Remak chce wrócić za granicę

W energetyce jest górka inwestycyjna, dlatego Remak zaciska pasa i szuka szczęścia na rynkach zagranicznych.

Jeszcze w tym roku opolski Remak, należący do grupy Zarmen, ma w Polsce pełne ręce roboty. Montuje m.in. supernowoczesne kotły w budowanych właśnie elektrowniach w Opolu, Turowie (projekt PGE), Kozienicach (Enei) i w Jaworznie (Tauronu), a sprzedaż rośnie — po trzech kwartałach zwiększyła się o ponad jedną czwartą w stosunku do podobnego okresu w 2016 r. i wyniosła 130 mln zł.

Zobacz więcej

ENERGETYK BUDUJE: Mariusz Zawisza, wiceprezes Remaku, w energetyce ma długie lata doświadczenia. Do końca 2015 r. był prezesem gazowego PGNiG, a wcześniej prezesem m.in. PGE Dystrybucja. Grzegorz Kawecki

Tak dobrze już jednak nie będzie. — Mamy świadomość, że jesteśmy na inwestycyjnej górce, a w perspektywie kilku lat ten poziom zamówień się nie utrzyma — mówi Mariusz Zawisza, wiceprezes Remaku.

Remak liczy wprawdzie na nowe duże zlecenia — będzie się starał m.in. o kontrakty przy budowie bloku węglowego w Ostrołęce (projekt Energi i Enei), bloku gazowego na warszawskim Żeraniu (PGNiG), myśli też o pracy przy budowie bloku gazowego w elektrowni Dolna Odra (PGE). Poza tym na horyzoncie rysują się jednak tylko drobniejsze zlecenia, np. związane z remontami i modernizacjami, ewentualnie z budową spalarni śmieci. Dlatego firma myśli o powrocie za granicę.

— W przeszłości Remak z powodzeniem realizował zlecenia np. w Niemczech. W ostatnich latach na polskim rynku działo się jednak tyle, że skoncentrowaliśmy się na kraju. Teraz znów przyglądamy się Niemcom i startujemy w przetargach, np. na budowę elektrociepłowni. Przyglądamy się też Skandynawii i państwom bałtyckim, np. Litwie, która planuje budowę elektrociepłowni i spalarni śmieci w Wilnie — mówi Mariusz Zawisza. Według jego przewidywań, pierwszy zagraniczny kontrakt uda się zdobyć najpóźniej na początku przyszłego roku. Do życia „po górce” potrzebne będą oszczędności. Remak szuka ich już dziś.

— Dostrzegamy np. związane z górką inwestycyjną rosnące koszty pracy. Dlatego chcemy pracą lepiej zarządzać. Rozpoczęliśmy projekt polegający na montażu systemu do zdalnego monitorowania pracy spawarek. To ważne, bo spawacze stanowią lwią część naszych kosztów — tłumaczy Mariusz Zawisza. Wiceprezes szacuje, że spawacz rekordzista jest w stanie zarobić kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, a przeciętny 7-8 tys. zł. Ludzi jednak brakuje, więc Remak sięga m.in. po spawaczy z Indii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Remak chce wrócić za granicę