Rekrutacja świadczy o firmie

Dorota Czerwińska
opublikowano: 2014-06-23 00:00

Kandydat do pracy jest partnerem, a nie petentem. Wieści o nieprzyjaznej firmie rozchodzą się szybko.

„Nie ma nic gorszego niż przejście kilku etapów, a potem brak informacji, co dalej”. „Zostałem zatrudniony 12 kwietnia. Dwa tygodnie później zadzwoniła inna firma z zaproszeniem na rozmowę kwalifikacyjną. Prawie dwa i pół miesiąca po wysłaniu przeze mnie aplikacji”. „Informacja zwrotna jest najważniejsza. Nie ma niczego gorszego niż czekać na informację bez końca i zastanawiać się — szukać czegoś innego czy nie?” To niektóre opinie internautów, które pokazują, jak dużo emocji wzbudza sprawa rekrutacji.

Wizerunek pracodawcy

Z badania „Candidate experience”, przeprowadzonego przez Pracuj.pl i eRecruitment Solutions, wynika m.in., że firmy rzeczywiście niezbyt się przejmują relacjami z kandydatami. Tylko 45 proc. deklaruje, że zawsze wysyła potwierdzenie dotarcia podania kandydata. W przypadku pozostałych kandydat nie ma pojęcia, czy jego zgłoszenie odebrano, czy może się gdzieś zagubiło w sieci lub trafiło do spamu. Zaledwie co czwarty kandydat deklaruje, że poinformowano go o odrzuceniu jego kandydatury. Reszta czeka w napięciu, ale z gasnącą nadzieją, że zaraz zadzwoni telefon. Aż 77 proc. kandydatów oczekuje też informacji, dlaczego nie dostali pracy.

— Warto, żeby przedsiębiorcy i firmy rekrutujące wczuli się bardziej w sytuację kandydatów, którzy w dużym stresie czekają na informacje zwrotne. Brak odzewu firmy powoduje, że trudniej im zaplanować dalsze ruchy zawodowe. Warto, żeby traktowali kandydatów tak, jak chcieliby, żeby ich traktowano — mówi Michał Pasterski, coach i trener, szef firmy szkoleniowej Life Architect, który na swoim blogu opracował „7 błędów, które popełniają pracodawcy podczas rekrutacji”.

Dlaczego to takie ważne? Bo sposób potraktowania kandydatów podczas rekrutacji znacząco wpływa na wizerunek firmy. A zdaniem Michała Pasterskiego, aby rekrutacja była przyjaźnie prowadzona, wystarczy dobrze ją zaplanować i zorganizować.

Prawa kandydata

— Niektórym menedżerom się wydaje, że jeśli jest rynek pracodawcy, to nie muszą dbać o przyjazną rekrutację. Nic bardziej mylnego. Opinie kandydatów o firmach są jak fala lub wirus idący w świat. Pracodawcy często zapominają, że podczas rekrutacji sprzedają kandydatom swoją firmę i że powinna to być relacja partnerska — ostrzega Michał Pasterski.

Kandydaci zapominają, że mają prawo wymagać od firm informacji zwrotnych, pytać, jak wypadli, domagać się namiarów na osoby zajmujące się rekrutacją.

— Kandydaci nie mogą podchodzić do starań o pracę z pozycji kogoś gorszego i słabszego. Muszą znać swoją wartość, wiedzieć, czego oczekują, i domagać się traktowania po partnersku. Także dla pracodawcy powinno to być jedną z ważniejszych cech kandydata — mówi Michał Pasterski.

Na szczęście są pracodawcy, którzy dbają o relacje z kandydatami. Takie firmy zrzesza Koalicja na rzecz Przyjaznej Rekrutacji (www.przyjaznarekrutacja.pl), która promuje dobre praktyki i tworzy odpowiednie standardy. Należą do niej już 102 firmy, które wiedzą, że przyjazne rekrutacje można prowadzić bez dużych nakładów czasu i pieniędzy. Kandydaci często są lub mogą zostać klientami firmy, więc również dlatego warto dbać o dobre relacje z nimi.

— To oczywiste, że ludzie decydują o sukcesie każdej firmy, więc jak tu nie dbać o kandydata, który może okazać się nadzwyczajnym talentem? — zastanawia się Agnieszka Samborska-Szczepanik, HR Manager w Sephora Polska.

Firma ta dba, aby każda aplikująca do niej osoba otrzymała potwierdzenie elektroniczne i informacje, jak wyglądają kolejne etapy rekrutacji. Jest też otwarta, by przekazywać kandydatom bardziej szczegółowe i konstruktywne informacje na temat oceny ich kompetencji.

45 proc. Tyle firm twierdzi, że wysyła kandydatom potwierdzenie otrzymania ich podań o pracę.

77 proc.
Tylu starających się o pracę chciałoby znać powód, dla którego odrzucono ich kandydaturę.