Renata Szalińska: Rosłam razem z firmą

Notowała Karolina Guzińska
08-12-2011, 17:48

Kobiecie łatwiej poruszać się w męskim świecie- jeśli już się do niego dostanie.

Jestem ambitną, spełnioną zawodowo i prywatnie kobietą, dyrektorem finansowym i kontrolerem finansowym grupy biznesowej Ferroxcube należącej do międzynarodowego koncernu Yageo. W jej skład wchodzą oprócz zakładu w Polsce także fabryka w Chinach, zakład produkcyjny w Hiszpanii i kilka organizacji sprzedaży na świecie. Obecnie to naprawdę duża firma, która stawia przede mną mnóstwo zadań. Ferroxcube Polska jest największym w Europie producentem rdzeni ferrytowych — elementów stosowanych w całej elektronice użytkowej: od samochodów, przez artykuły gospodarstwa domowego, po telefony komórkowe. Są niezbędne w codziennym życiu, a technologia ich produkcji jest bardzo zaawansowana. Wciąż dążymy do stworzenia produktów jeszcze mniejszych i bardziej niezawodnych, które efektywniej będą zmniejszały zakłócenia elektromagnetyczne i zużywały mniej energii.

W Polsce jesteśmy mniej znani niż w Europie Zachodniej lub w Chinach, ponieważ produkty Ferroxcube Polska trafiają do klientów na całym świecie — głównie na rynki europejskie i amerykański. Z charakteru jestem chyba trochę zołzą, ale zyskuję przy bliższym poznaniu. Dla mnie najważniejsza jest uczciwość i rzetelność w wykonywaniu zadań. Może dlatego, że jestem kontrolerem, akceptuję tylko to, co wymyślili inni. To nie znaczy jednak, że nie doceniam wagi kreatywności i innowacyjności. Przeciwnie, uważam, że są kluczowe w tym biznesie. Sukces Ferroxcube opiera się właśnie na opracowaniu i zastosowaniu nowoczesnych technologii. Szefem działu technologicznego jest Niemiec, który od 20 lat pracuje w tej branży. To naprawdę wybitny fachowiec.

Nasz know-how w dużej mierze pochodzi z Polski, pracują u nas najlepsi inżynierowie, którzy także uczą się u najlepszych. Nasze rozwiązania są opatentowane, choć za każdym razem przy współpracy z nowym klientem tworzymy produkt właściwie od początku na zamówienie i według potrzeb branży, która się do nas zwraca. Jestem dumna z tego, że nasi inżynierowie są cenieni w świecie, a nowatorskie rozwiązania tworzone w naszej firmie z powodzeniem są eksportowane poza granice Polski. Firma Ferroxcube jest moim pierwszym pracodawcą.

Trafiłam do niej wkrótce po ukończeniu studiów na kierunku finanse i bankowość na Uniwersytecie Łódzkim w roku 1997. Ostatnie 14 lat to był czas bardzo intensywnego rozwoju spółki, więc rosłam i zdobywałam doświadczenie razem z nią. 14 lat w jednej firmie to szmat czasu, ale jakoś nie miałam kiedy się znudzić. Zaczynałam w dziale technicznym jako specjalista ds. inwestycji. Awansowałam ponownie na początku 2010 r. na stanowisko członka zarządu spółki. Uważam to za sukces, a że przy okazji robię to, co lubię, czerpię z pracy wiele satysfakcji. Pozycja, którą uzyskałam, i to, że z mojego doświadczenia i umiejętności korzysta jedna z najdynamiczniej rozwijających się firm globalnych, wydaje mi się osiągnięciem. Być może dlatego, że pracuję w środowisku międzynarodowym i moimi przełożonymi są z reguły obcokrajowcy, nigdy nie odczułam, że płeć jest przeszkodą w realizacji planów zawodowych.

Tak naprawdę zawsze liczyły się tylko kompetencje i chęć podejmowania wyzwań. Uważam, że kobiecie łatwiej poruszać się w męskim świecie, jeśli już się do niego dostanie. Moje credo: jutro też jest dzień. Nie zniechęcam się i nie poddaję. Staram się myśleć racjonalnie i podejmować decyzje bez zbędnych emocji. Nie mogłabym pracować bez dwójki moich dzieci — to one są moją siłą napędową, odskocznią od problemów w pracy. Myślę, że macierzyństwo w dużej mierze pomaga w karierze, gdyż uczy skupienia na jednym celu i pomaga ustawiać priorytety. Mój mąż i ja długo pracowaliśmy w tej samej firmie. Mąż zajmuje się kontrolą jakości. W pewnym momencie zdecydowaliśmy, że dla finansowego bytu rodziny nie jest bezpiecznie mieć jednego pracodawcę.

Teraz mąż codziennie dojeżdża do pracy prawie 100 km. Mieszkamy pod Łodzią, na wsi — tak jest lepiej dla dzieci, mamy dom i ogród, choć oczywiście logistycznie jest nam ciężko. Może nie zabrzmi to dobrze, ale nie planuję rozwoju kariery, nigdy nie miałam rozpisanej ścieżki rozwoju zawodowego na poszczególne etapy i nie rozliczam życia pod tym kątem. Nie potrafiłabym żyć, nic nie robiąc, ale praca nie jest celem mojego życia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Notowała Karolina Guzińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Renata Szalińska: Rosłam razem z firmą