Restauracje i puby omijają prawo
Od 1 czerwca 2000 r. sprzedający nie może za paczkę papierosów pobrać opłaty wyższej od tej, która jest na niej nadrukowana. Mimo iż rozporządzenie Ministra Finansów obowiązuje od sześciu miesięcy, to w większości restauracji i pubów ceny wyrobów tytoniowych nadal są o wiele wyższe niż wynika to z firmowego nadruku.
Na podstawie rozporządzenia Ministra Finansów, od 1 czerwca 2000 r. firmy produkujące wyroby tytoniowe mają obowiązek nanosić na opakowanie cenę, która ma stanowić bazę do naliczania podatku akcyzowego. Zgodnie z tym rozporządzeniem, sprzedawca detaliczny nie może sprzedawać papierosów drożej niż jest to napisane na opakowaniu.
— Podmiot gospodarczy, który sprzedaje papierosy po cenie wyższej niż ta, która znajduje się na pudełku, naraża Skarb Państwa na straty, ponieważ od narzuconej marży nie została pobrana akcyza. Za uchylanie się od opodatkowania prawo przewiduje karę grzywny wysokości 720 stawek dziennych ustalonych przez urząd skarbowy lub karę pozbawienia wolności do lat trzech. Możliwe jest także nałożenie obu sankcji naraz. Rozporządzenie to dotyczy wszystkich sprzedawców i nie wyróżnia żadnej grupy. Konsument ma prawnie zagwarantowaną ochronę przed zbyt wygórowanymi marżami — tłumaczy Mirosława Malesa z Ministerstwa Finansów.
Dodaje, że dokładna kwota kary zależy od wniosku urzędu skarbowego, który wykrył nadużycie i prowadzi postępowanie karne.
Nie opłaca się
Koncerny produkujące papierosy mogą stracić kanał dystrybucji. Dla większości restauratorów i właścicieli pubów marża, jaką mogą teraz uzyskać ze sprzedaży papierosów, nie jest wystarczająca. W związku z tym część restauratorów rezygnuje całkowicie ze sprzedaży papierosów.
— Nie zastanawialiśmy się długo nad zaprzestaniem sprzedaży papierosów. Dystrybucja wyrobów tytoniowych nie będzie przynosić na tyle wysokich dochodów, aby warto było dalej ją prowadzić — wyjaśnia Piotr Różański, specjalista do spraw marketingu z restauracji T. G. I. Friday’s.
Różne ceny
Koncerny tytoniowe nie mają tak naprawdę kontroli nad cenami narzucanymi przez hurtowników czy sprzedawców detalicznych.
— Umieszczamy na paczkach ceny maksymalne, tak jak wymaga tego prawo. Od tej ceny naliczana jest część podatku akcyzowego i odprowadzana do budżetu państwa. Mieszany system akcyzowy z określoną ceną maksymalną obowiązuje we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Sprzedawcy detaliczni mogą kupować od tych hurtowników, którzy oferują im najniższe ceny i najkorzystniejsze warunki. Z czasem konsumenci wymuszą sprzedaż papierosów po cenach, jakie nadrukowane są na paczkach, bo takie mają prawo — wyjaśnia Elżbieta Gołąb z Philip Morris.
Dzięki rozporządzeniu palacze zaoszczędzą pieniądze.
— Na obniżce cen zyska klient. Jednak producenci wyrobów tytoniowych muszą się liczyć z utratą części kanału dystrybucji. Przyzwyczajeni do prawie 100-proc. marży restauratorzy mogą w ogóle zrezygnować z ich sprzedaży. Z drugiej strony dla dobrych restauracji nie ma dużego znaczenia, ponieważ główny zysk powinien być generowany ze sprzedaży potraw i alkoholu, a wyroby tytoniowe to tylko uzupełnienie dla wygody klienta — uzasadnia Jerzy Szul z House of Prince.
Jednak większość punktów gastronomicznych nie chce stracić sporego zarobku, który zyskiwali dzięki sprzedaży papierosów.
— Właściciele restauracji prześcigają się w pomysłach, jak ominąć przepisy i pozostać przy starej, wyższej cenie. Tego typu praktyki, to zwykłe naciąganie klienta, który często nie zna swoich praw — wyjaśnia Jerzy Szul.
Polak potrafi
Restauratorzy i właściciele pubów interpretują rozporządzenie na różne sposoby. Sprzedają papierosy za wyższe niż na opakowaniu ceny. Uzasadniają to w coraz bardziej pomysłowy sposób.
— Papierosy podajemy zawsze otwarte. Razem z usługą rozpakowania paczka papierosów dowolnej marki kosztuje u nas 10 zł — wyjaśnia chcący zachować anonimowość właściciel jednego z warszawskich klubów. Innym pomysłem, na który wpadli restauratorzy, jest zaklejanie cen metkownicą.
Kosztowny ogień
W rozporządzeniu zakazano narzucania wysokich marż na wyroby tytoniowe, ale nikt w nim nie wspomniał o marżach na zapałki.
— Zawsze podajemy papierosy na talerzyku razem z pudełkiem zapałek. Całość, niezależnie od marki papierosów, kosztuje 10 zł. Pudełko zapałek jest więc u nas relatywnie drogie — przyznaje menedżer warszawskiej restauracji Grand Kredens.
Niektórzy właściciele restauracji otwarcie nie stosują przepisu. W katowickiej restauracji Panderossa papierosy, mimo iż na opakowaniu widnieje niższa cena, sprzedawane są według starego systemu, czyli o wiele drożej. Według przedstawicieli Ministerstwa Finansów, działania tego typu mają na celu świadome ominięcie prawa i podlegają sankcji.
Bez rejestracji
— Za usługę rozpakowania paczki papierosów właściciel restauracji ma prawo pobrać dowolną opłatę, pod warunkiem, że tego typu działalność została zarejestrowana i płaci od niej podatki takie same, jak od innych usług. Wszystkie inne działania mają na celu ominięcie przepisów. Są więc niezgodne z prawem — podkreśla Mirosława Malesa z Ministerstwa Finansów.
Według niej, do tej pory działalność gospodarcza polegająca na otwieraniu paczki papierosów nie została jeszcze zarejestrowana w żadnym sądzie rejonowym. Ale również żaden z właścicieli restauracji omijający prawo nie został do tej pory ukarany.