Reforma biegłych padła przy kasie

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2013-06-10 00:00

Minister finansów nie dał pieniędzy na wzrost stawek biegłych sądowych i projekt całej reformy trafił do kosza.

Od wielu lat wisi fatum nad reformą biegłych sądowych, która miałaby odsunąć kiepskich „ekspertów”, poprawić jakość opinii oraz przyspieszyć ich wydawanie. Nie udało się to już kilku ministrom sprawiedliwości. Teraz także pojawiły się rafy. Jedną z pierwszych decyzji Marka Biernackiego, nowego szefa resortu sprawiedliwości (6 maja zastąpił Jarosława Gowina), było zablokowanie projektu założeń ustawy o biegłych sądowych, nad którym jego poprzednik pracował 7 miesięcy.

— Prace nad projektem zostały czasowo wstrzymane po analizie uwag zgłoszonych podczas uzgodnień międzyresortowych. Liczne uwagi natury finansowej zgłosił minister finansów. Projekt nie mógł zostać uzgodniony, a tym samym nie było możliwe nadanie mu dalszego biegu — informuje Patrycja Loose, rzeczniczka Ministerstwa Sprawiedliwości.

Ministerstwo Finansów nacisnęło hamulec, bo projekt zakładał wzrost wynagrodzeń biegłych od 10 do 50 proc. Do kieszeni biegłych miało trafiać rocznie 325 mln zł, czyli o 75 mln zł więcej niż obecnie. Resort kategorycznie odmówił podwyżki, tłumacząc to trudną sytuacją budżetu państwa. Jednak nie pieniądze były najważniejsze w projekcie ministra Gowina. Celem reformy było podniesienie jakości opinii biegłych, które obecnie wypaczają wiele procesów sądowych, w tym także gospodarczych.

— Bardzo często opinie biegłych są na żenująco niskim poziomie. Szczególnie rzuca się to w oczy w sprawach gospodarczych. Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze bardzo łatwo można dostać się na listę biegłych. Po drugie, trafiają na nie osoby ukształtowane w czasach PRL, nieposiadające kompetencji do właściwej oceny obecnych realiów gospodarczych. Prawdziwa reforma biegłych jest konieczna, i to szybko — mówi Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości. Gdy był szefem resortu, także próbował wprowadzić reformę biegłych. Jego projekt również nadział się na opór resortu finansów.

— W ostatnich latach było już kilka prób stworzenia kompleksowej ustawy o biegłych sądowych. Zawsze na drodze staje resort finansów twierdzący, że koszty reformy są zbyt wysokie. Jednak z powodu odwlekania koniecznych zmian znacznie wyższe są koszty społeczne oraz koszty ponoszone przez wymiar sprawiedliwości, będące efektem złych i błędnych ekspertyz biegłych — dodaje Zbigniew Ćwiąkalski. Najważniejszą propozycją ministra Gowina, zmierzającą do odsiania kiepskich biegłych, było utworzenie komisji weryfikujących kompetencje biegłych. Komisje mieli powoływać prezesi sądów okręgowych. Dzięki weryfikacjom na listy biegłych miały już nie dostawać się osoby przypadkowe, nieposiadające odpowiedniej wiedzy i doświadczenia. Zablokowanie projektu cieszy „branżę”.

— Od pana się dowiaduję, że ten projekt przepadł. I bardzo się z tego cieszę. Apelowaliśmy o jego wyrzucenie — mówi Romuald Tomczyk, prezes Stowarzyszenia Rzeczoznawców Ekonomicznych. Radość biegłych może być jednak przedwczesna.

— Minister sprawiedliwości podjął decyzję o opracowaniu nowej wersji projektu, regulującej wyłącznie kwestie postępowania z biegłymi sądowymi — mówi Patrycja Loose.