Regiony znaczą coraz więcej

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2005-06-23 00:00

Wybór lokalizacji centrum logistycznego zależy od oczekiwanego przez klientów poziomu serwisu. I kosztów. Dlatego budowane są magazyny regionalne.

Czynnikiem wpływającym na wybór lokalizacji obiektu magazynowo-dystrybucyjnego jest oczekiwany przez klientów poziom serwisu.

— Chodzi o tzw. hit rate, czyli realizację zamówień w sposób kompletny i w wymaganym przez klienta czasie. Często dla uproszczenia rozumie się tu wymagany czas dostawy, od złożenia przez odbiorcę zamówienia do otrzymania towaru — wyjaśnia Tomasz Buraś, wiceprezes ds. operacyjnych DHL Express.

Drugim istotnym warunkiem, który musi spełniać lokalizacja centrum logistycznego, jest jej możliwie najmniejszy wpływ na koszty łańcucha dostaw. Na koszty te składają się wydatki na transport towarów od dostawców do centrum dystrybucyjnego i z centrum do odbiorców oraz koszty utrzymania zapasu magazynowego wymaganego do realizacji zamówień. Nie bez znaczenia pozostają koszty samego centrum, na które oprócz kosztów obiektu i wyposażenia technicznego składają się także wydatki na tzw. siłę roboczą.

Na przecięciu

Uzyskanie lepszego serwisu przy niższych kosztach sumarycznych daje często przewagę konkurencyjną — zapewnia firmie handlowej możliwość zwiększenia przychodu przy jednoczesnej poprawie rentowności. Z tego powodu wybór lokalizacji centrum dystrybucyjnego poprzedzają symulacje z wykorzystaniem programów optymalizujących położenie przyszłego obiektu pod względem możliwego poziomu serwisu i kosztów.

— Lokowanie centrów magazynowych w centrum kraju w dużej mierze wynika z położenia siedzib odbiorców krajowych. Nie sądzę, by w najbliższym czasie spadła rola centrum kraju (regionu Łodzi, Piotrkowa, Mszczonowa) jako logistycznego centrum Polski. Obecne tendencje wskazują, iż równolegle i dynamicznie powstawać będą centra dystrybucyjne na południu (Śląsk, region Katowic) oraz zachodzie Polski (region Poznania i Wrocławia) — uważa Tomasz Buraś.

— Centra logistyczne są usytuowane na przecięciu strumieni towarowych przepływających przez Polskę. Nie widzę powodu, dla którego w perspektywie kilkunastu lat proces ten miałby zmienić kierunek. Strategiczne bazy przeładunkowe pozostaną w tych samych miejscach — twierdzi Stanisław Lukowicz, prezes Kuehne+Nagel.

Dodaje jednak, że z uwagi na zwiększający się przepływ towarów na linii zachód-wschód Europy na znaczeniu będą zyskiwać centra logistyczne w krajach sąsiadujących z Polską — zwłaszcza na Ukrainie.

Komplementarność

Adam Banaszczyk, prezes Logistic City, podkreśla, że regionalne ośrodki logistyczne powstają na terenie całej Polski.

— Ich działalność skoncentrowana jest na danym terenie. Często funkcjonują jako tzw. cross-hubs, czyli obiekty logistyczne służące do przepakowania bądź podziału towarów na mniejsze partie, których dystrybucja obejmuje region — wyjaśnia Adam Banaszczyk.

Obiekty logistyczne o charakterze centralnym działają w ramach ponadregionalnego obszaru. Cechy najlepszych z takich obiektów to oczywiście lokalizacja, dostęp do szlaków komunikacyjnych i standardy realizacji (w tym skalowalność, dopasowanie do indywidualnych potrzeb klientów itd.).

— Nie można mówić o konkurencyjności obiektów lokalnych i centralnych — spełniają inne funkcje i są wobec siebie komplementarne — podkreśla prezes Logistic City.

W maju tego roku firma Kuehne+Nagel otworzyła nowy oddział w Ozorkowie, 20 km od Łodzi. W ubiegłym roku, również w okolicach Łodzi, swoją sortownię wybudował Masterlink. Regionalne centra i sortownie stają się coraz ważniejszym elementem sieci dużych firm. DHL Express wybuduje w tym roku cztery nowe obiekty w Rzeszowie, Olsztynie, Gdańsku i Wrocławiu. Dowodzi to, że mimo ostrej konkurencji w branży centrów logistycznych ciągle brakuje.

Bez zmian

Centrum Polski nadal pozostanie regionem najbardziej aktywnym.

— W tym wypadku mówimy o Warszawie i miastach położonych w promieniu do 60 km na zachód i 150 km na południe od stolicy. Widać już natomiast wyraźnie tendencje do tworzenia się regionalnych centrów logistycznych w takich miejscach, jak Górny Śląsk, Wrocław czy Poznań. Nadal najmniejszym zainteresowaniem deweloperów i firm logistycznych cieszą się tereny położone na północy i wschodzie kraju — mówi Piotr Michalski, dyrektor zarządzający Parkridge CE Developments.

Dodaje, że rozwojowi nowych centrów logistycznych będzie na pewno sprzyjać rozwój sieci dróg, a także infrastruktury towarzyszącej — energetycznej i telekomunikacyjnej.

— Szansę na centrum logistyczne mają miejscowości, w których uchwalony został nowy plan miejscowy. To znakomicie skraca procedurę uzyskiwania pozwoleń na budowę. Można się spodziewać, że zachodnie firmy będą przenosić swoje centra dystrybucji do Polski — nad zachodnią granicę. Tu będą korzystać z tańszej siły roboczej i ewentualnych ulg podatkowych. Tym bardziej że magazyny są również wykorzystywane do lekkiej produkcji i montażu —mówi Piotr Michalski.

Okiem eksperta

Centrum wędrujące za klientem

To całkiem realne, że logistyczne centrum Polski przesunie się z centrum kraju do innych regionów, zwłaszcza w przypadku branż lokujących działalność w określonych miejscach kraju. Przykładem może być sektor motoryzacyjny, który w Polsce jest skoncentrowany na południu i obejmuje rozległy pas od Wrocławia do Rzeszowa. W takiej sytuacji obecność operatorów logistycznych w bezpośredniej bliskości zakładów produkcyjnych jest niezbędna. Obserwujemy więc migrację ośrodków logistycznych podążających za wyborem i preferencjami swoich klientów. Tendencje te są widoczne na całym świecie. Oczywiście, niekiedy centralna lokalizacja ośrodków logistycznych jest najbardziej racjonalna. Jest tak zwłaszcza w przypadku tych firm, które obsługują klientów z różnych branż i sektorów lub zajmują się hurtową dystrybucją towarową po całym kraju. Dla takich firm wybór lokalizacji jest zawsze podyktowany optymalizacją kosztów i procesów operacyjnych.

Robert Mianowski dyrektor generalny TNT Express Poland