Janusz i Magdalena Pieniążek postawili wszystko na jedną kartę. Porzucili korporację, przenieśli się nad Bałtyk i wybudowali tam osadę nietuzinkowych domków.
Poznali się w hucie w Ostrowcu Świętokrzyskim. On odpowiadał tam za logistykę, ona była handlowcem. Często wyjeżdżali razem nad morze, by naładować akumulatory. Pewnie byłoby tak nadal, gdyby nie pomysł pani Magdaleny, by na stałe przenieść się nad Bałtyk. Nie było łatwo przekonać do tego męża, ale w końcu się udało. Zrezygnowali z pracy w hucie i zamieszkali nad morzem. Stworzyli tam niezwykłą osadę domków jednorodzinnych Cisowy Zakątek.
Bursztynowy znak
— Zrobiliśmy to dla ludzi takich jak my, a więc z miasta z wielką potrzebą kontaktu z przyrodą, której miasto nie zaspokaja. Tacy ludzie nie potrzebują „atrakcji”, tylko resetu. Wiem, bo sam byłem jednym z nich. Dlatego zdecydowaliśmy się na domy w środku niczego. Z widokiem na las i łąki. Oddalone o 4 km od najbardziej pustych plaż w Polsce, jakie znaleźliśmy — opowiada Janusz Pieniążek. Przekonują, że nie boją się zmian, chcą robić w życiu to, co sprawia im przyjemność i daje poczucie spełnienia. Na realizację swoich marzeń wybrali wioskę Sasino.
— Szukając odpowiedniego miejsca, przejechaliśmy samochodem pas wybrzeża, od Krynicy Morskiej zaczynając. W pewnym momencie na drogę wyszło nam stado krów. Ale to jeszcze nie był znak. Za to cztery garście bursztynów znalezionych na naszej plaży — już tak! To jest to nasze miejsce — Sasino.
Kawałek ziemi, wokół lasy i widok na Bałtyk. Polskie morze jest najpiękniejsze, a plaż takich jak tutaj nie ma nikt — zachwalają właściciele. Kompleks domków nazwali od nieodległego rezerwatu cisów — Cisowym Zakątkiem. Zapewniają, że ich celem nie było tylko zarabianie pieniędzy, lecz stworzenie pięknego miejsca w morzu brzydoty i przeciętności, które królują nad Bałtykiem.
— Postawiliśmy na najwyższej jakości materiały, a więc na naturalne drewno i kamień, wzornictwo najwyższych lotów, czasem od znanego projektanta, czasem ze szwedzkiej sieciówki. Czasem są to przedmioty domowej roboty, a czasem sprzed lat, wyszperane na targu staroci czy w sieci. Nasze domy są nowoczesne, energooszczędne, ciepłe i widne, z dobrze przeszkloną południową elewacją w strefie dziennej — opowiadają właściciele Cisowego Zakątka. W domkach na dole jest przestronny salon z kuchnią i jadalnią oraz łazienka. Na górze są dwa pokoje sypialne i łazienka z sauną.
Babka z piachu
Pierwsze cztery obiekty powstały w pół roku, kolejne cztery w trzy miesiące. Teraz domków jest już 14. Wyróżniają je łukowate dachy. Jak przypomina Janusz Pieniążek, w XVII w. mieszkający na tych terenach holenderscy mnisi budowali właśnie takie nieruchomości. Domki zaskakują nie tylko architekturą, ale też nazwami: „Kolorowy zawrót głowy”, „Lazur”, „Babka z piachu”, „Biel-szy”, „Jeleń, nie łoś”, „Duża ryba”, „Szary, ale jary”, „Słońcem po oczach”, „Lowe krowe”, „Meduza”, „Biały jak piana morska”, „Naturalnie naturalny”, „Czarny taki męski”. Definiują one klimat nieruchomości, np. w „Babce z piachu” dominują ciepłe kolory, łazienkę wykończono piaskowcem, a okna zdobią zasłony z motywami morza, plaży i krabów. Jak mówią właściciele Cisowego Zakątka, do ich osady przyjeżdżają ludzie, którzy potrzebują chwili zapomnienia, chcą się odciąć od rzeczywistości. Tutaj jest to możliwe m.in. dlatego, że w Cisowym Zakątku nie ma dostępu do internetu stacjonarnego. Są wprawdzie sieci mobilne, ale działają w zależności od kierunku i siły wiatru. — Po kilku dniach bez dostępu do sieci goście zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że tak też można żyć. Spokojniej, bez zbędnego pośpiechu i nerwów — mówi Magdalena Pieniążek.
Do Cisowego Zakątka przyjeżdżają ludzie z całego kraju. O jego popularności świadczą m.in. opinie na portalu Tripadvisor.com. „Każdy domek jest unikatowy. W tym, który wynajęliśmy, było wszystko, co potrzebne, a nawet więcej — żelazko, deska do prasowania, węgiel i podpałka do grilla. Na miejscu mieszkają również właściciele, którzy są prawdziwymi gospodarzami tego miejsca. Bardzo bezpośredni, otwarci, tworzący iście sielską atmosferę. Na pewno tu wrócimy” — pisze JK. Jego opinię podziela Adriana R., która nazywa obiekt państwa Pieniążek „epicką miejscówką pośrodku pól i lasów”.
„Jeśli ktoś szuka odludnego miejsca z głuchą ciszą, pośrodku pól, bez zasięgu i internetu, to Cisowy Zakątek jest idealny! W okolicy piękne, białe, puste plaże i niekończące się lasy, a pobliskie wioski to swoisty folklor. Każdy domek odmiennie urządzony. Domy są bardzo przestronne, pięknie i funkcjonalnie zaprojektowane, ale warto pojechać tam z towarzystwem, z dzieciakami, z przyjaciółmi czy ze zwierzakami. Wszyscy są tam mile widziani!” — pisze Adriana R. Mimo rosnącego zainteresowania domkami w Sasinie państwo Pieniążek nie zamierzają spocząć na laurach. Zamiary mają ambitne.
— Rozwiniemy infrastrukturę towarzyszącą budynkom. W planach mamy także domek saun, basen i salę wspólną. Lepiej zagospodarujemy teren. Chcielibyśmy też stworzyć podobne miejsca w innych częściach Polski — zdradzają właściciele Cisowego Zakątka. &
© Ⓟ
Tradycja. Łukowate dachy domków wzorowane są na budowlach, które w XVII wieku stawiali na tych terenach holenderscy mnisi. Wnętrza wypełniają nowoczesne przedmioty i ciekawe znaleziska z pchlich targów. Łączy je wysokiej klasy wzornictwo.
