Rekord bessy na GPW

Waldemar Borowski
opublikowano: 2009-02-03 17:07

GPW kolejny raz znalazła się na cenzurowanym. Podczas, gdy europejskie indeksy starały się odpracować część strat, nasza giełda ponownie szorowała po dnie. Czy to faza paniki? Większych podstaw nie ma, aby nasz parkiet był gorszy od innych, więc raczej wygląda to na celowe wywoływanie „efektu kuli śnieżnej”.

Inwestorzy przed dzisiejszą sesją nie mieli większych złudzeń, kto decydować będzie o przebiegu handlu na GPW. Początek notowań, kiedy WIG20 nie mógł znaleźć dla siebie rytmu i nawet przez pewien czas nie odstawał zanadto od reszty indeksów na kontynencie, nie skłonił ich jednak do podjęcia ryzyka i większego zaangażowania w akcje. Taka taktyka okazała się rozsądna , bo po zaledwie 2 godzinach handlu, niedźwiedziom za pomocą serii zleceń sprzedaży, udało się bez problemu zepchnąć nasz indeks blue chipów poniżej 1500 pkt.

Za spadki ponownie odpowiadał głównie sektor bankowy. Wysokie straty notowały najcięższe z nich- PKO BP, Pekao oraz BZ WBK. Przed intensywnymi zniżkami nie uchronił się też BRE Bank, który przed sesją podał kwartalny raport finansowy. Mimo, że przygotował wcześniej akcjonariuszy na znacznie gorszy wynik, to jednak zmniejszenie zysku o 75 proc. w stosunku rdr do 35,2 mln zł., nie zostało dobrze przyjęte przez inwestorów.

Bardzo wysokie straty notował dzisiaj PKN Orlen i mimo niewielkiej przeceny ropy naftowej zniżkował o ponad 7 proc. Tak słaba postawa nie była udziałem pozostałych naszych firm surowcowych. O zieloną strefę walczył tradycyjnie PGNiG oraz tym razem również Lotos. Przed zniżką bronił się KGHM.  Wzrost ceny miedzi na londyńskiej LME do 3230 USD/t powstrzymywał udziałowców lubińskiego kombinatu od wyprzedawania akcji. Zapasy miedzi zmalały po raz pierwszy od 7 tygodni.

W gronie mniejszych spółek mocna przecena, przy wysokim wolumenie, była udziałem Elstar Oils. Na przeciwległym biegunie znajdował się Procad. Niewiele traciły dzisiaj papiery Trakcja Polska, mimo obniżenia przez tę firmę swoich prognoz za rok 2008. Na wielu firmach z tego segmentu można jednak zaobserwować od kilku sesji systematyczną utratę wartości przy bardzo niskim obrocie.

Mocnym spadkom na warszawskim parkiecie towarzyszyło dynamiczne osłabienie polskiej waluty. Za dolara trzeba było zapłacić blisko 3,54 zł., a za euro ponad 4,59 zł. Analitycy podkreślają, że takie zachowanie nie ma podstaw fundamentalnych i może za tym kryć się spekulacja na złotym, ale podejrzewanie o taką taktykę jedynie zagraniczne instytucje, może nie mieć całkowitego uzasadnienia. Dowodem na brak podstaw fundamentalnych utraty wartości wielu walut lokalnych, jest sytuacja na wonie. Koreański pieniądz również się osłabiał, a jednocześnie bank centralny tego kraju poinformował o wzroście rezerw walutowych w styczniu do blisko 202 mld USD. Wejście do gry - na osłabienie naszej waluty - indywidualnych inwestorów, kryje za sobą niebezpieczeństwo gwałtownego załamania się trendu. Taka sytuacja miała niedawno miejsce na Ukrainie, gdzie banki odmawiały- po uprzedniej utracie wartości hrywny- skupu dolarów.

Największe europejskie parkiety zgodnie z przewidywaniami starały się łapać oddech, po wczorajszym lepszym zachowaniu nowojorskich indeksów oraz dobrej postawie inwestorów z Azji. Zignorowany został spadek sprzedaży detalicznej za grudzień w Niemczech o 0,2 proc., mimo że prognoza mówiła o wzroście o 0,5 proc. Paniki nie wywoływały bardzo kiepskie raporty korporacyjne jakie nadeszły zza oceanu. Motorola poinformowała o stracie netto aż  3,6 mld USD. Strata Dow Chemical osiągnęła z kolei wartość 1,55 mld USD. Motorola zapowiedziała również, że w tej sytuacji wstrzymuje dywidendę. Sytuację ratował farmaceutyczny Merck, notując bardzo dobry wynik kwartalny.

Finisz sesji na GPW wyglądał jakby polskie akcje parzyły ręce niektórych dużych inwestorów i wyprzedaż nabrała ekspresowego tempa. To spowodowało zanurkowanie WIG20 aż o 4,78 proc. i ustanowienia po drodze nowego „rekordu” bessy. Fatalnie zachowały się walory TVN spadając o prawie 15 proc. Do dzisiejszego pogromu byków przyczyniły się jednak głównie banki oraz PKN Orlen.