Razem, wszystko stanie się możliwe

Jacek Zalewski
opublikowano: 2007-05-07 00:00

Tytuł jest hasłem wyborczym Nicolasa Sarkozy’ego, które pociągnęło Francuzów. To wydanie „PB” musieliśmy posłać do druku przez ogłoszeniem wyników wczorajszego głosowania, ale przyjęliśmy, że druga tura jedynie postawiła kropkę nad „i”. Mimo zaciętej kampanii, wynik wyborów prezydenckich we Francji tak naprawdę znany był co najmniej od początku roku.

Polskie zainteresowanie nimi jest naturalne ze względu na pozycję Francji w Unii Europejskiej. Pokoleniowa zmiana w Pałacu Elizejskim będzie miała znaczenie także dla nas, chociażby w kontekście losów odrzuconej w referendum Konstytucji dla Europy. Ale nie tylko. Nicolasa Sarkozy’ego postrzega się przez pryzmat stanowiska ministra spraw wewnętrznych i jego ostrej polityki wobec imigrantów. Tymczasem zaliczył on w rządzie również epizody ekonomiczne — kilkanaście lat temu był szefem resortu ds. budżetu, a w roku 2004, akurat w okresie rozszerzania UE, na krótko został ministrem gospodarki, finansów i przemysłu. Rzucił wówczas pomysł ujednolicenia we wszystkich unijnych państwach stawek CIT,

co sztucznie poprawiłoby konkurencyjność

francuskiej gospodarki.

Francuzi chcieli przełamania marazmu, który symbolizował prezydent Jacques

Chirac. Jego następca

zachce spektakularnie przyspieszyć, ale w którą stronę — wcale nie jest pewne. W kampanii wyborczej z równą lekkością zapowiadał zarówno liberalizację

gospodarki i obniżanie

podatków, jak i stosowanie interwencjonizmu w razie kłopotów francuskich firm.

Możesz zainteresować się również: