Gdyby nie przychylność ministra, kopalnia Budryk zapłaciłaby 93 mln zł podatków od papierowych zysków.
Zarząd kopalni Budryk, spółki skarbu państwa, odetchnął z ulgą. Uprawomocniło się rozporządzenie ministra finansów, dzięki któremu kopalnia nie zapłaci podatku od papierowych zysków. Chodzi o, bagatela, 93 mln zł. Gdyby miała go uiścić, znów popadłaby w tarapaty.
— Pod koniec ubiegłego roku sąd wydał postanowienie o zakończeniu postępowania układowego, w wyniku którego kopalnia została oddłużona na ponad 600 mln zł. Przez to mieliśmy papierowy zysk na tym poziomie i od tej kwoty powinniśmy zapłacić gotówką 15 proc. podatku — wyjaśnia Piotr Czajkowski, prezes kopalni.
Gdyby minister finansów wydał rozporządzenie kilka dni później, kopalnia miałaby spore problemy, ponieważ papierowy podatek pochłonąłby ponad 20 proc. rocznych przychodów Budryka.
Kopalnia z Ornontowic koło Gliwic od kilku lat borykała się z historycznymi długami z tytułu budowy zakładu. W 1998 r. wynosiły one ponad 1 mld zł. Spółka nie była w stanie spłacać kredytów, poręczanych przez skarb państwa. Wierzyciele, głównie banki, zgodziły się na redukcję 70 proc. zobowiązań, ale i tak Budryk nie płacił rat układowych. W efekcie należności regulowało Ministerstwo Finansów, a zadłużenie kopalni wobec skarbu rosło. W kwietniu 2004 r. zapadła decyzja o konwersji 267 mln zł zobowiązań na akcje skarbu państwa.
— Sprawa jest w toku — mówi prezes kopalni.
Zdaniem prezesa, kopalnia jest restrukturyzowana i widmo upadłości zostało całkowicie oddalone.
Budryk wydobywa 3,4 mln ton węgla. Zatrudnia 2,4 tys. osób.