Bolączką wielu kupujących są zawyżone ceny mieszkań. Niestety sprzedający problemu nie widzą, bo a nuż znajdzie się ktoś, kto zechce zapłacić żądaną kwotę. Oczy otwierają się im dopiero, gdy ogłoszenie o mieszkaniu na sprzedaż wisi w internecie rok, jak nie więcej, a telefon milczy. A można by od razu skorzystać z pomocy profesjonalisty, który fachowo wyceni wartość mieszkania.
— Wielu sprzedających mieszkania żyje w przeświadczeniu, że wszyscy pośrednicy nieruchomości chcą ich oszukać i sprzedać mieszkanie po zaniżonej cenie. Sami mogą zrobić to lepiej. Dopiero, kiedy podjęte działania nie przynoszą rezultatów, otwierają się na propozycje konkretnych działań marketingowych i urealnienie ceny — mówi Marzena Stańko z Maxon Nieruchomości.
Bo sąsiad sprzedał
To dość powszechny argument przemawiający za zawyżaniem cen nieruchomości. Nieważne, że mieszkanie sąsiada było lepiej urządzone i świeżo wyremontowane, a cena zwierała wyposażenie. Jeszcze inną przyczyną ustanawiania nierealnych cen jest słaby dostęp do informacjo o cenach ofertowych.
— Sprzedający zazwyczaj korzystają ze schematu: określają średnią cenę mieszkania na podstawie portali ogłoszeniowych, następnie dodają pewien margines na negocjacje i w ten sposób pojawia się cena, która nie ma nic wspólnego z sytuacją na rynku — wyjaśnia Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse. Ponadto duże znaczenie ma czas zakupu nieruchomości przez sprzedającego i sposób finansowania. — Jak wytłumaczyć komuś, kto kupił mieszkanie od dewelopera za 8 tys. zł za m kw. i dodatkowo wydał np. 1 tys. zł za mkw. remontu i aranżacji, a ponadto ma kredyt we franku, że może sprzedać mieszkanie maksymalnie za 7,5 tys. zł za mkw.? Po przemyśleniu swej sytuacji klienci czasem odstępują od sprzedaży, czekając na powrót wzrostów cen — dodaje Marcin Jańczuk.
Do dwóch razy sztuka
Zdaniem Bartosza Turka z Home Brokera, obniżanie ceny po pewnym czasie jest normą.
— Niemal zawsze dochodzi do obniżki, zanim ofertą zainteresuje się ostateczny nabywca, jednak w 53 proc. przypadków ogłoszeniodawca przyciągnął nabywcę pierwotną ofertą. W pozostałych przypadkach, czyli kiedy ktoś zaczyna sprzedaż z nierealną ceną, musi dojść zanim cena zostanie urealniona. To strasznie wydłuża proces sprzedaży — podkreśla Bartosz Turek.
Według jego wyliczeń, robionych na podstawie tegorocznych transakcji, do pierwszej obniżki dochodzi dopiero po około 85 dniach od wystawienia oferty.
Nierealny Kraków
Najczęściej do obniżek na rynku wtórnym dochodzi w Krakowie. Właściciele mieszkań obniżają tam cenę średnio dwa razy, zanim ją urealnią. Lepiej jest w Lublinie, gdzie dochodzi zwykle do jednej obniżki, zaś najniższa średnia (mniej niż 1) obowiązuje w Poznaniu, Warszawie i Gdańsku.
— Oznacza to, że kilku poznaniakom, warszawiakom i gdańszczanom na dziesięciu udaje się uplasować ofertę na rynku bez konieczności obniżania ceny — komentuje Bartosz Turek.