Referendum w Stoczni Szczecińskiej

Bogdan Tychowski
opublikowano: 2001-11-15 00:00

Od wczoraj w Stoczni Szczecińskiej trwa referendum, zorganizowane przez działające na terenie zakładu związki zawodowe. Od jego wyników zależy m.in., czy pracownicy rozpoczną strajk.

Czy pracownicy wesprą akcję strajkową? Jaki jest stosunek do wprowadzenia przerwy socjalnej? Jak oceniają podział wynagrodzenia na dwie części: gwarantowaną i premię? — na takie pytania odpowiadają pracownicy Stoczni Szczecińskiej. Referendum potrwa dwa dni. Wstępne wyniki znane będą 19 listopada.

— Nowy zarząd przejął stocznię w dobrej kondycji finansowej. Niestety, nie poradził sobie w kierowaniu firmą i stąd kłopoty. Zwolnienia, nowe niejasne warunki wynagrodzenia, ich ratalne wypłacanie. To zbyt dużo. Nie możemy się z tym pogodzić. Dlatego ogłosiliśmy referendum — twierdzi Andrzej Antosiewicz, szef zakładowej Solidarności.

W ciągu najbliższych miesięcy redukcja w stoczni obejmie 1157 osób. W sprawie kolejnych zwolnień kierownictwo firmy milczy.

— O kolejnych zwolnieniach nic nie wiem. Mogę jedynie stwierdzić, że w ramach procesu restrukturyzacji powstanie kilka nowych spółek, wydzielonych ze struktury stoczni. W nich oraz już istniejących znajdą zatrudnienie zwalniani pracownicy — komentuje Wojciech Sobecki, rzecznik stoczni.

Arkadiusz Goja, prezes Stoczni Szczecińskiej, w przemówieniu wygłoszonym wczoraj do załogi, apelował o rozsądek i niepodejmowanie akcji strajkowej.

— Ewentualny strajk czy inne protesty nie poprawią sytuacji stoczni i nie spowodują napływu pieniędzy — powiedział szef firmy.