RESORT FINANSÓW OBAWIA SIĘ CASINOS

Królak Aneta, Kowalczuk Wojciech
opublikowano: 1999-09-29 00:00

RESORT FINANSÓW OBAWIA SIĘ CASINOS

Żeby zaistnieć na rynku kasyn, trzeba kupić lub doprowadzić do upadku już działającego operatora

JEDNO JEST PEWNE: Jak najszybsze dostosowanie struktury udziałów Casinos do wymaganych ustawowo, leży nie tylko w interesie spółki, ale także Ministerstwa Finansów. Zgoda na przejęcie udziałów przez warszawską spółkę G5 z pewnością osłabi dochodzące do nas głosy niezadowolenia — zapewnia Marek Kaczorowski, prezes zarządu i dyrektor Casinos Poland. fot. Borys Skrzyński

Marek Kaczorowski, prezes zarządu i dyrektor Casinos Poland, stoi na stanowisku, że zamieszanie wokół jego spółki jest stymulowane przez kogoś zainteresowanego wejściem do branży. Najbardziej intratne miejsca na rynku są już zajęte, a otwarcie nowego kasyna jest możliwe jedynie po doprowadzeniu do upadku lub przejęciu już istniejącego.

„Puls Biznesu”: Praca niektórych posłów w Sejmie zdominowana została przez pisanie kolejnych interpelacji w sprawie Casinos Poland. Podstawową sprawą, którą chcielibyśmy wyjaśnić, jest kwestia niezgodnego z prawem funkcjonowania spółki.

Marek Kaczorowski: Obecnie udziałowcem w spółce są PLL LOT, które posiadają 2/3 udziałów i PP Porty Lotnicze — 1/3. PLL LOT powiadomił nas niedawno, że postanowił zbyć 1/3 udziałów na rzecz Totolotka. Jednakże niedługo potem uzyskaliśmy informację, że transakcja nie doszła do skutku i zostaliśmy poproszeni o wycofanie z Sądu Rejestrowego wniosku dotyczącego zmiany struktury udziałów spółki. W chwili obecnej sytuacja przedstawia się w następujący sposób, transakcja z PP Porty Lotnicze jest już formalna, do rejestru spółki sąd wpisał odpowiednie zmiany.

— Czy to prawda, że odstąpienie udziałów w Casinos Poland przez LOT Portom Lotniczym odbyło się na zasadzie spłaty zobowiązań LOT-u wobec Portów?

— Jako spółka jesteśmy zainteresowani jedynie doprowadzeniem struktury udziałów do stanu zgodnego z prawem. Na jakiej zasadzie właściciel, czyli PLL LOT, przeprowadzi odpowiednie transakcje pozostaje poza kompetencjami Casinos.

— Nadal jednak struktura pozostaje nieprawidłowa.

— PLL LOT złożył do Ministra Finansów wniosek o zgodę na zbycie kolejnej 1/3 udziałów. Zgodnie z ustawą o grach losowych i zakładach wzajemnych MF musi wyrazić zgodę na taką transakcję. W chwili obecnej oczekujemy na decyzję ministra.

— Jaki podmiot został wybrany i podpisał umowę z LOT-em?

— Podobnie jak w przypadku pierwszego ogłoszenia przez LOT chęci zbycia udziałów, oprócz Totolotka, swoje oferty przedstawiło prawie 30 różnych podmiotów, w tym także grupa kierownicza spółki Casinos Poland. Właścicielowi przy podejmowaniu decyzji pomaga firma doradcza Business Management & Finance, z którą LOT współpracuje od 1997 r. Tym razem wybór padł na warszawską spółkę G5.

— Czym zajmuje się ta spółka i kiedy nastąpi sfinalizowanie transakcji?

— Przed podjęciem decyzji przez MF nie jesteśmy upoważnieni przez właściciela do zdradzania jakichkolwiek szczegółów na temat potencjalnego, przyszłego udziałowca. Jeśli zaś chodzi o termin zakończenia całej operacji, to nie jesteśmy w stanie sprecyzować daty. Z pewnością im szybciej to nastąpi, tym lepiej dla spółki.

— Co jest podstawowym czynnikiem branym pod uwagę przy sprzedaży udziałów Casinos zainteresowanemu nabywcy i ile kosztuje 1/3 udziałów? Spotkaliśmy się z oszacowaniem wartości udziałów przejętych przez PP PL na 17,5 mln zł.

— Przede wszystkim cena, jaką podmiot jest w stanie zapłacić. Niestety, nie ma możliwości sprecyzowania, ile kosztuje 1/3 udziałów. Kopia umowy pomiędzy PLL LOT a PP PL, jaką dostaliśmy, ma zaczernione miejsce, w którym powinna być wpisana kwota. Natomiast ostatnia ogólna wycena spółki została przeprowadzona w 1996 r., zweryfikowana w 1997. Wówczas wartość Casinos określono w granicach 35-37 mln zł. Nie ma nowszej wyceny.

— Czy można wysunąć tezę, że zamieszanie wokół spółki, szczególnie podkreślanie nieprawidłowości w strukturze udziałów, jest specjalnie podtrzymywane przez kogoś działającego w branży, kto mógłby dzięki temu osiągnąć jakieś korzyści? Jest mało prawdopodobne, by jeden czy drugi poseł był zainteresowany działalnością spółki bez stymulacji z zewnątrz.

— Prowadzenie kasyna nadmiernie pobudza wyobraźnię. Dodatkowo po tym, że zostaliśmy umieszczeni na liście 500 „Rzeczpospolitej”. Faktycznie jesteśmy najstarszą polską spółką zajmującą się prowadzeniem kasyn. Nieskromnie możemy powiedzieć, że robimy to najlepiej. Dowodem na to jest fakt, że jesteśmy najbardziej dochodowym przedsiębiorstwem działającym w tej branży. W chwili obecnej pięć kasyn firmowanych naszym logo stanowi pięćdziesiąt procent polskiego rynku kasyniarskiego, a wszystkich działających jest 30. Trzeba jednak przyznać, że jedynie dwóch-trzech operatorów liczy się w tej branży. Pozostałe firmy z reguły prowadzą jedno niewielkie kasyno i nie liczą się w kontekście udziału w rynku.

W tym wypadku rzeczywiście jesteśmy smakowitym kąskiem. PLL LOT prywatyzuje się, bo musi. W związku z tym prywatyzowane są wszystkie spółki LOT-u. Ten moment ktoś zainteresowany mógłby wykorzystać, żeby uszcz-knąć coś dla siebie. To znaczy wypchnąć nas zupełnie z rynku lub nań wejść, wykupując udziały.

— Wygląda na to, że obydwie wersje są korzystne dla konkurencji. O jakie pieniądze toczy się gra?

— Zysk netto za 1998 r. Casinos Poland wyniósł 5,6 mln zł. Jakie pieniądze są do przejęcia na rynku, tego tak naprawdę nikt nie wie. W Sejmie leży w chwili obecnej rządowy projekt nowelizacji ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych, który między innymi przewiduje zmianę dotychczasowego systemu opodatkowania. W myśl projektu miałby zostać wprowadzony podatek liniowy — 45 proc. od uzyskiwanych wpływów, jaki obowiązywał przed 1997 rokiem. A to z pewnością nie jest dobra wiadomość dla operatorów.

— Jak widzi Pan przyszłość kasyn w Polsce. Czy wzrasta popyt na tego typu usługi?

— Ilość kasyn jest ograniczona ustawowo. Możliwości, które stwarza ustawa, zostały już praktycznie wykorzystane. Ogółem w Polsce może ich działać 32, w tym 5 w Warszawie. Jeżeli nawet mogłoby powstać jeszcze jedno czy dwa, to niestety w miejscach, które z pewnością nie rokują zysków. Nie ma przecież sensu otwierania kasyna w Radomiu czy Sochaczewie. Poza tym ustawa ogranicza nas lokalowo. Do jednego kasyna nie możemy wstawić więcej niż 50 automatów, choć bardziej zyskowne byłoby zainstalowanie większej ilości.

— Czy przemysł kasyniarski rozwija się? Czy w ramach rozszerzenia oferty dla klientów wprowadzacie Państwo na przykład nowe gry?

— Katalog gier również ograniczony jest ustawowo. Można oczywiście wymyśleć i wprowadzić nowe gry w karty, ale klientela niekoniecznie musiałaby je zaakceptować. Polacy, którzy przychodzą do naszych kasyn, z reguły mają dość tradycyjne preferencje i nawet nie wszystkie gry, które są popularne na świecie, przyjęły się. Tak było z amerykańskim bakaratem. Najpopularniejsze są gry rozgrywane na stołach — amerykańska ruletka, black jack i poker karaibski.

— Kto przychodzi do kasyn? Czy przewidziana jest jakaś kwota, którą należy w kasynie zostawić?

— Właściwie odwiedza nas pełen przekrój społeczeństwa, nie tylko biznesmeni. 35 proc. grających to cudzoziemcy. Nie należy ukrywać, że typ rozrywki, który oferujemy, jest przeznaczony dla ludzi dysponujących tzw. funduszem rozrywki. Przychodząc do kasyna należy zapłacić za bilet wstępu. Kosztuje on 2,5 zł. Jest to opłata przewidziana ustawowo i trafia do budżetu państwa. Nikt nie musi obowiązkowo uczestniczyć w żadnej z gier.

— Jaka jest wobec tego możliwość rozwijania firmy? W jaki sposób można podnosić jej zyskowność?

— Szukamy możliwości zaistnienia na rynkach zagranicznych. Pomijamy ze zrozumiałych względów rynek wschodni. W chwili obecnej mamy kilka propozycji z kilku kontynentów, na których możemy sprzedać nasze know- -how związane z zarządzaniem kasynami i personelem. Nasi krupierzy są młodsi i lepiej wykształceni niż gdziekolwiek na świecie. Atutem Casinos jest to, że jesteśmy nieznaną na świecie marką. Możemy więc być idealnym partnerem dla państw, których rynkiem nie zainteresują się, lubiący większą skalę, Amerykanie.