PCF Group wyemituje akcje i przejmie w USA. Kurs w górę

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2026-04-24 22:28
zaktualizowano: 2026-04-27 12:40

Giełdowy producent gier chce się odbić od dna i szybko wyjść z kilkusetmilionowych strat. Bazę da praca na zlecenie, ale celem jest wydawanie gier. Temu ma służyć przejęcie zespołu i praw wydawniczych Cooldown Games. Nie obejdzie się bez kolejnej emisji akcji.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie kroki podejmuje PCF Group, aby wyjść z "trybu przetrwania" i odzyskać zaufanie inwestorów
  • jakie doświadczenie i projekty ma przejmowany podmiot
  • jakie są parametry planowanej emisji i kto może ją objąć
  • jakie projekty realizuje giełdowa spółka i ile może na nich zarobić
  • do jakich zmian może dojść we władzach spółki.
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Beep - ten pamiętny wpis, który po czteroletniej ciszy pojawił się na twitterowym profilu gry "Cyberpunk 2077", dał inwestorom giełdowym sygnał do kupna akcji CD Projektu. Z powodzeniem mogliby go powtórzyć menedżerowie PCF Group, dając sygnał, że spółka wyceniana sześć lat temu w pierwszej ofercie publicznej na 1,5 mld zł, a obecnie warta około 150 mln zł, jeszcze żyje - i być może najgorsze ma za sobą.

Apetyt części inwestorów rozbudziła 15 kwietnia informacja o podpisaniu umowy z globalnym wydawcą gier 2K Games. Współpraca ze spółką z Kalifornii dotyczy produkcji nowego tytułu o nazwie kodowej projekt Florence. Polska firma będzie odpowiadać za współtworzenie gry. Otrzyma za to wynagrodzenie, ale nie będzie mieć praw do tytuły (to tzw. model work-for-hire).

W reakcji na te doniesienia kurs podskoczył nawet o 18 proc., a obserwatorzy mogli mieć deja vu. W marcu ubiegłego roku notowania wystrzeliły po podpisaniu umowy z Sony dotyczącej projektu Delta. Akcje w krótkim czasie potroiły wartość i płacono za nie nawet ponad 23 zł. Obecnie kurs wynosi około 3,6 zł.

Nie tylko praca na zlecenie

"Rok 2026 musi być dla PCF rokiem wyjścia z trybu przetrwania. Rozpoczęliśmy go mocno, od podpisania umowy z 2K. Liczymy na więcej. Uważam, że branża dotarła do końca korekty" - napisał Sebastian Wojciechowski, prezes i główny akcjonariusz PCF Group, w liście do akcjonariuszy dołączonym do raportu za 2025 r.

Jak dodał, porażki w zakresie wydawnictw własnych nie są wystarczającym powodem, by przekreślić plan tworzenia, produkowania i wydawania gier własnych - czyli tego, co było podstawą drogi na warszawską giełdę.

Taki jest cel ogłoszonej właśnie transakcji przejęcia ośmioosobowego zespołu Cooldown Games. To butik wydawniczy ze Stanów Zjednoczonych, którego zespół wcześniej tworzył Gearbox Publishing.

- To podmiot i ludzie, z którymi PCF współpracował już dekadę temu przy wydaniu "Bulletstorm: Full Clip Edition". Bardzo dobrze się znamy, a skoro postanowiliśmy, że nadal będziemy działać na rynku wydawniczym, to uważam, że powinniśmy tam pójść z profesjonalistami. Zespół jest doświadczony i ma wyrobioną markę, chcemy, by nas wsparł przy wydawaniu własnych gier - mówi Sebastian Wojciechowski.

PCF Group nie przejmie spółki Cooldown Games, ale zespół, nazwę i jej projekty. Odbędzie się to w formie cesji praw do trzech umów wydawniczych w zamian za około 1,5 mln USD (5,4 mln zł). Chodzi o trzy gry w segmencie AA, które mają być wydane w latach 2026-27.

Inwestorzy giełdowi zareagowali pozytywnie - kurs na sesji w poniedziałek, 27 kwietnia, rósł nawet o kilkanaście procent, ale analityk z Ipopemy studzi entuzjazm.

- Do informacji o planach rozwoju segmentu wydawniczego podchodziłby ostrożnie, bo w ostatnich latach spółka radziła sobie w nim – oględnie mówiąc – średnio. Moim zdaniem spółka powinna postawić na odbudowę segmentu work-for-hire i traktować go jako priorytet, zwłaszcza że przydałaby się tu poprawa rentowności. W tym kontekście przejęcie zespołu Cooldown Games jest dla mnie zaskoczeniem i brakuje mi szerszego uzasadnienia dla tej transakcji ze strony spółki - mówi Michał Wojciechowski, analityk Ipopemy Securities.

Będzie kolejna emisja akcji

Cooldown Games wspólnie z powiązanymi inwestorami zainwestuje w akcje nowej emisji PCF Group i dokapitalizuje giełdową spółkę kwotą 10,8 mln zł.

Emisja odbędzie się w ramach kapitału docelowego uchwalonego w 2025 r. Zarząd otrzymał wówczas upoważnienie do emisji nie więcej niż 10,78 mln walorów. 6,67 mln wyemitowano już w sierpniu ubiegłego roku. Akcje serii I (nie więcej niż 4,1 mln) zostaną wyemitowane po cenie ustalonej w procesie ABB. Ma być nie niższa niż 4 zł. Cena zamknięcia 24 kwietnia wyniosła 3,59 zł.

- Środki pozyskane z emisji zostaną przeznaczone na zapłatę wynagrodzenia za przewidzianą w umowie inwestycyjnej cesję praw z umów wydawniczych zawartych przez Cooldown Games, oraz sfinansowanie produkcji i wydania gier przejmowanych w umowach cesji. Nie przewiduję, byśmy mieli jeszcze jakieś potrzeby kapitałowe w najbliższym czasie - zapewnia Sebastian Wojciechowski.

W sierpniu ubiegłego roku firma sięgnęła po kapitał i wyemitowała 6,67 mln akcji serii H. Cenę emisyjną ustalono na 3 zł, wyraźnie poniżej rynkowej. 1,54 mln akcji objął wtedy Sebastian Wojciechowski. Z udziału w ofercie zrezygnował Nationale-Nederlanden OFE, akcji nie zdecydowali się kupić także Krafton i Krzysztof Dolas. Cała trójka posiadała wówczas powyżej 5 proc. Emisja miała na celu pozyskanie środków na ustabilizowanie sytuacji firmy i wzmocnienie kapitału obrotowego.

Pięć projektów i miejsce na kolejny

Obecnie PCF Group realizuje pięć projektów w modelu work-for-hire, czyli pracy na zlecenie. To projekty realizowane dla Microsoftu ("Gears of War: E-Day"), Sony (projekt Delta) oraz Kraftona, swojego znaczącego akcjonariusza (projekty Zulu i Bravo). Najnowszy, piąty, to projekt Florence realizowany we współpracy z 2K Games.

- To baza dla przychodów i zysków PCF. Liczbę osób pracujących nad tymi projektami zwiększyliśmy ostatnio ze 199 na koniec 2025 r. do 253 na koniec I kwartału 2026 r. i myślę, że mamy jeszcze potencjał na rozpoczęcie co najmniej jednego dodatkowego projektu w tym roku. Są one dla nas dochodowe, choć nie mogę zdradzić szczegółów - mówi Sebastian Wojciechowski.

W 2021 r., kiedy niemal całość przychodów spółki pochodziła z produkcji gier na zlecenie, marża operacyjna przekroczyła 30 proc. W 2022 r., kiedy udział prac na zlecenie w przychodach sięgnął niemal 90 proc., marża wyniosła blisko 20 proc.

390

Tyle osób pracowało w PCF Group na koniec 2025 r. To prawie połowę mniej niż w 2023 r.

Sebastian Wojciechowski uważa, że ten rok pod względem wyników będzie lepszy niż poprzednie dwa, nawet jeśli skorygować rezultaty z lat 2024-25 o odpisy aktywów.

Sytuację w branży gier uważa za wciąż napiętą, ale twierdzi, że dołek został już osiągnięty.

- Nie oczekuję jednak gwałtownego odbicia, wciąż docierają do nas informacje o tym, że inne studia przeprowadzają zwolnienia. Widać więc, że rynek nadal się stabilizuje - mówi szef PCF Group.

Kulminacja problemów

W czerwcu ubiegłego roku współpracy z PCF postanowił nie kontynuować Square Enix, japoński wydawca gier i przez lata kluczowy partner spółki. Skutkowało to koniecznością zakończenia wspólnego projektu Gemini i zwolnieniem części pracowników. Jednocześnie spółka podjęła decyzję o zawieszeniu własnego projektu Bifrost. Wobec braku nowej umowy ze Square Enix PCF uznało po analizie przepływów pieniężnych, że nie ma perspektyw na zapewnienie zasobów organizacyjnych i środków na dalsze finansowanie produkcji i wydanie projektu Bifrosta. Ten projekt w księgach spisano do zera już w sprawozdaniu za 2024 r.

W 2024 r. spółka dokonała przeglądu opcji strategicznych oraz liczyła, że pozyska inwestora i finansowanie rzędu 350 mln zł. Przegląd skończył się niczym, a inwestorzy nie byli chętni do wyłożenia tak dużych pieniędzy na spółkę, która przepalała gotówkę i nie miała sukcesów wydawniczych. W konsekwencji trzeba było zapomnieć o prowadzeniu działalności w dotychczasowej skali, bo produkcja dużych tytułów AAA (czyli najwyższej klasy) jest kosztowna i czasochłonna.

Z czasem spółką przestali się interesować analitycy giełdowi - kiedyś rekomendacje wydawało siedmiu specjalistów, ale porzucili oni pokrycie lub ich ocena jest w trakcie przeglądu.