W środę na amerykańskich rynkach akcji inwestorzy wyczekiwali na decyzję Fed w sprawie stóp procentowych. Dopiero po niej wzrosła zmienność. Rynek ożywiła jednak nie sama podwyżka, która była zgodna z oczekiwaniami, ale przedstawiony plan redukcji sumy bilansowej banku centralnego. Spekulacje nasilały niejednoznaczne określenia użyte w tej sprawie, jak to, że redukcja zacznie się „w tym roku” i „relatywnie niedługo”. Przed decyzją Fed nastrojami rządziły przede wszystkim dane makro. Inwestorów rozczarowały doniesienia o niespodziewanym spadku cen detalicznych w maju, a także największym od 16 miesięcy spadku sprzedaży detalicznej. Wywołało to spekulacje o możliwości wolniejszego tempa wzrostu stóp procentowych, co spowodowało spadek rentowności obligacji skarbowych USA. Negatywnie na rynek wpływała także przecena ropy po „niedźwiedzich” danych o zapasach surowca w USA.

Na zamknięciu spadała wartość indeksów 5 z 10 głównych segmentów S&P500. Najgorzej na tle rynku wyglądały segmenty energii (-1,8 proc.) i materiałowy (-1,1 proc.). Najlepiej dóbr codziennego użytku i użyteczności publicznej (po 0,6 proc.). Na zamknięciu taniało 50 proc. spółek z S&P500 i drożało 18 z 30 blue chipów ze średniej Dow Jones. Najmocniej rosły kursy akcji Home Depot (1,8 proc.), właściciela sklepów z artykułami budowlano-montażowymi, Travelers Companies (1,5 proc.), ubezpieczyciela majątkowego, oraz Goldman Sachs (1,0 proc.), jednego z największych banków inwestycyjnych. W trójce najmocniej przecenionych blue chipów znalazły się dwa największe amerykańskie koncerny naftowe: Exxon Mobil (-1,1 proc.) i Chevron (-1,4 proc.) oraz koncern chemiczny Dupont (-1,3 proc.).