatkowej w zbyt małym stopniu znajduje odzwierciedlenie preferencji gospodarczych państwa. Wysokie łączne obciążenie dochodów najniższych (stawka 19 % PIT oraz 45 % obciążenie z tytułu ZUS) stanowi istotny czynnik kreujący bezrobocie oraz stwarza w przypadku osób o niskim poziomie wykształcenia przymus wyrażania zgody na zatrudnienie w ''szarej strefie". Nie są realizowane zakładane w budżecie wpływy z podatków. Utrzymuje się mała efektywność działania służb skarbowych. Dotyczy to szczególnie spraw z zakresu wspólnych zainteresowań służb celnych i skarbowych. Potrzebne są w tym przypadku: dalsza komputeryzacja i szkolenie oraz powiązanie służb celnych i skarbowych. Podstawą ustalania podatków jest przestarzały system oparty o klasyfikację branż i zjednoczeń wprowadzony ponad 33 lat temu. Zamiast przystosować system podatkowy utrzymano obowiązywanie SWW w systemie naliczania podatku VAT. Wynikiem tego jest: zmuszenie podmiotów gospodarczych do prowadzenia podwójnej ewidencji produkcji wg starej i nowej klasyfikacji; brak danych o podatku VAT wg grup produktów do rachunków narodowych; brak ujednoliconych warunków płacenia VAT przez producentów krajowych i zagranicznych. Zdarza się, że stawki podatkowe na towary importowane (klasyfikowane wg PCN) są niższe niż stawki VAT dotyczące wyrobów produkowanych przez polskich producentów (sklasyfikowane wg SWW). System podatkowy jest jedną z głównych przyczyn pogarszającej się od kilku lat sytuacji finansowej państwa. Szczególnie istotne znaczenie mają stawki podatków pośrednich, których podwyższanie w ostatnich latach powodowało spadek dochodów budżetowych z tytułu tych podatków. Np. w latach 1999-2000 dochody budżetu państwa z tytułu akcyzy na wyroby spirytusowe spadły odpowiednio o 11% i 15%, przy jednoczesnym wzroście średniej rocznej stawki akcyzy na te wyroby w 1999 r. o 6,5% i w 2000 r. o 6,1%. W 2000 r. zanotowano, po raz pierwszy, spadek dochodów budżetowych z tytułu akcyzy na wyroby tytoniowe (o 10% realnie), przy jednoczesnym wzroście stawki akcyzy (o 28%). Aktualnie suma podatków pośrednich do sumy podatków bezpośrednich w Polsce ma się jak 1: 0,4, gdy w Unii Europejskiej ta sama relacja wynosi średnio 1: 0,9. Oznacza to, że ''siła fiskalna'' obciążenia ludności podatkami pośrednimi w Polsce jest ponad dwukrotnie większa niż w Unii. Obciążenie to jest najdotkliwsze dla gospodarstw domowych o niższych dochodach, które prawie całość dochodów przeznaczają na bieżącą konsumpcję. Bezrobocie i rynek pracy Wzrost masowego bezrobocia do stanu społecznej klęski to najostrzejszy przejaw załamania się polityki gospodarczej i społecznej poprzedniego rządu. Licząc według metodologii obowiązującej w krajach OECD, w momencie przejmowania władzy przez rząd SLD - UP - PSL stopa bezrobocia osiągnęła poziom ponad 18%. Jeżeli uwzględni się także bezrobocie ukryte na wsi, czyli tzw. bezrobocie agrarne - łącznie bez pracy pozostaje blisko 4,3 mln Polaków. To wielkość zatrważająca, pokazująca skalę społecznego dramatu, ale też klęski polityki poprzedniego rządu. Po latach 1994-1997, które były od 1989 r. najkorzystniejszym okresem z punktu widzenia poprawy sytuacji na rynku pracy, w latach 1998-2000 powróciła tendencja niekorzystnych zmian i to zarówno pod względem liczby miejsc pracy, jak i liczby bezrobotnych. W latach 1994-1997 liczba pracujących zwiększyła się o 1.111 tys., a liczba bezrobotnych spadła o 1.064 tys., mimo dość dużego już w tym czasie przyrostu liczby ludności w wieku produkcyjnym, który wyniósł ponad 680 tys. osób. W 1998r. liczba pracujących zmniejszyła się o 55 tys. osób. W 1999 r. w gospodarce ubyło 255 tys. miejsc pracy, w 2000 r. liczba pracujących zmniejszyła się o 439 tys. osób, a w ciągu 9 miesięcy 2001 r. o 180 tys. W sumie w porównaniu do końca 1997 r. liczba pracujących spadła o 929 tys. osób do poziomu około 15,3 mln pracujących. Oznacza to, że po niemal dwunastu latach transformacji liczba miejsc pracy w polskiej gospodarce jest o 2.446 tys. mniejsza niż w końcu 1989 roku. W czasie funkcjonowania poprzedniego rządu skala bezrobocia zwiększyła się o 1.094 tys. (tj. o 59,9%) bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy. Na koniec września 2001 r. liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wynosiła 2.920 tys. Stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła w tym okresie z 10,3 % do 16,3 %. Należy pamiętać, że równocześnie ok. 394 tys. osób korzystało z zasiłków i świadczeń przedemerytalnych. Osoby te formalnie nie znajdują się w rejestrach bezrobotnych, ale faktycznie są bezrobotne. Potwierdzają to wyniki badania aktywności ekonomicznej ludności, które wskazują, iż rzeczywista skala bezrobocia jest wyższa niż według rejestracji. Nadal najniższe bezrobocie występuje wśród osób z wyższym wykształceniem. Jednak również w tej grupie kształtuje się ono na poziomie wyższym niż w latach poprzednich. Stopa bezrobocia dla tej grupy osób wzrosła ponad dwukrotnie w porównaniu do III kw. 1997r. (z 2,6% do 5,9%). Zmniejszyła się skala pomocy oferowanej bezrobotnym zarejestrowanym w urzędach pracy. W latach 1994-1997 do prac interwencyjnych skierowano 685 tys. bezrobotnych, a w latach 1998 - IX 2001 liczba skierowanych zmniejszyła się do 403 tys. Podobnie liczba bezrobotnych zatrudnionych przy robotach publicznych zmniejszyła się z 473 tys. do 246 tys. Główna różnica w sytuacji na rynku pracy w latach 1994-1997 oraz 1998-IX 2001 polegała na tym, iż w tym pierwszym okresie powstało ponad 1,1 mln dodatkowych miejsc pracy, a liczba bezrobotnych zmniejszyła się o 1.064 tys., podczas, gdy w latach 1998-IX 2001 liczba miejsc pracy zmniejszyła się o 929 tys., a liczba bezrobotnych wzrosła o prawie 1,1 mln osób. Bezrobocie to podstawowa przyczyna pogłębiającej się polskiej biedy, ale także jedna z zasadniczych przyczyn spadku aktywności gospodarczej i tendencji recesyjnych. Drugą stroną bezrobocia i ubóstwa jest bowiem ograniczenie rynkowego popytu. Załamanie się polityki gospodarczej i społecznej nie jest więc tylko wyrazem zapaści gospodarczej, ale też jednym z głównych tego czynników. Od kilku lat w wiek produkcyjny wchodzą roczniki wyżu demograficznego. Stąd tak gwałtownie wzrasta popyt na pracę. To co w warunkach wysokiego tempa wzrostu byłoby czynnikiem dynamiki, w sytuacji zwalniającej gospodarki stało się wielkim problemem i obciążeniem. Bezrobocie wśród absolwentów systematycznie rośnie. Na koniec roku 1996 urzędy pracy zarejestrowały ok.86 tys. absolwentów poszukujących pracy, podczas gdy w na koniec 2000 r było ich już 168 tys. Kroki zaradcze podejmowane w tych sprawach okazały się mało zdecydowane i niewystarczające. Nie udało się zmienić Kodeksu pracy. Przeszkodą było niewątpliwie zerwanie dialogu z partnerami społecznymi. Komisja Trójstronna ds. Społeczno-Gospodarczych faktycznie przestała działać. Rząd nie potrafił też zachęcić partnerów - organizacje pracodawców i związki zawodowe do dialogu dwustronnego, tzw. dialogu autonomicznego. Liczne propozycje rozwiązań instytucjonalnych grzęzły w politycznych sporach. Elementem sytuacji zastanej przez obecny rząd były niejasne procedury dzielenia środków przeznaczonych na wsparcie osób bezrobotnych, niejasne kompetencje poszczególnych podmiotów realizujących politykę rynku pracy ze szczególnym upośledzeniem szczebla wojewódzkiego a także zanik aktywnego pośrednictwa pracy. Przejawy patologii wystąpiły również w przypadku funkcjonowania Funduszu Gwarantowanych świadczeń Pracowniczych. Słabo kontrolowane przez Ministra Pracy i Polityki Społecznej, władze tego Funduszu podjęły ryzykowną działalność inwestycyjną i pożyczkową, jednocześnie rozbudowując ponad miarę swe administracyjne struktury. W rezultacie Fundusz utracił płynność finansową i nie jest w stanie wypełniać swych ważnych, statutowych funkcji, czyli przejmować wypłatę wynagrodzeń w sytuacji zagrożenia upadłością lub upadłości przedsiębiorstwa. Dobrze pomyślana i tworzona w wyniku paktu o przedsiębiorstwie państwowym instytucja uległa degeneracji w następstwie braku rządowej kontroli i zdecydowania. Decydujące znaczenie dla kreowania zwiększonego popytu na pracowników ma dynamika rozwoju sektora prywatnego. Okres szczególnie korzystny dla rozwoju sektora prywatnego to lata 1994-1997. W tym czasie liczba osób pracujących w sektorze prywatnym zwiększyła się o ponad 2,3 mln osób. Był to wzrost blisko dwukrotnie wyższy niż ubytek liczby pracujących w sektorze publicznym (spadek o ponad 1,2 mln osób), dzięki czemu ogólna liczba pracujących zwiększyła się wówczas o ponad 1,1 mln osób. Lata 1998-2000 charakteryzowały się najsłabszą dynamiką przyrostu liczby miejsc pracy w sektorze prywatnym w całym okresie transformacji. W tym czasie liczba pracujących w sektorze prywatnym zwiększyła się tylko o 152 tys. Z tym małym przyrostem liczby pracujących w sektorze prywatnym w okresie ostatnich trzech lat współwystępował jednocześnie dość duży ubytek miejsc pracy w sektorze publicznym (o 901 tys.). Lata 1998-2000 to okres dużego ubytku miejsc pracy we wszystkich sektorach gospodarki. Główną siłą sprawczą poprawy sytuacji na rynku pracy w latach 1994-1997 był rozwój sektora usług. Liczba pracujących w tym sektorze zwiększyła się wówczas o ponad 580 tys. osób. W tym okresie wzrosła także liczba pracujących w sektorze przemysłowym (o 100 tys. osób) oraz w sektorze rolniczym. Duża dynamika przyrostu miejsc pracy w usługach nie była jednak kontynuowana w kolejnym okresie. Wręcz odwrotnie - w latach 1998-2000 liczba pracujących w sektorze usług zmniejszyła się o 23 tys. osób. Jednocześnie znacząco zmniejszyła się liczba pracujących w sektorze przemysłowym oraz nieznacznie w sektorze rolniczym. Odmienne tendencje w kreowaniu popytu na pracę w latach 1998-2000 (w porównaniu z okresem 1994-1997) wystąpiły ponadto w budownictwie, w którym liczba pracujących zmniejszyła się o 107 tys. osób (wcześniej był wzrost o 41 tys.). Problemem polskiego rynku pracy w ciągu ostatnich trzech lat okazała się niezdolność gospodarki do zwiększania liczby miejsc pracy. Wzrost bezrobocia był w większym stopniu spowodowany ubytkiem miejsc pracy w gospodarce niż przyrostem liczby ludności aktywnej zawodowo. W latach 1998-2000 liczba ludności aktywnej zawodowo zwiększyła się o ponad 310 tys., co stanowiło niecałe 36% przyrostu liczby bezrobotnych w tym czasie. Najważniejszym czynnikiem wzrostu bezrobocia rejestrowanego w okresie ostatnich trzech lat był zatem spadek popytu na pracę (ubytek miejsc pracy). Przyrostowi bezrobocia towarzyszyły niepokojące tendencje strukturalne. Wzrastał udział bezrobocia długotrwałego (osoby pozbawione pracy ponad 12 miesięcy). Obejmuje ono już ponad 1,4 mln osób. Oznacza to, że niemal połowa poszukujących pracy ma coraz mniejszą szansę na powrót do aktywności zawodowej. Wśród poszukujących pracy zwiększa się udział ludzi młodych, w wieku do 24 lat. Osiąga on u nas najwyższy poziom w Europie (ponad 30% ogółu bezrobotnych), a stopa bezrobocia w tej grupie wynosi 41,5%. Pogłębia się terytorialne zróżnicowanie bezrobocia na niekorzyść województw słabszych ekonomicznie. Zwiększa się liczba miejscowości na północy i wschodzie kraju, gdzie liczba bezrobotnych przekracza 30-40% populacji w wieku aktywności zawodowej. Prowadzi to do zubożenia znacznej części społeczeństwa oraz rodzi patologie społeczne.
RAPORT OTWARCIA: system podatkowy, bezrobocie i rynek pracy
W polityce podatkowej w zbyt małym stopniu znajduje odzwierciedlenie preferencji gospodarczych państwa. Wysokie łączne obciążenie dochodów najniższych (stawka 19 % PIT oraz 45 % obciążenie z tytułu ZUS) stanowi istotny czynnik kreujący bezrobocie oraz stwarza w przypadku osób o niskim poziomie wykształcenia przymus wyrażania zgody na zatrudnienie w ''szarej strefie".