Reklama na miarę kopie siedem razy mocniej

KAJ
opublikowano: 2012-01-31 00:00

Marketing spersonalizowany nad Wisłą dopiero raczkuje. Ma jednak ambicje podbić portfele m.in. zamożnych Polaków.

Serce i Rozum to bohaterowie kampanii Telekomunikacji Polskiej (TP). Fajni, ale nie bawią za darmo — mają sprzedawać usługi i produkty TP, co nieraz idzie dość topornie.

Laurens Coster, agencja marketingu spersonalizowanego, twierdzi, że z dwóch animowanych pluszaków da się wycisnąć dużo więcej. Gdy klienci Neostrady dostają na domowy adres standardową kartkę pocztową zachęcającą do np. przedłużenia umowy, skusić udaje się nie więcej niż 1-2 proc. adresatów.

Serce na śniegu

Może być dużo więcej, gdy do tych samych osób dotrze pocztówka z Sercem, które na śniegu wypisało twoje imię i nazwisko. Jeśli w dodatku nadawca zwraca się do ciebie po imieniu i dobrze wie, z jakich usług korzystasz, zaczynają się żniwa.

Według ostatnich danych, jakie Laurens Coster zebrał na podstawie dziesiątek tysięcy przesyłek, spersonalizowana przesyłka powoduje, że 10 proc. klientów dzwoni na infolinię TP. W ten sposób

7 proc. wszystkich adresatów przedłuża umowy lub decyduje się na uruchomienie nowych usług. Efekt skali powoduje, że ekstrazyski liczone są na setki tysięcy złotych.

— Wiele firm ma gigantyczne bazy klientów, których nie potrafi wykorzystać. Praca nad marketingiem spersonalizowanym wymaga więcej czasu i niekiedy inwestycji, ale daje kilkakrotnie lepsze efekty — twierdzi Jan Biłyk, prezes Laurens Coster.

— Taka reklama może lepiej odpowiedzieć na potrzeby klientów, choć gdy jest poza internetem, wymaga inwestycji w technologie druku i obróbki obrazu — przyznaje Konrad Pankiewicz, prezes Grupy ADV, działającej m.in. w branży reklamowej.

Tropienie śladów

Spece od reklamy mawiają, że rynek reklamy kręci się dzięki jednej generalnej zasadzie: połowa pieniędzy wyrzucana jest w błoto, tyle że nie wiadomo, która. W Polsce ten trend na większą skalę próbuje się zmieniać m.in. poprzez spersonalizowany marketing w e-mailingu. Jeśli druk reklamowy, to głównie banalne kalendarze z wplecionym imieniem adresata.

— W tej niszy kluczowe są jakość i umiejętne wykorzystanie dobrej bazy, którą trzeba mieć: nie da się jej kupić na rynku.

Przewagę mają banki czy telekomy, których klienci, podróżując, zamawiając nowe usługi, zostawiają o sobie dużo informacji. Tyle że i tak krojenie reklamy na miarę jest trudne. Ale jeśli się uda, daje wielkiego sprzedażowego kopa, bo Polacy nienawidzą agresywnych ofert rzucanych w milionach na rynek — twierdzi Roman Jędrkowiak, prezes firmy marketingowej ADHD Warsaw.

Zdaniem specjalistów, ciekawą niszą jest grupa zamożnych osób. Tacy ludzie zostawiają bardzo mało śladów w bazach, ale jeśli korzystając z poszlak, uda się przedstawić im unikatową ofertę, wyjmują całkiem poważne pieniądze. To szansa dla sektora private banking.

— To segment konsumentów odporny na kryzysy i zawirowania, który zapewnia wysokie marże — uważa Roman Jędrkowiak.

Konferencje pb.pl

Na temat najnowszych praktycznych narzędzi zintegrowanej komunikacji marketingowej dowiedzą się Państwo podczas IV edycji Forum Marketingu Zintegrowanego, które odbędzie się 14-15 marca 2012 r. Szczegóły na stronie www.konferencje.pb.pl