Rekordy rozpalają nowicjuszy

Początek roku to okazja, żeby przewidywać trendy na podstawie rekordów — pod warunkiem że robi się to po raz pierwszy i w dodatku dla żartu.

Najpilniejsza wiadomość z rynku sztuki, która dociera do inwestorów na początku stycznia, to podsumowanie ubiegłorocznych aukcyjnych rekordów. Dzieła uszeregowane są z tej okazji w przejrzystych tabelach, które otwiera to najdrożej sprzedane, a zamyka takie, które i tak kosztowało kilkadziesiąt milionów dolarów, o ile nie jest to zestawienie lokalne.

NA KOZETCE FREUDA:
Zobacz więcej

NA KOZETCE FREUDA:

Portret na sofie autorstwa Luciana Freuda, wnuka słynnego twórcy psychoanalizy, należy do najdrożej wylicytowanych dzieł europejskich malarzy w 2015 r. Jego cena wyniosła ponad 56 mln USD i stanowi rekord na rynku obrazów autora. CHRISTIE’S

Studiowanie takich list z pewnością może być ciekawe, ale myśląc o kolekcjonowaniu poważnie, warto opanować towarzyszące rekordom fantazje i zdać sobie sprawę, co czyta się z nich naprawdę. W maju płótno „Kobiety algierskie” wylicytowane zostało w nowojorskim Christie’s za blisko 179,4 mln USD, a więc teoretycznie można byłoby stwierdzić, że Picasso, który je namalował, będzie na rynku najbardziej rozchwytywanym autorem.

Zdając sobie sprawę z ugruntowanej pozycji malarza, trudno się z tym nie zgodzić, ale wypada też zauważyć, że mowa o nazwisku, które przewija się przez podobne tabele regularnie, podobnie jak Richter, van Gogh czy Monet. Przytomność w odczytywaniu takich zestawień polega więc na tym, żeby nie zapominać, że najdrożej sprzedane prace Przytomność w odczytywaniu takich zestawień polega więc na tym, żeby nie zapominać, że najdrożej sprzedane prace nie reprezentują tego, co jest najczęściej w obiegu, tylko to, co jest najrzadsze.

nie reprezentują tego, co jest najczęściej w obiegu, tylko to, co jest najrzadsze. Tak intensywną licytację wywołać może jedna z prac uznawanych za najznakomitsze w œuvre — czyli w dorobku — ale nie musi się to wcale przekładać na to, że ceny pozostałych też będą się zwiększały, szczególnie w przypadku obiektów ocenianych jako słabe.

Chociaż Picasso zagościł kiedyś w Polsce i podarował nawet stołecznemu muzeum kilka ceramicznych drobiazgów, znacznie bardziej lokalnym przykładem rekordowo wylicytowanego obrazu będzie wielobarwnakompozycja Henryka Siemiradzkiego, którą w grudniu sprzedano w warszawskim Rempeksie za 3,45 mln zł z prowizją.

Wnioski, których nie powinniśmy jednak wyciągać, sprowadzają się do przewidywania na podstawie tej transakcji jakiegokolwiek trendu, dlatego że muzealnej klasy olej rzadkiego na rynku XIXwiecznego malarza, którego cenią sobie w dodatku również Rosjanie, nie osiągnąłby raczej ceny porównywalnej z wartościami prac mniej znanych. W ten sposób z równie wysokim prawdopodobieństwem można byłoby właściwie analizować nawet rynek Leonarda, bo skoro reguła sprawdza się zawsze, szkoda nie zadziałać z rozmachem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rekordy rozpalają nowicjuszy