Decyzję o poziomie stóp powinniśmy więc poznać wczesnym popołudniem. Oczekiwane jest pozostawienie kosztu pieniądza na dotychczasowym poziomie (główna stopa procentowa 3,50 proc.). Sądzimy, że większym zmianom nie ulegnie także komunikat towarzyszący decyzji Rady. Rada najprawdopodobniej wskaże na wzrost globalnej niepewności związany z eskalacją problemów fiskalnych części państw strefy euro i ich wpływem na kondycję gospodarczą i kurs walutowy. Możliwe jest także zaakcentowanie ryzyk inflacyjnych związanych z niekorzystnym wpływem powodzi na ceny (głównie żywności). Ogólna ocena bilansu ryzyk inflacyjnych powinna jednak pozostać niezmieniona (zrównoważona).
Waluty
Bieżący tydzień na rynku złotego zaczął się dość spokojnie. Eurozłoty na poniedziałkowym otwarciu znajdował się nieznacznie poniżej piątkowego zamknięcia i przez resztę dnia poruszał się w przedziale 3,08-3,12. Nieco większa zmienność cechowała wczoraj notowania pary USD/PLN. Polska waluta osłabiła się w ciągu dnia do dolara do poziomu nieco powyżej 3,33 po starcie w okolicach 3,27-3,28. Ruch ten był przede wszystkim efektem spadków notowań eurodolara w wyniku ponownego wzrostu obaw inwestorów o kondycję południa Europy. Kurs EUR/USD z okolic 1,25 spadł minimalnie do 1,2344. Tym razem wątpliwości inwestorów nasiliła sobotnia informacja o przejęciu przez bank centralny Hiszpanii kontroli nad kasą oszczędnościową CajaSur. Uczestnicy rynku w dalszym ciągu obawiają się, że problemy Grecji przeniosą się na pozostałe, silnie zadłużone kraje strefy euro, spośród których Hiszpania wydaje się być szczególnie zagrożona takim scenariuszem. Ryzyko ponownego zaostrzenia kondycji sektora bankowego dodatkowo zwiększa niepokój inwestorów. W efekcie, dzisiejsze notowania rozpoczynają się na jeszcze niższych poziomach kursu EUR/USD – poniżej 1,23. Na fali wzrostu awersji do ryzyka traci dziś rano polska waluta, która osłabiła się do okolic 4,14 wobec euro.
Giełdy
Poniedziałek upłynął na polskiej giełdzie oraz jej odpowiednikach w Europie pod znakiem stabilizacji po zeszłotygodniowej silnej wyprzedaży. Indeksy przez cały dzień oscylowały wokół zera, a na koniec dnia (w części przypadków rzutem na taśmę) większość zakończyła dzień na lekkich plusach. WIG wzrósł o 0,9 proc. i był to jeden z lepszych wyników na starym kontynencie. Sesja w USA, przez większość jej czasu, stała pod znakiem stabilizacji, ale w końcówce przeważyli sprzedający, w efekcie czego S&P500 spadł o 1,3 proc. Jeszcze gorzej dla posiadaczy akcji przebiegały dzisiejsze notowania w Azji, gdzie m.in. na skutek rosnącego napięcia geopolitycznego na półwyspie koreańskim, najważniejsze indeksy straciły 2-3 proc.
Naszym zdaniem taki początek tygodnia nie nastraja optymistycznie na dalszą jego część. Byki są słabe i nawet po 5 tygodniach spadków (w tym mocnych zniżkach w minioną środę i czwartek) brakuje chętnych by kupować przecenione akcje. Nastroje muszą być więc generalnie słabe, a wiara w pogłębienie spadków spora. Na rynku ciągle wydaje się dominować niepewność i obawa, że mogą pojawić się kolejne negatywne informacje, które spowodują dalsze spadki.
Dzisiaj trudno się spodziewać innego początku europejskich sesji niż wyraźna przecena. Przybliży ona polskie indeksy do testowania dołków z lutego (dla WIG20 są to okolice 2200 pkt.). Nie sądzimy jednak by ten test miał być już w tym tygodniu udany. Co więcej w skali kilku sesji potencjał do korekcyjnego odbicia w górę powinien naszym zdaniem wzrastać.
Biuro Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Bank Polska