Polska gospodarka eksportem stoi, a Unia Europejska, gdzie trafia go 75 proc., wytwarza dziś zaledwie 25 proc. światowego PKB. To fakt. Ministerstwo Gospodarki (MG) obiecuje polskim firmom lepszą niż dotychczas pomoc za granicą. To nie mit.
![JEST CO EKSPORTOWAĆ: Polska gospodarka eksportem stoi i postaramy się, by mimo kryzysu i spowolnienia eksport nadal się zwiększał. Polska żywność cieszy się olbrzymim zainteresowaniem, a prognozy mówią o wzroście jej cen do 2030 r. o 60 proc., warto więc promować ją na świecie — mówi Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki. [FOT. WM] JEST CO EKSPORTOWAĆ: Polska gospodarka eksportem stoi i postaramy się, by mimo kryzysu i spowolnienia eksport nadal się zwiększał. Polska żywność cieszy się olbrzymim zainteresowaniem, a prognozy mówią o wzroście jej cen do 2030 r. o 60 proc., warto więc promować ją na świecie — mówi Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/c6dbe4e3-1e89-4e18-9ee3-b69201eb55f5/81673686-dee6-5dd8-9ff4-3ea444bd4919_w_830.jpg)
— W ciągu dwóch miesięcy powstanie program promocji gospodarczej Polski na lata 2014-20. Zostanie on wpisany do programu unijnego i liczymy, że dostanie co najmniej 300 mln zł wsparcia. Do tego dojdzie 200 mln zł stałych funduszy wszystkich resortów na promocję. Liczymy też na wsparcie biznesu — może to być kilkadziesiąt milionów złotych. Razem będzie ponad pół miliarda — zapowiada Ilona Antoniszyn-Klik, wiceminister gospodarki.
— Wierzę, że dzięki temu wypracujemy model, który pozwoli na osiągnięcie synergii. Nam wszystkim zależy na jak najefektywniejszym wykorzystaniu funduszy, na czym skorzystają polskie firmy — mówi Beata Stelmach, wiceminister spraw zagranicznych.
Wspólny front
Resort gospodarki myśli jednak o dużo szerszej współpracy. — Chcemy stworzyć centra gospodarcze Polski. W jednym miejscu znajdzie się reprezentacja rządu, ministerstw gospodarki, turystyki, rolnictwa, Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych czy marszałków. Z innymi resortami wybierzemy cztery miejsca na świecie, gdzie powstaną pierwsze centra. Do promocji Polski chcemy też włączyć organizacje biznesowe. Pracodawcy RP otwierają na świecie biura, będziemy się starali zachęcić ich do współpracy, pierwsze rozmowy już przeprowadziliśmy — mówi Ilona Antoniszyn-Klik. MG zapowiada też zmianę siatki geograficznej wydziałów promocji handlu i inwestycji (WPHI) ambasad i konsulatów.
— Będziemy się koncentrować na regionach wzrostu. Z jednej strony chcemy zintensyfikować przyciąganie zagranicznego kapitału, więc musimy mieć reprezentację w Europie czy USA, ale konieczna jest także dywersyfikacja eksportu. W ubiegłym roku otworzyliśmy WPHI w Dolinie Krzemowej, w tym roku otworzymy w Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a w przyszłym roku — w Afryce — zapowiada wiceminister gospodarki. Polscy przedsiębiorcy będą jeździć na misje lepiej przygotowani — MG obiecuje im szkolenia, a WPHI będą oceniane za podpisane przez firmy kontrakty handlowe, za bazy kontaktów i satysfakcję klientów, czyli przedsiębiorców.
Czekają na fakty
Rewolucja — choć na razie na papierze — podoba się przedsiębiorcom.
— Połączenie działań byłoby bardzo dobre, bo dziś czasem Ministerstwo Gospodarki nie wie, co robi Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Na pewno przydadząsię szkolenia przed misjami, bo dziś biorące w nich udział firmy traktują je jako formę wakacji. Przyda się weryfikacja baz danych, bo dostaję z ambasady listę, a tam jest wszystko — mydło i powidło. Słyszałem o spotkaniach B2B, gdzie producenta układów optycznych próbowano kojarzyć z producentem firanek. Najważniejsze jednak jest przekonanie małych i średnich firm, że prowadzenie interesów w Korei czy Chinach to nie podróż na Marsa, lecz taki sam interes, jak w sąsiednim województwie — mówi Dominik Wojewódka, prezes firmy Ecotech Polska, która m.in. stara się o kontrakt na rekultywację terenów katastrofy w Bhopalu w Indiach. Część praktyków ostrożnie podchodzi do planów MG.
— Na pewno takie placówki mają duży sens, jednakże należy pamiętać, że muszą one być sprawne, co będzie wymagało inwestycji w zasoby ludzkie oraz narzędzia. Przedsiębiorcy zwykle radzą sobie w branży, w której działają. Potrzebują jednakże pomocy w poznaniu realiów na nowym rynku — uważa Stanisław Waśko, wiceprezes grupy Can-Pack, zatrudniającej na świecie ponad 4 tys. osób i składającej się z 36 spółek zależnych.
— To w końcu odpowiedź na postulaty biznesu zgłaszane od wielu lat. Czekamy na ich wdrożenie — mówi Katarzyna Urbańska, dyrektor departamentu prawnego w Konfederacji Lewiatan. W 2012 r. 48 WPHI zrealizowały 10 tys. działań, do których należało m.in. udzielanie odpowiedzi firmom (46,9 tys.) czy organizacja konferencji. Na rządowy portal trade.gov.pl weszło 978 tys. osób.