RBP: Podwyżka stóp w przyszłym roku

RBP
opublikowano: 2010-09-06 09:51

Prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka powiedział, że Rada Polityki Pieniężnej nie widzi wyraźnych sygnałów narastania presji inflacyjnej i pozostaje w fazie wyczekiwania. Dodał, że gremium może poczekać na dalszy rozwój sytuacji, zanim podejmie decyzje o ewentualnych podwyżkach kosztu pieniądza.

Wypowiedź Marka Belki wpisuje się w nasz scenariusz pierwszej podwyżki stóp procentowych dopiero na początku przyszłego roku. Zaznaczamy jednak, że w obliczu jastrzębich sygnałów ze strony sporej grupy członków RPP, a także pierwszych głosowań nad podwyżkami, które miały mieć miejsce na ostatnim posiedzeniu Rady, nasza prognoza jest obarczona sporym ryzykiem wcześniejszego, jeszcze tegorocznego ruchu ze strony władz monetarnych.

W piątek wieczorem rząd zatwierdził projekt budżetu na przyszły rok. Bazuje on na publikowanych wcześniej założeniach makroekonomicznych 3,5-proc. przyszłorocznego wzrostu gospodarczego oraz 2,3-proc. inflacji. Ministerstwo Finansów założyło, że przyszły rok przyniesie umocnienie złotego do średniorocznego poziomu 3,75, a Rada Polityki Pieniężnej jeszcze w tym roku rozpocznie podwyżki stóp procentowych. Zgodnie z wcześniejszymi doniesieniami deficyt budżetowy ma wynieść w przyszłym roku 40,2 mld zł wobec 52,2 mld zł zapisanych w tegorocznej ustawie, oraz planowanych przez rząd jako ostateczne wykonanie 48 mld zł. Istotnymi zmianami w budżecie obok zapowiedzianej podwyżki VAT jest założenie o uzyskaniu 19,8 mld zł oszczędności dzięki sprawniejszemu zarządzaniu płynnością w sektorze publicznym. Ponadto przyszłoroczny budżet w znaczącym stopniu wspierany ma być przychodami z prywatyzacji (zakłada się 15 mld zł) i dywidend z państwowych spółek (9,2 mld zł). Ambitne założenia prywatyzacyjno-dywidendowe oraz wysoka skala potencjalnych oszczędności wygenerowanych przez zmianę zarządzania płynnością to potencjalne źródła rozczarowania w przyszłorocznym budżecie. Ogólnie jednak jego założenia wstępnie oceniamy jako realistyczne i możliwe do wykonania. Teraz budżet trafi do komisji trójstronnej. Jego ostateczna wersja musi zostać przesłana do Parlamentu do końca września.  

KOMENTARZ WALUTOWY

Ostatnia sesja ubiegłego tygodnia na rynku walutowym mijała pod znakiem oczekiwania na kluczowe dane z USA nt. kondycji rynku pracy. Polska waluta po kilku dniach aprecjacji tuż przed danymi ustabilizowała się wokół 3,96 wobec euro podczas gdy kurs USDPLN wahał się nieco poniżej 3,10. Lepsze od oczekiwań dane, po kilku pozytywnych publikacjach w trakcie poprzednich sesji nasiliły apetyt inwestorów na ryzyko. Eurozłoty przebił kolejną barierę w okolicy 3,95 a następnie 3,93 wokół, której para póki co się ustabilizowała. Z kolei kurs USD/PLN spadł poniżej 3,05, wraz z osłabieniem dolara, które wyprowadziło notowania pary EUR/USD ponad poziom 1,29 dziś rano.

Ostatnie dobre dane nie zmieniają naszej oceny perspektyw dla gospodarki amerykańskiej. Nadal spodziewamy się wyraźnego wyhamowania wzrostu za oceanem. Ostatnie publikacje mogą natomiast osłabić obawy inwestorów i w najbliższym czasie wesprzeć apetyt na ryzyko przyczyniając się do dalszego umocnienia złotego, jak i kontynuacji trwającego od kilku sesji odbicia na eurodolarze.

KOMENTARZ GIEŁDOWY

Piątek na polskim rynku akcji miał dwa oblicza. Pierwsze, które można nazwać oczekiwaniem na dane, było nieciekawe. WIG20 rozpoczął dzień wokół zera, po czym przy niskich obrotach oscylował wokół niego do 14:30. Wówczas opublikowany został lepszy od oczekiwań raport o sytuacji na amerykańskim rynku pracy. W jego ramach szczególnie cieszy większy od oczekiwań sierpniowy przyrost etatów w sektorze prywatnym. W efekcie WIG20 w jednej chwili wyszedł na 0,5-proc. plusy. Potem do końca dnia trwała kolejna stabilizacja i ostatecznie nasz indeks blue chipów zyskał 0,6 proc. i wyniósł 2476 pkt., czyli 24 pkt. poniżej najbliższego, ważnego oporu 2500 pkt. Jego przełamanie zaneguje naszym zdaniem rozpoczętą z początkiem sierpnia krótkoterminową tendencję spadkową.

Piątkowe dane, wraz z środowymi lepszymi od oczekiwań odczytami indeksów koniunktury w przemyśle w USA zmieniły nastroje na rynkach akcji. Dotychczasowe narastające obawy o to, że największa gospodarka świata znajdzie się ponownie w recesji w II połowie roku, zastąpiły odczucia typu „nie jest tak źle”. Efektem jest zeszłotygodniowe odbicie. Wydaje nam się jednak, że notowaniom akcji w kolejnych tygodniach nadal będzie towarzyszyć niepewność co do perspektyw amerykańskiej gospodarki (które w ostatnich tygodniach się pogorszyły), choć przewaga pesymizmu nie jest już dominująca.

Jeszcze w piątek, dłużej od polskiej działające giełdy europejskie ograniczyły nieco skale zwyżek wywołanych danymi z rynku pracy, po tym jak wskaźnik koniunktury w usługach w USA pokazał większy spadek niż oczekiwano (Eurostoxx 600 + 0,9 proc.) . Mieszane dane podtrzymują niepewność, o której wcześniej pisaliśmy, co naszym zdaniem nie będzie sprzyjać szybkim i trwałym wzrostom w kolejnych tygodniach. S&P500 skończył dzień względnie najmocniej (+1,3 proc.).

Zespół Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Bank Polska