Remanent w Stalowej Woli

Flagowa inwestycja w polskiej energetyce idzie do poprawki. PGNiG chce zaplanować ją na nowo. Będą koszty.

Miała to być największa elektrociepłownia gazowa w Polsce, a także flagowy projekt dwóch państwowych koncernów — energetycznego Tauronu i gazowego PGNiG. A jest: rozgrzebany plac budowy, wykonawca — bankrut i kiepskie perspektywy finansowe projektu.

Fatalne problemy

— Budowa bloku w Stalowej Woli to projekt zarządzany wprost fatalnie — mówi Piotr Woźniak, prezes PGNiG, który ma połowę udziałów w spółce budującej elektrownię (drugie pół ma Tauron). Na tyle fatalnie, że partnerzy rozważali nawet zarzucenie projektu. Okazało się to dopiero wczoraj, kiedy Piotr Woźniak podał, że „zapadła decyzja o kontynuacji”.

— Zmieniamy jednak wszystko, w tym formułę finansową tej inwestycji. Dotychczas była oparta na finansowaniu projektowym, a teraz przejdziemy prawdopodobnie na finansowanie korporacyjne. Weźmiemy to na własną książkę — mówi Piotr Woźniak.

To duża zmiana. Inwestycja w Stalowej Woli miała być warta 1,6 mld zł i jest niemal na ukończeniu, co oznacza, że większość z tej kwoty została już wydana. Mogła też zostać przekroczona, biorąc pod uwagę liczne opóźnienia i problemy — m.in. utknięcie turbiny na rzece i zapadnięcie się kanału doprowadzającego wodę. Na dodatek wykonawca, Abener, należy do hiszpańskiej grupy, która ostatnio zbankrutowała. W końcu Tauron i PGNiG zerwali z nim umowę i rozpoczęli inwentaryzację inwestycji.

— O wynikach tej inwentaryzacji myślę z obawą. Na pewno należy się liczyć z tym, że koszty wzrosną — uważa Piotr Woźniak. Trzeba się też liczyć z opóźnieniami. Zarząd Tauronu wskazywał ostatnio, że blok w Stalowej Woli zostanie oddany w 2018 r. Piotr Woźniak mówi tymczasem, że „nie wie”.

Węgiel pasuje

Właścicielem udziałów w inwestycji w Stalowej Woli jest PGNiG Termika, czyli ciepłownicze ramię PGNiG. To największy wytwórca ciepła w Polsce, zaopatrujący w ciepło przede wszystkim Warszawę. Do produkcji wykorzystuje głównie węgiel, stąd plan zaangażowania firmy w ratowanie bankrutującego sektora węglowego. Termika podała już, że gotowa jest zainwestować w Kompanię Węglową do 400 mln zł. Poza nią deklaracje na 600 mln zł złożyła Energa, a PGE na 500 mln zł.

— Warto mieć własną bazę surowcową, bo Termika będzie się rozrastać — podkreśla Piotr Woźniak. Rozrost może być efektem przejęć. Termika już od dawna wskazuje, że może być zainteresowana zakupem firm ciepłowniczych, których chce się pozbyć wycofujący się z Polski francuski EDF. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane