Dobra infrastruktura, zaplecze edukacyjne, bliskość granic i... wysokie bezrobocie to główne atuty Dolnego Śląska przyciągające inwestorów.
Przedsiębiorcy zauważyli, że na Dolnym Śląsku opłaca się inwestować. Tu produkuje się tanio i dobrze. W najbliższych miesiącach w regionie wystartują więc Man Star Trucks, Parkridge CE Developments i Hewlett-Packard.
Wieś Pietrzykowice oddalona o 17 kilometrów od Wrocławia to wręcz modelowy przykład atrakcyjności regionu. Co prawda nie ma tu podstrefy ekonomicznej, ale inwestorów wprost zatrzęsienie. Miejscowość stała się centrum motoryzacyjnym. Wielkie centrum naprawcze ma tu Scania, podobne kończy szykować Renault i do rozmów w sprawie uruchomienia serwisu siada DAF. Oddziały otwierają firmy spedycyjne, logistyczne i centra zaopatrzeniowe.
Dobre miejsce
— O atrakcyjności miejsca przekonała nas bliskość autostrady i granic. Dzięki tranzytowi z Niemiec na wschód i południe będziemy mieć stały napływ klientów — mówi Marek Tubek, koncesjoner Renault, francuskiego producenta ciężarówek.
Nie bez znaczenia jest też dobra atmosfera kontaktów biznesowych z miejscowymi urzędnikami.
— Liczy się uczciwość, dotrzymywanie umów i wywiązywanie się z danego słowa. Ulgi podatkowe są na szarym końcu naszej oferty — twierdzi Mieczysław Reps, wiceburmistrz Kątów Wrocławskich, którym Pietrzykowice podlegają.
Rozsądny Wrocław
Znaczenie działań władz lokalnych na rzecz biznesu podkreślają także analitycy firmy doradczej Ernst & Young. Z opracowanego przez nich raportu wynika, że nieźle radzi sobie z tym Wrocław, największe miasto regionu. Ma trafione pomysły promocyjne. Najgłośniejsze to zmagania o organizację EXPO w 2010 r. i udział w otwartej niedawno wystawie światowej w japońskim Aichi. Do tego pomaga inwestorowi w korzystnym zakupie gruntu i załatwieniu wszelkich formalności poprzedzających otwarcie firmy. Rozwija też projekty specjalne — Wrocławski Park Technologiczny, Zintegrowane Centrum Logistyczne czy Centrum Kongresowe. Miasto opracowuje plany zagospodarowania przestrzennego oraz stosuje zasadę projektowania z wieloletnim wyprzedzeniem charakteru miejsc pod inwestycje.
Atrakcyjne strefy
Atrakcją regionu są zaś specjalne strefy ekonomiczne: wałbrzyska, legnicka i kamiennogórska.
— Cenią je zwłaszcza koncerny motoryzacyjne, głównie niemieckie i japońskie. Te ostatnie zainwestowały na Dolnym Śląsku łącznie 2 mld złotych. Strefy będą aktywne jednak tylko do 2017 r. (odpowiednie rozporządzenie URM stanowi, że od daty ustanowienia mogą oferować ulgi tylko przez 20 lat — red). Po tym czasie władze regionu będą musiały stworzyć inną koncepcję przyciągania inwestorów. Podstawą powinno być obserwowanie światowych tendencji gospodarczych. Być może dobrym pomysłem będzie specjalizacja regionu. Atrakcyjne będą usługi finansowe, IT, energetyka, turystyka, produkcja farmaceutyków — uważa Artur Wolny z Ernst & Young.
Globalnym trendom, zdaniem analityków, powinny przyglądać się także uczelnie. Dolny Śląsk ma ich 27. Największa — Politechnika Wrocławska to prawdziwa kuźnia inżynierów. Powinny one dostosować model kształcenia do potrzeb rynku. Dzięki temu w przyszłości unikną marginalizacji — podkreśla Artur Wolny.
Atut regionu
Młodzi, wykształceni i w dużej części bezrobotni absolwenci to wielki atut regionu. Dzięki temu inwestor może liczyć, że z łatwością znajdzie dobrych pracowników, którzy nie mają zbyt wygórowanych żądań finansowych.
— Wszystko razem daje doskonały punkt wyjścia do dyskusji nad przyszłością regionu. Trzeba poznać głosy wszystkich w tej sprawie — uważa Ewa Kowalczuk, szefowa wrocławskiego oddziału Ernst & Young, który organizuje dziś forum o przyszłości gospodarczej Dolnego Śląska.