Recepta na zastój na rynku

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2006-03-23 00:00

Wejście w dwa nowe produkty i przynajmniej 2,5-krotny wzrost zysku netto — to plany Santander Consumer Bank na ten rok.

W tym roku Santander Consumer Bank (dawny PTF Bank), należący do hiszpańskiej grupy Santander, zamierza zarobić przynajmniej 60 mln zł.

Nadchodzi nowe...

— Już ubiegły rok był dla nas lepszy od oczekiwań. Planowaliśmy zysk netto na poziomie 15 mln zł, a ostatecznie zarobiliśmy ponad 27 mln zł. Sądzę, że w tym roku powinniśmy jeszcze powiększyć wynik blisko dwuipółkrotnie — do ponad 60 mln zł — ujawnia Mirosław Bieszki, prezes Santander Consumer Bank.

Szef banku wiąże nadzieje szczególnie z dwoma produktami — kredytem hipotecznym i gotówkowym.

— Nie sądzę, by ograniczenia w udzielaniu kredytów hipotecznych wprowadzone przez Komisję Nadzoru Bankowego miały negatywny wpływ na zainteresowanie naszą ofertą. Ponadto zamierzamy ją znacząco rozwinąć. Dziś np. wprowadzamy nowy produkt pod nazwą Duet. Umożliwiamy zaciągnięcie kredytu na mieszkanie osobom, które już posiadają nieruchomość obciążoną kredytem hipotecznym, bez konieczności natychmiastowej spłaty tej nieruchomości, gdyż potrzebne 20 proc. wkładu własnego klient będzie musiał wpłacić w ciągu roku — mówi Mirosław Bieszki.

W ubiegłym roku jego bank sfinansował potrzeby mieszkaniowe za 1 mld zł, w tym roku kwota ma zostać znacznie przekroczona.

— Duże nadzieje pokładamy też w kredycie gotówkowym, który wprowadziliśmy w tym roku. Sądzimy, że jego sprzedaż wyniesie około 120 mln zł — podkreśla prezes.

...bo stare stoi

Bank kieruje ofertę do dotychczasowych klientów, których ma ponad 160 tys. 150 tys. to osoby, które zadłużały się w spółce na zakup aut.

— Finansowanie zakupu samochodów nadal będzie naszą specjalizacją. W ubiegłym roku udzieliliśmy takich kredytów na 1,2 mld zł, gdy pozostałe wyspecjalizowane banki (tzw. samochodowe) na 1,6 mld zł. Nadal więc mamy znaczący udział w tym rynku. Jednak sprzedaż samochodów nie wzrasta, więc będziemy szczęśliwi, jeśli w 2006 r. uda nam się powtórzyć zeszłoroczny wynik — zapewnia Mirosław Bieszki.

To właśnie ten zastój mają zrekompensować wpływy z kredytów gotówkowych i hipotecznych, a wkrótce także kart kredytowych. Ich wprowadzenie bank zapowiada na trzeci kwartał.

— Zawiesiliśmy natomiast plany budowy własnej sieci, bo potrzebna jest ona wyłącznie wówczas, gdy prowadzi się działalność depozytową. Jej wprowadzenie uzależniamy od terminu wejścia Polski do strefy euro — mówi Mirosław Bieszki.

Na razie więc bank zamierza działać przez sieci pośredników, dilerów samochodowych — współpracuje z ponad 2 tys. — i przez ponad 630 biur obrotu nieruchomościami.