Rekordy notowań nie mogą padać codziennie
Wtorkowe notowania nie obfitowały w tak spektakularne wzrosty, jakie można było zaobserwować pod koniec ubiegłego tygodnia. Nie ma w tym jednak nic dziwnego. Warszawski parkiet nie może przecież codziennie ustanawiać nowych rekordów, a te w ostatnim czasie były u nas jakby na porządku dziennym. Wydaje się, że przebieg wczorajszej sesji korzystnie wpłynie na cały rynek. Emocje wśród coraz większej liczby graczy giełdowych w ostatnim czasie zaczęły sięgać zenitu, a jak wiadomo, gorączkowe nastroje nie pozwalają przecież podejmować racjonalnych decyzji.
NIE ROSŁO zdecydowanie na warszawskiej giełdzie, nie znaczy to, że było źle. Główny indeks giełdowy podczas notowań jednolitych stracił jedynie 0,5 proc. na wartości, co oznacza, że w porównaniu ze skalą ostatnich jego zwyżek, przecena pozostaje praktycznie niezauważalna. Wtorkowa wartość obrotów utrzymująca się na rynku podstawowym była praktycznie taka sama jak dzień wcześniej. Świadczy to, że strona podażowa rynku nie uaktywniła się w swojej operatywności. Bardziej prawdopodobne jest, że inwestorzy operujący w Warszawie wykorzystali spadki na rynkach zachodnioeuropejskich do przebudowy swoich portfeli.
ROZWIĄZANA została (przynajmniej częściowo) jedna z zagadek, a mianowicie, kto krył się za ostatnimi zakupami akcji ComputerLand. BRE Bank poinformował, że jest właścicielem ponad 300 tys. akcji warszawskiej spółki, co daje mu ponad 5-proc. udział na jej WZA. Wczoraj w trakcie notowań jednolitych nastąpił 2,2-proc. spadek kursu papierów ComputerLandu do poziomu 68 zł za akcję. O 1 zł niższa była cena na zamknięcie notowań ciągłych. Czy to oznacza koniec wzrostów na tym rynku? Tego nie można wykluczyć. Tym niemniej akcjonariusze ComputerLandu powinni wziąć pod uwagę ostatnią wartość obrotów, które towarzyszły walorom komputerowej firmy. BRE na pewno nie był w swoim działaniu osamotniony. Teoretycznie więc, kiedy jest więcej niż jeden dużych nabywca, cena rynkowa nie powinna spadać, a jest spora szansa, że będzie rosła. Kto wie, być może ostatnie notowania to odpoczynek przed formującą się następną falą wzrostową.