- Polska nie była wielkim beneficjentem ilościowego luzowania, więc jego redukcja nie wpłynie na nas tak mocno jak na niektóre inne gospodarki wschodzące – powiedział Belka w CNBC.

Prezes NBP zwrócił uwagę, że polski bank centralny nie korzystał z niekonwencjonalnych rozwiązań monetarnych i zachował pod tym względem duże pole manewru.
- Jeśli świat się rozpadnie, wciąż mamy mnóstwo amunicji. Realizujemy konwencjonalną politykę monetarną. Jeśli gospodarka pozwoli nam utrzymać politykę monetarną na konwencjonalnej ścieżce, będzie to znacznie prostsze niż w przypadku naszych kolegów w innych krajach – powiedział Belka.
Prezes NBP odniósł się do ostatnich doniesień w sprawie możliwości wprowadzenia ujemnej stopy depozytów przez Europejski Bank Centralny.
- Nie jestem pewien, czy dyskutowana stopa minus 0,1 procent od depozytów zmieniłaby bardzo sytuację. Czy zwiększyłaby kredyty banków? Prawdopodobnie niezbyt mocno – powiedział Belka.
Jego zdaniem, EBC prawdopodobnie próbuje osłabić euro, co byłoby korzystne dla niektórych gospodarek eurolandu.
Prezes NBP przyznaje, że kondycja polskiej gospodarki jest w dużym stopniu zależna od sytuacji w Niemczech.
- Jeśli Niemcy osiągną 1 proc. wzrost PKB, jest niemal pewne, że my wzrośniemy o 3 proc. Jeśli ta stopniowa poprawa zatrzyma się, nie będzie to dla nas dobra wiadomość – powiedział.