Resort gospodarki chce wesprzeć energożerców

opublikowano: 08-07-2013, 00:00

Firmy z sektorów energochłonnych mają szansę na dofinansowanie z funduszy pochodzących ze sprzedaży uprawnień do emisji CO 2.

Komisja Europejska opublikowała strategię rozwoju dla sektora stalowego. Jej główne założenia to obniżenie kosztów energii oraz przegląd przepisów, które pozwolą wprowadzić regulacje bardziej przyjazne dla branży.

— Samo powstanie strategii to krok w dobrym kierunku, ale wciąż mamy niedosyt. Nie ma szczegółowych zapisów o działaniach, które zostaną podjęte, by obniżyć koszty energii, nie ma też twardych zapisów, które faktycznie zmotywują przedsiębiorców do dalszego prowadzenia działalności w Europie — komentuje Zbigniew Kamieński, zastępca dyrektora Departamentu Innowacji i Przemysłu w Ministerstwie Gospodarki.

Resort ma pomysł, jak ulżyć stalowej branży borykającej się z wysokimi kosztami energii. Pomocną dłoń chce wyciągnąć też do innych sektorów energochłonnych.

— Proponujemy wprowadzenie dopłat dla firm z sektorów energochłonnych. Pieniądze mogą pochodzić ze sprzedaży uprawnień do emisji CO 2. Takie rozwiązanie należy wpisać w ustawie o handlu emisjami jako opcjonalne i stosować dopłaty, gdy ceny uprawnień do emisji osiągną odpowiednio wysoki poziom — podkreśla Zbigniew Kamieński.

Zbliżone postulaty zgłaszali eksperci Lewiatana, którzy — podobnie jak resort gospodarki — podkreślają, że unijna dyrektywa 2009/29/WE, dotycząca europejskiego systemu handlu emisjami, dopuszcza wsparcie z aukcyjnych funduszy sektorów energochłonnych. Jednak resort środowiska o dopłatach nie chce słyszeć — przynajmniej na razie.

— Cena uprawnień do emisji oscyluje w granicach 3-4 EUR, podczas gdy w szczytowym momencie sięgała 16 EUR za tonę. Obecny koszt uprawnień do emisji nie doprowadzi raczej do znaczącego wzrostu cen energii elektrycznej, a dodatkowo branża będzie korzystać z derogacji dla energetyki, czyli częściowego bezpłatnego przydziału uprawnień do emisji.

Obecnie nie jest zasadne rekompensowanie poniesionych przez przedsiębiorców kosztów zakupu uprawnień do emisji — napisali przedstawiciele resortu środowiska. Kilka dni temu Parlament Europejski przegłosował jednak tzw. backloading, czyli wycofanie z rynku części uprawnień, co w kilka godzin zwiększyło ich cenę z nieco ponad 3 EUR do 4,6 EUR.

OKIEM EKSPERTA
Potrzebne miliony

STEFAN DZIENNIAK
prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej
Podczas branżowych konsultacji z udziałem resortu gospodarki dyskutowaliśmy już o możliwości zastosowania dopłat w przedsiębiorstwach energochłonnych. Padła propozycja, aby dopłaty dla przemysłu były porównywalne ze wzrostem kosztów energii, wynikającym z konieczności zakupu certyfikatów emisyjnych. Wówczas szacowano kwotę dopłat dla firm w Polsce na około 400 mln zł. Uważamy, że dopłaty są zasadne, bo obecnie w hutnictwie w koszcie zakupu energii tzw. kolory [energia ze źródeł odnawialnych, gazowych i kogeneracji — red.] mają 30-procentowy udział. Polskie zakłady muszą stosować reguły ochrony środowiska, które nie obowiązują ich konkurentów zza wschodniej granicy, coraz trudniej więc rywalizować im z Rosją czy Ukrainą. Przed laty Turcja produkowała 5-10 mln ton stali, a dziś wytwarza 40 mln ton i ma ambicje podwojenia tej liczby. Bez wsparcia polskim firmom trudno będzie sprostać takiej konkurencji.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu