Dzisiaj Komitet Stały Rady Ministrów ma zebrać się na pilnie zwołanym posiedzeniu, by zająć się tzw. reformą OFE. Po nawałnicy krytycznych opinii ze strony wielu instytucji publicznych Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS) przedstawiło w środę wieczorem nową wersję projektu.
![Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej, uznał, że w sprawie OFE jest przestrzeń do ustępstw. Zdaniem ekonomistów — kosmetycznych. [FOT. WM]
Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej, uznał, że w sprawie OFE jest przestrzeń do ustępstw. Zdaniem ekonomistów — kosmetycznych. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/a2531178-6dfe-4a22-8491-d7139a1c605a/d8a1af21-3bd5-5af6-9f15-c95fd87288d3_w_830.jpg)
Nie ma już w nim jednej z najbardziej kontrowersyjnych propozycji: 75 proc. minimalnego limitu inwestycji OFE w akcje. Złagodzono również pomysł całkowitego zakazu reklamy funduszy emerytalnych. Niestety, w projekcie nadal widnieją najbardziej krytykowane rozwiązania i uznane przez wiele organów państwowych za niezgodne z konstytucją.
— Zmiany w systemie emerytalnym muszą być zgodne z konstytucją oraz nie mogą pogarszać sytuacji ubezpieczonych — mówi Irena Wóycicka, minister w kancelarii prezydenta. Premier Donald Tusk obiecuje wyrugowanie zapisów łamiących ustawę zasadniczą.
— Naszym zadaniem jest zbudować taki model, aby nie było istotnych zastrzeżeńkonstytucyjnych — zapowiedział premier. Projekt przygotowany przez ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza będzie jeszcze zmieniany.
— Podsumowujemy konsultacje. Dlatego proszę nie traktować żadnej wersji projektu jako ostatecznego, dopóki nie zamkniemy posiedzenia rządu, na którym przyjmiemy ostateczną wersję — mówił Donald Tusk.
Czasowe limity
— Limit 75 proc. był bardzo złym pomysłem, ponieważ wymuszał kupowanie przez OFE akcji nawet w czasie bessy. To absurdalne rozwiązanie i niezwykle groźne dla funduszy. Bardzo dobrze, że resort pracy z tego zrezygnował. Dokonane zmiany są słuszne, lecz niewystarczające. Wręcz kosmetyczne — mówi Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich.
Jednak wcale nie jest pewne, że zniknie minimalny limit inwestycji OFE w akcje, bo inne zdanie ma w tej kwestii premier.
— Decyzja w sprawie limitu inwestycji OFE w akcje zostanie podjęta na Komitecie Stałym. Będziemy prawdopodobnie przyjmowali rozwiązanie, za którym optuję, aby przyjąć czasowe limity. Jest to wersja pośrednia między propozycją ministra pracy (brak limitu) i ministra finansów (75 proc. limit) — mówi szef rządu. Zdaniem Stanisława Gomułki, głównego ekonomisty Business Centre Club, nie powinno być żadnego limitu ani zakazu inwestycji w papiery skarbowe.
— Widać, że pod presją krytyki rząd idzie na ustępstwa, które tak naprawdę są bez znaczenia. Zniesienie limitu akcyjnego miałoby sens, ale w połączeniu z wycofaniem się z zakazu kupowania przez OFE dłużnych papierów skarbowych. A utrzymując ten zakaz, rząd wymusza na OFE zwiększenie zaangażowania w akcje — uważa Stanisław Gomułka.
MPiPS wydłużyło z 3 do 4 miesięcy okres, w którym obywatele mają zdecydować się na pozostanie w OFE. Kto nie złoży deklaracji, automatycznie zostanie przeniesiony do ZUS.
— Cztery miesiące to też zbyt krótki termin. Rząd powinien dać chociaż pół roku — uważa Ryszard Petru.
Zakaz reklamy OFE ma obowiązywać przez cztery miesiące, do końca lipca 2014 r., czyli do końca czasu na podjęcie decyzji. Później reklama będzie dozwolona, lecz karane będą reklamy w sposób nieprawdziwy pokazujące sytuację OFE i wprowadzające w błąd.
— Trudno chwalić wycofanie się z obiektywnie bezsensownego pierwotnego pomysłu — mówi Stanisław Gomułka.
Na bakier z konstytucją
Pierwotny projekt MPiPS został zasypany lawiną zarzutów łamania konstytucji. Tylko Rządowe Centrum Legislacji wskazało co najmniej kilkanaście rozwiązań mogących łamać ustawę zasadniczą, m.in. najważniejszy punkt reformy, czyli przeniesienie 51,5 proc. aktywów OFE do ZUS.
Pomysł ten za niezgodny z konstytucją uznała też Prokuratoria Generalna. Krytycy twierdzą, że doszłoby do niezgodnego z prawem wywłaszczenia (bez słusznego odszkodowania). W swej nowej opinii Prokuratoria już nie mówi o wywłaszczeniu.
Przeniesienie aktywów, bez odszkodowania, ciągle znajduje się w projekcie.
— Sądzę, że ta regulacja, jeśli się utrzyma, trafi do Trybunału Konstytucyjnego. Dziwię się rządowi, że aż tak duże ryzyko bierze na siebie — mówi Ryszard Petru. Projekt mówi, że reforma wejdzie w życie w ciągu 14 dni od opublikowania. Zbyt krótkie vacatio legis także zostało uznane przez wiele instytucji państwowych za niezgodne z konstytucją.