Choć w ciągu ostatnich kilku lat rząd zmuszał farmację do znaczących obniżek cen i wyciskał z niej ostatnie soki, pojawiła się nadzieja na zmiany — na lepsze, przynajmniej dla tych, którzy mają w Polsce zakłady produkcyjne. Krzysztof Łanda, wiceminister zdrowia, poinformował, że choć do tej pory produkcja leków w Polsce nie była brana pod uwagę podczas negocjowania umów refundacyjnych, może się to zmienić.
— Chcę wysłać mocny sygnał do wszystkich firm farmaceutycznych w Polsce i za granicą, że jest takie kryterium cenowe w ustawie refundacyjnej, które mówi o szczególnym, preferencyjnym, traktowaniu tych firm, które produkują leki w Polsce — mówi Krzysztof Łanda.
Na ewentualne preferencje firmy będą musiały jednak poczekać. Umowy refundacyjne są renegocjowane co dwa lata. Rozmowy komisji ekonomicznej Ministerstwa Zdrowia (MZ) z przedstawicielami firm właśnie się skończyły, kolejna tura ruszy więc dopiero za dwa lata. Przedsiębiorcy twierdzą, że na tego typu propozycje czekają od dawna. Wojciech Kuźmierkiewicz, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, uważa, że promowanie firm, które inwestują w Polsce w produkcję, płacą podatki i zatrudniają, to bardzo dobry kierunek.
— Nie ma w Polsce przepisów, które zachęcałyby do lokowaniaprodukcji czy prowadzenia prac badawczo-rozwojowych. Jest wręcz odwrotnie — obecne regulacje zachęcają do prowadzenia badań poza Polską. Czas to zmienić — twierdzi Wojciech Kuźmierkiewicz. Zdaniem Michała Pilkiewicza, dyrektora ds. relacji ze środkowoeuropejskimi partnerami w firmie badawczej IMS Health, trudno będzie — ze względów formalnoprawnych — powiązać miejsce produkcji leku z ewentualną decyzją refundacyjną lub preferencyjnymi warunkami przyznanymi przez publicznego płatnika. Na przeszkodzie mogą stanąć przepisy unijne.
— Nie zmienia to faktu, że wprowadzenie narzędzi, które promują i zachęcają do lokowania produkcji leków w Polsce, to bardzo dobry krok. To nie tylko miejsca pracy, wpływy do budżetu, ale też zwiększone bezpieczeństwo pacjentów. Gdyby resorty zdrowia i gospodarki opracowywały wspólną strategię rozwoju dla farmacji, skorzystaliby na tym wszyscy. Nie można zapominać, że nie każdą produkcję można łatwo przenieść do Polski. Są leki specjalistyczne, które produkuje np. jeden zakład na świecie — zastrzega Michał Pilkiewicz. © Ⓟ