Regionalne browary wznawiają produkcję

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 13-01-2003, 00:00

Znów ruszają zamknięte browary w Grudziądzu i Ciechanowie. Austriacka grupa Brau Union zdecydowała się je sprzedać inwestorom finansowym. Takiego szczęścia nie miał natomiast wygaszony browar w Łańcucie, należący do Grupy Żywiec.

Austriacki Brau Union (BU), właściciel Browarów Warszawskich, sprzedał dwa browary nowym właścicielom bez klauzuli o wstrzymaniu produkcji piwa — w Grudziądzu i Ciechanowie. Jeszcze w tym miesiącu rozpocznie działalność Browar Grudziądz (BG). Na jego modernizację krajowi inwestorzy finansowi przeznaczyli około 4 mln zł.

— Sprzedaż piwa rozpocznie się najpóźniej w połowie lutego. Moce produkcyjne browaru sięgają 200 tys. hl, jednak na początek produkcja będzie mniejsza. Jej zwiększenie zależy od wyników sprzedaży — mówi Zbigniew Suhak, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży w spółce Browar Grudziądz.

BG zamierza skoncentrować się na rynku regionalnym. Zdaniem Marka Jakubiaka, szefa Browaru Gambrynus w Ciechanowie, drugiego zakładu odkupionego od Austriaków, przy dobrej strategii nie ma potrzeby wysuwania się poza lokalny rynek. Trzej wspólnicy, którzy kupili browar, wydali na jego modernizację ponad 1 mln zł.

— Po dwóch latach przerwy wznowiliśmy produkcję. W tym roku chcemy sprzedać około 40 tys. hl piwa. Stopniowo będziemy zwiększać sprzedaż do 70 tys. hl. Nie stawiamy na ilość — piwo jest droższe, ale lepsze, bo warzone tradycyjną metodą. Sprzedaje się tak dobrze, że wkrótce otworzymy w Warszawie sklep firmowy — zapewnia prezes Marek Jakubiak.

Sprzedaż zamykanego browaru innym producentom piwa to rzadkość wśród dużych inwestorów w branży. BU zaryzykował obecność na swoim terenie nowego konkurenta.

Większość zamykanych browarów mogła próbować znaleźć nowego właściciela wyłącznie pod warunkiem, że nie będzie on produkował tam piwa. W ten sposób spalił na panewce pomysł zagospodarowania np. Browaru Łańcut należącego do grupy Heineken Żywiec.

— Nie chcemy, aby nowy właściciel browaru kontynuował produkcję piwa, bo to oznaczałoby wprowadzenie na dany rynek konkurenta dla naszych wyrobów. W zamkniętym browarze można przecież produkować sok, napoje czy wodę mineralną — wyjaśnia Krzysztof Rut, rzecznik Grupy Żywiec.

Uwzględniając ten argument grupa Carlsberg Okocim sprzedała Browar Chociwel szczecińskiej spółce Sonag, jednocześnie zlecając mu produkcję piwa VIP dla sieci Biedronka. Sonag ma jednak szerszą strategię rozwoju.

— Mamy także dwie własne marki — na razie do kupienia wyłącznie w puszkach, ale w tym sezonie chcemy zwiększyć moce produkcyjne o 100 proc. i rozpocząć rozlewanie piwa w butelki. Chcemy wyjść poza region. Inwestycja zależy m.in. od tego, czy uzyskamy stosowne kredyty — zapowiada Ryszard Rogoż, dyrektor Browaru Chociwel.

Eksperci odradzają jednak wychylanie się poza obszar tradycyjny dla danej marki.

— Browary przemysłowe, czyli wielkie koncerny produkujące piwo w ilościach kilku milionów hektolitrów rocznie, błyskawicznie zniszczą każdego, kto tylko spróbuje z nimi współzawodniczyć. Szansą dla małych browarów jest natomiast region, w którym są znane często od ponad stu lat — mówi jeden z analityków giełdowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kozińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu