Dwa tygodnie temu przedstawiciele Telekomunikacji Polskiej (TP) zadeklarowali na łamach „PB”, że chętnie zbudują sieć nowej generacji NGN (patrz ramka). Ale pod warunkiem że taka inwestycja będzie chroniona ustawowo, co — zdaniem TP — zapewni operatorowi opłacalność ekonomiczną. Tekst wywołał prawdziwą burzę wśród operatorów alternatywnych, którzy obawiają się, że temat jest elementem lobbingu TP, mającego przeciwdziałać planom jej podziału.
Poważny sprzymierzeniec
TP znalazła jednak
sprzymierzeńca. I to nie byle jakiego — Ministerstwo Infrastruktury, które ma
inicjatywę ustawodawczą w dziedzinie telekomunikacji.
„Ministerstwo Infrastruktury będzie rozważać wszelkie możliwości, które przyczynią się do rozwoju infrastruktury telekomunikacyjnej. (...) Nie jest wykluczone, że taka propozycja będzie rozważana w ramach prac nad nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne” — napisała Teresa Jakutowicz, dyrektor biura informacji i promocji w odpowiedzi na pytanie „PB” o możliwość ustawowej ochrony nowych inwestycji telekomunikacyjnych.
Sprawa była jednym z tematów spotkania Andrzeja Panasiuka, wiceministra infrastruktury, z operatorami i izbami telekomunikacyjnymi, które odbyło się 11 stycznia. Co ciekawe, izba zrzeszająca operatorów alternatywnych nie mówi „nie”.
— Usiądziemy do stołu i będziemy dyskutować. Być może uda się znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące wszystkich operatorów — mówi Stefan Kamiński, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji (KIGEiT).
Masa wątpliwości
Potencjalnych problemów jest cała
masa. Przede wszystkim takie zapisy mogą wzmocnić monopol TP i w rezultacie
zahamować rozwój rynku w momencie, gdy telekomunikacja staje się coraz bardziej
istotnym elementem gospodarki. Problemem może być uzgodnienie, jakie dokładnie
inwestycje i na jaką skalę przeprowadzone powinny podlegać takiej ochronie i na
czym ochrona ma polegać. Ustawowa ochrona inwestycji nie podoba się też Komisji
Europejskiej, która zaskarżyła analogiczne rozwiązania wprowadzone w Niemczech
do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Operatorzy alternatywni pokazują też
analizy, z których wynika, że kraje, w których chroni się inwestycje, mają tych
inwestycji mniej niż kraje o wysokiej konkurencji na rynku telekomunikacyjnym.
— Rozmowa na ten temat z TP odbyła się dwa lata temu i mimo obietnicy nie trafił do nas żaden konkretny plan. Spodziewam się, że ministerstwo — zanim zdecyduje się wprowadzić takie rozwiązania do systemu prawa — zażąda solidnego uzasadnienia i przeprowadzi prawdziwą ocenę skutków takiej regulacji — mówi Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE).
— To niepokojący sygnał. Próby majstrowania przy prawie telekomunikacyjnym przyniosą więcej szkody niż pożytku. Przepisy może zakwestionować Komisja Europejska, a tego typu manipulacje dodatkowo nadszarpną i tak już nie najciekawszą reputację narodowego operatora — mówi Magda Borowik, analityk firmy doradczej IDC Poland.
Konkrety w marcu?
TP i izby zrzeszające operatorów na
razie nie mają konkretnych propozycji.
— Temat nie jest prosty. Takie rozwiązania muszą uwzględniać kwestie
konkurencyjności rynku. Wartości te można pogodzić i zamiast emocjonalnych
reakcji operatorzy, którzy poważnie myślą o inwestycjach, powinni pracować nad
przedstawieniem wspólnej koncepcji. Jeżeli chodzi o czas, to nie sądzę, aby
projekt wypracowany przez środowisko mógł pojawić się przed końcem lutego — mówi
Ireneusz Piecuch, sekretarz generalny TP.