REKLAMA NIE UMIE WYKORZYSTYWAĆ KIN

Artur Lisowski
opublikowano: 26-05-1999, 00:00

REKLAMA NIE UMIE WYKORZYSTYWAĆ KIN

Product placement opanował polski film

Producenci filmowi twierdzą, że polskie firmy nie nauczyły się jeszcze nowoczesnego promowania swoich produktów przy wykorzystaniu głośnych produkcji filmowych. Sponsorzy nadal stawiają na mało efektywny product placement i nie budują strategii marketingowych w oparciu o filmy, które mają szansę na sukces.

W Polsce działa kilkudziesięciu producentów filmowych. Tylko kilkunastu z nich udaje się wyprodukować choć jeden film fabularny rocznie. Większość zajmuje się produkcją reklam i programów telewizyjnych. Niedługo i ten sektor może zostać zdominowany przez kilka największych domów produkcyjnych.

— Dla producenta filmów fabularnych najbardziej intratne są zlecenia zagranicznych firm. Do tego jednak potrzebna jest odpowiednia marka — tłumaczy Paweł Poppe, prezes domu produkcyjnego Herritage Films.

Część producentów jest zdania, że kręcenie filmów fabularnych można traktować jako hobby, natomiast firmę utrzymuje się dzięki realizacji spotów reklamowych.

— Utrzymujemy się głównie z produkcji filmów reklamowych. W ten sposób gromadzę środki, żeby rozpocząć film fabularny, który robię dla własnej przyjemności — mówi Piotr Dzięcioł, prezes domu produkcyjnego Opus Film.

Przekonać zamożnych

Największym problemem przed wejściem na plan filmowy jest zebranie pieniędzy.

— Jeżeli stacja telewizyjna lub sponsor da już jakieś pieniądze, to nie przekraczają one 20 proc. budżetu. Do tego niektóre stacje telewizyjne wykluczają wspólne finansowanie — twierdzi Violetta Furmaniuk-Zaorska, prowadząca dom produkcyjny Film Production.

Pierwszą rzeczą, jaką musi wykonać producent jest przekonanie agencji produkcji filmowej oraz różnych stacji telewizyjnych do swojego projektu.

— Najtrudniejszym zadaniem jest zamknięcie budżetu. To niestety nigdy się nie udaje. Zawsze zaczynamy film z otwartym budżetem. Trzeba mieć przygotowane środki obrotowe, które wykłada się na początku realizacji filmu. Zwrot tych środków następuje po jakimś czasie. Polski film ma z reguły 5-6 koproducentów. Gdybym miał jednego sponsora, moja sytuacja byłaby znacznie wygodniejsza — podkreśla Paweł Poppe.

Dotychczas żadna instytucja prywatna czy publiczna nie zdecydowała się na sfinansowanie całego filmu w pojedynkę.

— Średnio wyprodukowanie filmu kosztuje 2,5-3 mln zł. Trudno się dziwić, że nikt nie chce sam ponosić takiego ryzyka — zwraca uwagę Piotr Dzięcioł.

Od premiery „Ogniem i mieczem” do instytucji inwestujących w film fabularny doszły banki. Nie znaczy to jednak, że są one gotowe zainwestować w każdą produkcję.

Plan pełen dziur

Rozmowy z ewentualnymi sponsorami muszą być poparte dobrze skonstruowanymi biznesplanami. Producent uwzględnia w nich wydatki, które trzeba ponieść w czasie realizacji i obróbki filmu.

— Niestety w biznespalnie nie uwzględnia się kwot, które trzeba będzie przeznaczyć na marketing i reklamę. Uważam to za duży błąd. W budżecie powinna znajdować się choćby odrobina środków na reklamę, sporządzanie dodatkowych kopii i obcych wersji językowych. Wszystkie te wydatki musi potem ponosić sam producent. Większość instytucji bardzo niechętnie patrzy na takie pozycje w budżecie — dodaje Violetta Furmaniuk-Zaorska.

Średnio połowę kosztów stanowią honoraria aktorów i realizatorów. Wypożyczenie sprzętu, wywołanie negatywu oraz obróbka filmu stanowią średnio około 1/6 całego budżetu.

— Można powiedzieć, że dzień zdjęciowy współczesnego filmu ze średnią obsadą kosztuje 50 tys. zł. Realizacja filmu długometrażowego trwa 22-28 dni zdjęciowych — podsumowuje Violetta Furmaniuk-Zaorska.

Product placement

Biznesplan, z którym producent udaje się do potencjalnego sponsora, zawiera przybliżony koszt dotarcia do określonej grupy widzów.

— Firmy, które sponsorują produkcję, robią to raczej z budżetu reklamowego, czyli kreują pewien swój wizerunek. W takim wypadku mniej liczy się koszt dotarcia do określonego odbiorcy — tłumaczy Violetta Furmaniuk-Zaorska.

Większość producentów skarży się, że to czego wymagają od nich sponsorzy to raczej product placement niż typowy sponsoring.

Tylko nieliczni zwracają uwagę na fakt, iż według polskiego prawa wszelka forma reklamy powinna być wcześniej oznaczona. Można odnieść wrażenie, że polski film zupełnie o tym zapomniał.

ZŁOTE CZASY: Kiedyś filmy powstawały na zamówienie telewizji, bez zwracania uwagi na budżet. Liczba dni zdjęciowych była bliżej nie sprecyzowana. Te czasy dawno już minęły. Filmy, które teraz powstają żądzą się twardą ekonomią — mówi Violetta Furmaniuk-Zaorska z Film Production. fot. ARC

POLSKI SPONSOR: Oferty składane przez sponsorów są z reguły nie do przyjęcia. Oni chcą, żeby Boguś Linda pił piwo i zachwycał się jego smakiem przez pół filmu, a proponują za to 100 tys. zł. Taka kwota stanowi tylko część budżetu — mówi Paweł Poppe z Hernitage Films. fot. Grzegorz Kawecki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Lisowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / REKLAMA NIE UMIE WYKORZYSTYWAĆ KIN