Ratyfikacja się odsunęła

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2013-01-04 00:00

Wszystkie tezy naszego czwartkowego komentarza „Zdecyduje arytmetyka” o ratyfikacji traktatu stabilizującego Euroland pozostają jak najbardziej aktualne, poza szczegółem.

Otóż premier Donald Tusk złożył w czwartek zaskakujący wniosek o zdjęcie ustawy ratyfikacyjnej z porządku obecnego posiedzenia Sejmu. Doszedł do wniosku, że lepiej urządzić dłuższą debatę po szczycie Rady Europejskiej, który będzie drugim podejściem do wieloletniej perspektywy budżetowej 2014-20. Argumentował, że „debata będzie bogatsza po 18 lutym”. Akurat tę datę trudno pojąć, jako że szczyt odbywa się przecież w czwartek-piątek 7-8 lutego.

Trudno też pojąć, dlaczego jeszcze w środę szef rządu nie był przekonany do sensu odłożenia ratyfikacji. Prawdziwą przyczyną jest kalkulacja polityczna. Gigantyczna pyskówka ratyfikacyjna z klubami PiS i SP, nawet zakończona oczywistym zwycięstwem arytmetycznym koalicji PO z PSL, wspartej przez SLD i Palikota — byłaby jednak na unijnym szczycie ciężkim bagażem. Przecież i brukselska centrala, i rządy państw UE monitorują polityczne wydarzenia w Warszawie. A dopóki wszystko pozostaje w sferze partyjnych deklaracji — ma zdecydowanie lżejszy wymiar.

Nadchodząca Rada Europejska ma jeszcze jeden kontekst. PiS deklaruje, że za kilkanaście dni będzie gotowe z przygotowywanym od wielu miesięcy wnioskiem o tzw. konstruktywne wotum nieufności. Chodzi o wymianę jednym głosowaniem (podkreślamy — jednym, a nie np. dwoma odrębnymi w odstępie kilku sekund) premiera Donalda Tuska na premiera Piotra Glińskiego. Ma to szanse zdefiniowane przez Lady Pank w piosence „Mniej niż zero”. W związku z tym wypada zaapelować do PiS o przesunięcie złożenia wniosku także poza 8 lutego. Naprawdę leży to w interesie Polski…