Eurodolar kolejny dzień zniżkuje. Pomimo utrzymujących się obaw o kondycję amerykańskiej gospodarki, nasilonych wczoraj przez przemówienie szefa FED, w którym ponownie zwrócił on uwagę na ryzyko związane z wyhamowującym tempem wzrostu w USA, w notowaniach pary przeważa w tym tygodniu osłabienie europejskiej waluty. To zaś wynika z faktu, że inwestorzy w Europie coraz bardziej obawiają się zaplanowanej na piątek publikacji wyników stress testów dla 91 europejskich banków, w związku z czym do tego czasu mało prawdopodobne jest wyraźne umocnienie wspólnej waluty.
Wczorajsza sesja na GPW rozpoczęła się pozytywnie (ponad 1%) na skutek pozytywnych wiadomości z zagranicy. Wtorkowe notowania w USA zakończyły się wyraźnymi wzrostami, a po sesji dobrymi wynikami pochwalił się Apple. Po południu skala zwyżek jeszcze się powiększyła po serii generalnie dobrych danych banków i innych amerykańskich dużych korporacji. Najlepiej zaprezentował się Morgan Stanley, który w odróżnieniu od innych swoich konkurentów (np. Citi, Goldman Sachs) zaraportował zwyżkę zysków w dziale inwestycyjnym. Efektem było powiększenie przez WIG20 wzrostów do prawie 2 proc., a w końcówce sesji nawet nieco ponad 2 proc.
Sesje w Europie przebiegały podobnie. DAX zyskiwał po południu nawet wyraźnie ponad 1 proc., ale w końcówce sesji (już po zamknięciu notowań na naszym parkiecie) oddał większość zysków. Powodem był słaby początek notowań w USA. S&P500 pomimo wspominanych dobrych wyników oscylował wokół zera. Inwestorzy najprawdopodobniej czekali z decyzjami do wystąpienia szefa FED przed Kongresem. To co mówił Ben Bernanke zostało negatywnie przyjęte przez inwestorów, w efekcie czego S&P500 zakończył dzień na ponad -1 proc.
Słaba reakcja rynku akcji na wystąpienie szefa FED wynika z faktu, że pokreślił on dużą niepewność co do perspektyw amerykańskiej gospodarki (choć bazowy scenariusz FED-u to nadal postępujące, powolne ożywienie gospodarcze). Dodatkowo rozczarowujący dla części inwestorów mógł być fakt, że Ban Bernanke nie zapowiedział żadnych konkretnych działań FED, gdyby negatywny scenariusz miał się ziścić, poza ogólnym zapewnieniem, że polityka monetarna zostanie jeszcze bardziej złagodzona. Generalnie szef FED nie powiedział nic szokującego, ale potwierdził niepewność co do perspektyw największej gospodarki świata, którą od kilku tygodni dyskontują rynki akcji. Dopóki poziom tej niepewności się nie zmniejszy naszym zdaniem prawdopodobieństwo trwałych wzrostów na rynkach akcji jest niewielkie.
Dzisiejszy dzień rozpoczyna się w Europie od lekkich spadków. W dalszej części sesji warto zwrócić uwagę na PMI-e z Europy oraz kolejna porcję wyników amerykańskich spółek (po południu m.in. AT&T i UPS, a wieczorem m.in. Microsoft i American Express).
Zespół Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Banku Polska