Nie wiemy, ile jest prawdy w doniesieniach o konflikcie w ramach rządu, na jakie poparcie członków gabinetu Leszka Millera może liczyć projekt reformy finansów publicznych autorstwa Grzegorza Kołodki. Na pewno minister finansów nie należy do grona starych, dobrych kompanów premiera. Jest jednak wicepremierem ds. gospodarczych i ministrem finansów, a stanowiska te piastuje na wniosek Leszka Millera.
Najważniejszy dziś jest fakt, że oto rząd Rzeczypospolitej podejmuje próbę naprawy finansów publicznych, w szczególności zaś budżetu i systemu podatkowego. Kilkanaście lat gospodarki wolnorynkowej w Polsce zaowocowało stworzeniem systemów, które w ewidentny sposób hamują wzrost gospodarczy. Tę spiralę trzeba przeciąć. Zwłaszcza w perspektywie rychłego członkostwa Polski w UE i konieczności konkurencji polskich firm na rynkach Unii.
Dobrze by było, gdyby — skoro pojawia się szansa na przeprowadzenie reform — zmiany były zdecydowane i kompletne. Taka reforma zasługuje na pełne poparcie polskich firm i obywateli. Czy o takiej właśnie reformie mówimy, być może okaże się już dzisiaj po posiedzeniu rządu. Bo nawet nie chcę przypuszczać, że znów może się okazać, iż tak potrzebne reformy pozostaną tylko obietnicami.