Resort finansów łamie biznesową konstytucję

Rząd forsuje podatkową lustrację firm, nie zważając na zasadę domniemania ich uczciwości, zapisaną w Konstytucji biznesu — twierdzą eksperci

Kilka dni temu Rada Ministrów zaakceptowała projekt tzw. Konstytucji biznesu, która jest oczkiem w głowie wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Jedną z jej sztandarowych zasad jest „domniemanie uczciwości przedsiębiorców”. Nie dostrzega jej jednak Ministerstwo Finansów (MF), które dąży do publikowania w internecie danych podatkowych największych spółek (podatników CIT), co zdaniem ekspertów i rządowych prawników, może wywoływać wśród opinii publicznej podejrzenia o ich podatkową nieuczciwość.

ZAKLINANIE RZECZYWISTOŚCI:
Zobacz więcej

ZAKLINANIE RZECZYWISTOŚCI:

Paweł Gruza, wiceminister finansów, twierdzi, że ujawnianie podatków płaconych przez największe firmy nie może być odbierane jako wskazywanie na to, że stosują one podatkowe optymalizacje. Marek Wiśniewski

Resort zdaje się nie dostrzegać także konstytucyjnej zasady równości wobec prawa. Wskazuje na to brak jego zgody na propozycję Biura Legislacyjnego Sejmu, aby ujawniać podatki nie tylko największych CIT-owców, ale także największych PIT-owców czyli obywateli oraz osób prowadzących działalność gospodarczą.

Domniemanie nieuczciwości

Projekt forsowany przez resort, na którego czele stoi Mateusz Morawiecki, autor Konstytucji biznesu, pozwalający na publikowanie w internecie danych podatkowych największych firm, obejmie spółki z rocznym przychodem powyżej 50 mln EUR i 60 grup kapitałowych. Resort szacuje, że będzie ich około 2 tys. Wszystko po to, aby opinia publiczna mogła ocenić, czy największe spółki są uczciwe i czy rzetelnie rozliczają się z podatków. Organizacje przedsiębiorców skrytykowały pomysł, zarzucając mu stygmatyzowanie firm poprzez sprawianie wrażenia, że ten, kto znajdujące się na liście, może być nieuczciwym podatnikiem.

Bardzo surowo projekt oceniło także Rządowe Centrum Legislacji (RCL), które stwierdziło, że projekt jest represyjny i piętnujący przedsiębiorców tylko ze względu na osiąganie wysokich przychodów, co „automatycznie stawia przedsiębiorcę w świetle niejasnych podejrzeń o unikanie opodatkowania”. RCL stwierdziła wręcz, że projekt zakłada nieuczciwość przedsiębiorców.

„Wynikające z projektu założenie nieuczciwego prowadzenia działalności przez przedsiębiorców o najwyższych przychodach pozostaje w sprzeczności z założeniami Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju” — czytamy w opinii Piotra Brochockiego, wiceprezesa RCL, a centralnym elementem strategii jest właśnie Konstytucja biznesu. RCL podkreśla, że „założenie nieuczciwości wydaje się być przesłanką stygmatyzacji niektórych przedsiębiorców”.

Szefowie największych organizacji przedsiębiorców apelują do rządu, aby przy tworzeniu aktów prawnych dotyczących przedsiębiorczości respektował zasady tej konstytucji.

— Formalnie Konstytucja biznesu jeszcze nie weszła w życie, bo musi ją uchwalić parlament i podpisać prezydent, ale należałoby oczekiwać od rządu, a przede wszystkim od Ministerstwa Finansów, na którego czele stoi przecież jej pomysłodawca i orędownik, tworzenia projektów ustaw zgodnych z jej duchem. Projekt publikacji danych jest ewidentnie sprzeczny z zasadą domniemania uczciwości przedsiębiorców, a opinia publiczna może odnieść wrażenie, że oto mamy listę jakichś podatkowych kombinatorów. To uderzy w wizerunek i wiarygodność firm. Pawłowi Gruzie, wiceministrowi finansów, który forsuje ten projekt, polecam najpierw zajrzenie do Konstytucji biznesu, a następnie uzgodnienie projektu z jego szefem — mówi Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP.

Podobnie uważa Marek Goliszewski, prezes Business Centre Club. — Potwierdzam opinie, że projekt jest niezgodny ze szczytnymi intencjami rządu zapisanymi w Konstytucji biznesu. Przecież za deklaracjami rządu powinna pójść praktyka stanowieniazgodnego z nią prawa. Projekt powinien zostać wstrzymany, ponieważ torpeduje sztandarową zasadędomniemania uczciwości podatników — mówi Marek Goliszewski.

MF nie zgadza się z krytyką, twierdząc, że upublicznienie danych podatkowych największych firm nie będzie oznaczało nieprawidłowości rozliczania się z podatków z wykorzystaniem mechanizmów optymalizacyjnych. W odpowiedzi na pytania „PB” podkreśliło, że pojawienie się na liście ma świadczyć tylko i wyłącznie o tym, że podatnik osiągnął roczny przychód wysokości co najmniej 50 mln EUR.

Gdzie ta równość

Projekt MF stanowi, że na liście znajdą się tylko najwięksi CIT-owcy. Skrytykowała to m.in. Rada Legislacyjna (RL) przy kancelarii premiera, która uważa, że publikowane powinny być także dane podatkowe największych PIT-owców. „Rozwiązanie takie można uznać za sprawiedliwe, bowiem traktowałoby w ten sam sposób wszystkie osoby prowadzące działalność gospodarczą, bez względu na rodzaj posiadanej osobowości. Z perspektywy społecznej kontroli nad biznesem nie ma bowiem większego znaczenia, w jakiej formie organizacyjno-prawnej działa przedsiębiorca, lecz to, w jaki sposób prowadzi on działalność” — czytamy w opinii RL.

Resort finansów zignorował stanowisko prawników kancelarii premiera. Kilka dni temu na posiedzeniu sejmowej komisji finansów o publikowanie na liście także PIT-owców upomniało się też Biuro Legislacyjne Sejmu. Jego przedstawiciel stwierdził, że ich brak oznacza dyskryminację pozostałych podatników ze względu na formę prowadzonej działalności. Paweł Gruza odparł, że MF jest temu przeciwne ze względu na konieczność ochrony danych osobowych podatników PIT.

— Pominięcie podatników PIT bije w konstytucyjną zasadę równości wobec prawa — mówi Andrzej Malinowski. Posłowie komisji finansów przyjęli projekt w wersji zaproponowanej przez rząd. Zapewne zostanie uchwalony na kolejnym posiedzeniu Sejmu. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Resort finansów łamie biznesową konstytucję