Podatki gigantów jednak do lustracji

MF odrzuca krytyczne opinie biznesu i rządowych prawników o pomyśle ujawniania tajemnic podatkowych 4,5 tys. największych firm

W lipcu przedstawiliśmy negatywne oceny Rządowego Centrum Legislacji (RCL) i organizacji przedsiębiorców projektu Ministerstwa Finansów (MF) zakładającego ujawnianie opinii publicznej (w celu tzw. kontroli społecznej) danych finansowych i wysokości podatków dochodowych (CIT) płaconych przez 4,5 tys. największych firm w Polsce. Przedsiębiorcy i rządowi prawnicy alarmowali, że propozycje MF mogą wywołać represje i piętnowanie uczciwych firm poprzez wytwarzanie błędnego wrażenia, że giganci biznesu z internetowej listy unikają opodatkowania lub kombinują, żeby płacić państwu jak najmniej. MF uważa te obawy za nieuzasadnione. Przekonuje wręcz, że znalezienie się na liście 4,5 tys. będzie… korzystne dla przedsiębiorców.

Zobacz więcej

SZTUKA DLA SZTUKI: Paweł Gruza, wiceminister finansów, przyznaje, że MF nie ma pewności, czy ujawnianie podatków 4,5 tys. największych firm przyniesie spodziewane efekty, czyli ukrócenie optymalizacji podatkowych. Fot. Marek Wiśniewski

Może pomoże, a może nie

Paweł Gruza, wiceminister finansów, w piśmie do Roberta Brochockiego, prezesa RCL, stwierdza, że „podawanie do publicznej wiadomości danych określonej grupy podatników nie ma na celu ich piętnowania czy też z góry założenia ich nieuczciwości. Żaden z projektowanych przepisów nie zawiera takiej normy”. Prezes RCL wskazał jednak przepis regulujący, kto ma trafiać na listę. To firmy osiągające „najwyższe przychody” (1 proc. CIT-owców, czyli około 4,5 tys. przedsiębiorstw). RCL zauważyło, że pojawienie się na liście tylko ze względu na wysokość osiąganych przychodów jest regulacją o charakterze represyjnym, piętnującą firmy i stawiającą je w „świetle niejasnych podejrzeń o unikanie opodatkowania”, co może uderzać w ich wiarygodność. MF uważa, że duże firmy mają znacznie większe możliwości stosowania optymalizacji skutkującej „wykazywaniem niższych zobowiązań podatkowych”. Podkreśla, że projekt nie przesądza, iż znalezienie się na liście będzie równoznaczne z posądzeniem o unikanie podatków. Warto jednak zaznaczyć, że w projekcie nie ma też przepisu, który mówiłby, że trafienie na listę nie oznacza takiego podejrzenia.

„Nie mogę się zgodzić, iż umieszczenie podatnika na liście podmiotów uzyskujących najwyższe przychody automatycznie oznaczać będzie obniżenie lub utratę jego wiarygodności gospodarczej. Wręcz przeciwnie, można sobie wyobrazić, że podmiot taki zyska, zarówno wśród partnerów handlowych, jak i wśród konsumentów, w przypadku gdy jego dane podatkowe będą świadczyły, że jego efektywna stopa opodatkowania jest zbliżona do nominalnej stawki CIT” — pisze Paweł Gruza. Twierdzi, że projekt nie ma charakteru represyjnego, bo „przepisy nie mają na celu publikowania danych podatników w związku ze stwierdzonym naruszeniem prawa”. Paweł Gruza pisze do prezesa RCL, że „celemprojektu jest wsparcie działań dotyczących zwalczania agresywnego planowania podatkowego”, ale jednocześnie przyznaje, że… nie wiadomo, czy ustawa spełni zakładane cele. Jego zdaniem, nie powinno to jednak być przeszkodą dla jej wprowadzenia.

Stopa stopie nierówna

Eksperci zarzucali projektowi, że nie pozwala firmom wytłumaczyć się, np. z tego, dlaczego przy wysokich przychodach płacą niższe podatki (wpływ na to ma wiele czynników), oraz nie bierze pod uwagę możliwych korekt zeznań podatkowych, przez co mogą być publikowane nieaktualne dane.

— Wykazywanie podatku w niskiej kwocie przy wysokich przychodach samo w sobie nie jest działaniem nagannym. Niski podatek może wynikać z wysokich kosztów, np. z powodu wydatków inwestycyjnych, będących przejawem rozwoju przedsiębiorstwa — zauważa Jarosław Oleksiak, wiceprezes BCC. Resort finansów w odpowiedzi przypomina, że do publicznej wiadomości podawane będą dane, jakie firmy zawarły w deklaracjach podatkowych. „To podatnik odpowiada za prawidłowość podanych w zeznaniu danych” — zauważa wiceminister.

Podkreśla też, że publikacja danych ma następować do 30 września, więc będzie mogła uwzględniać korekty zeznań. Paweł Gruza odpowiada też na sugestie Henryka Kowalczyka, ministra w kancelarii premiera, aby publikować także przeciętne efektywne stopy podatkowe dla poszczególnych branż, co zwiększałoby czytelność ujawnionych danych podatkowych. Zdaniem wiceministra finansów, przeszkodą może być „brak publicznie dostępnych danych pozwalających na przeprowadzenie takiej analizy”. Ponadto stwierdza, że ewentualne publikowanie danych analitycznych dotyczących przeciętnych stóp procentowych w poszczególnych branżach „również może prowadzić do nieprawidłowych wniosków, gdyż efektywna stopa podatkowa danego podatnika jest uzależniona od wielu czynników i nie zawsze znajdzie odpowiednie odniesienie do przeciętnej stopy w danej branży”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Podatki gigantów jednak do lustracji