Reinkarnacja

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 2011-02-25 00:00

Samochód w roli sofy, fotel ze skutera, siedzisko ze starej wanny — zapomniane przedmioty robią furorę na salonach.

Dawniej bezużyteczne. Dziś awansowały. Ze śmietnika lub piwnicy trafiły do mieszkań. Wystarczył lifting, by zyskały nowy blask. Po co wyrzucać starocie, skoro można je ponownie — i twórczo — wykorzystać?

Zaskakujące eksperymenty

W 2008 r. w dawnej drukarni w Hamburgu powstał niezwykły hotel dla młodych podróżników. We wnętrzach, zaprojektowanych przez niemieckiego architekta Armina Fishera, zastosowano używane materiały i przedmioty. Hotelowe sofy pokryto materiałem ze starych, dżinsowych spodni. Dawne rury wodociągowe z zaworami hydraulicznymi pełnią funkcję półek, stołów i biurek. Zużyte bębny od pralek z blatami z drewnianych skrzynek służą jako stoliki do kawy i szafki nocne.

Skąd się wziął pomysł na ponowne wykorzystanie starych przedmiotów? Dlaczego miałyby się nam przydać rupiecie, które zazwyczaj z lekkim sercem wyrzucamy do śmieci? Idea zrodziła się całkiem niedawno, głównie z potrzeby oszczędzania i mody na ekologię. Dziś trend zwany redesignem zdobywa coraz większą popularność. Nic się nie może zmarnować. Na powtórną szansę zasługują nie tylko stare meble, ale również najdziwniejsze i wydawałoby się najmniej potrzebne rzeczy. W nowej, zaskakującej roli można zobaczyć nawet makulaturę lub wytłaczankę do jajek. Wszystko zależy od fantazji projektanta, bo redesign to głównie eksperymenty.

Królestwo kartonu

Pod wpływem twórczych wizji projektantów używane przedmioty zamieniają się w małe dzieła sztuki, nie tracąc nic ze swej funkcjonalności. Nowego znaczenia nabierają pozornie nic nieznaczące rzeczy, jak chociażby… stara sygnalizacja świetlna, którą nietypowo wykorzystuje m.in. kanadyjska firma Industrial Artifacts. W jej ofercie są np. talerze i parawany z kloszy sygnalizacji świetlnej, które mogą dekorować domy lub służyć jako firmowe gadżety. Industrial Artifacts produkuje również meble łączące industrialne elementy z drewnem, m.in. z recyklingu.

Angielski projektant Giles Miller, nazywany królem kartonu, wykorzystuje wyłącznie tekturę. Spod jego ręki wychodzą wyrafinowane lampy, torebki, parawany, pokrowce na laptopy, meble, a nawet dekoracje ścienne. Są nie tylko tanie, lekkie i ładne, ale, co najważniejsze, ekologiczne. Zaletą kartonowych mebli jest wygoda — gdy się zniszczą lub znudzą, można je oddać na makulaturę. Zdobią wiele mieszkań, biur i budynków publicznych, w tym muzeów. Architekt zaprojektował m.in. tekturowe biuro projektantki mody Stelli McCartney w Paryżu, a także wnętrza Lighthouse Gallery w Glasgow.

Recykling przedmiotów jest również punktem wyjścia dla twórczości niemieckiej architekt wnętrz Mareike Gast. Zaprojektowała m.in. ekologiczną kanapę ze sprasowanego kartonu i kosz na śmieci z gazetowych ścinków. Gazety były również inspiracją dla innego jej projektu, siedziska Diy Flowerchair. Tytuły prasowe uformowane przez projektantkę przypominają kwiaty.

Coś z niczego

Przedmioty unikatowe, z materiałów odzyskanych, łatwe do recyklingu i ekologiczne można znaleźć na targach wnętrzarskich Maison Objet w Paryżu, które stały się manifestem w obronie naszej zanieczyszczonej planety.

Co roku pojawiają się na nich meble z cyklu: zrób to sam. Na przykład najprostsza na świecie "etażerka" na czasopisma, która jednocześnie służy jako taboret. Zaprojektował ją francuski architekt Arik Lévy dla firmy ENO. Nagromadzone czasopisma i gazety spięte są zwykłą tasiemką lub sznurkiem w wybranym kolorze.

Inspiracją może być również zwykła wytłaczanka do jaj. Architekci z pracowni Kim Garo wyobrazili ją sobie jako puf, czyli wygodne siedzisko.

Włoska firma Vibrazioni art-design projektuje z kolei meble z odzyskanej stali, na przykład krzesła, które mogłyby paść łupem złomiarzy. Każdy model jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju.

Londyńską projektantkę Alexenę Cayless pasjonuje natomiast drewno, a konkretnie płyty PSB. Stare skrzynie z tego tworzywa, które kojarzą się z hurtownią lub magazynem, ozdabia kolorowym sitodrukiem. Mogą się stać ozdobą każdego nowoczesnego wnętrza.

Auta inspirują

Recyklingiem przedmiotów i nurtem redesignu interesują się również Polacy. Projektantów mebli z pracowni LA Design Studio zainspirował samochód. Można zamówić u nich sofę przypominającą kształtem samochód Cobra, a także fotel, stolik czy lampy. Meble robią ręcznie z płaskich, aluminiowych blach i oryginalnych części samochodowych, m.in. lamp i skór z aut marek Bentley i Ferrari. Projektanci Andrzej Sapieżyński i Łukasz Siódmok podkreślają, że dotąd nie ucierpiał żaden samochód. Choć używają oryginalnych, kolekcjonerskich części, nie tną starych, pięknych aut. Aluminiowe nadwozia mebli tworzone są praktycznie od zera.

Recykling przedmiotów wyznacza również cele Grupy Projektowej Centrala. Tworzy ją troje architektów: Małgorzata Kucewicz, Krzysztof Banaszewski i Jakub Szczęsny. Nie są firmą ani szkołą. Łączą ich wspólne poszukiwania. Projektują zarówno budynki, grafikę, wnętrza, jak i przedmioty codziennego użytku, w tym meble. Grupa ma na koncie niezwykłe projekty, jak mieszkanie na starej Pradze w Warszawie, które architekci zapełnili tanimi, polskimi meblami z lat 60. Dziś nie mają one praktycznie żadnej wartości poza emocjonalną. W mieszkaniu ponownie wykorzystano także cegły z wyburzonych wcześniej ścian, z których powstał wielofunkcyjny regał z półkami na książki i płyty CD, miejscem do pracy, spiżarką, lodówką i garderobą. Recykling przedmiotów i przestrzeni wymusił ograniczony budżet klienta. Architekci wykazali się oszczędnością, wykorzystując stare przedmioty i przystosowując je do zupełnie nowych funkcji.