Restauracyjnym szlakiem: Po grecku, ale na egipskiej

opublikowano: 15-12-2010, 17:29

Wśród tych mrozów i śniegów zamarzyliśmy nagle o słoneczku. Egipt chwilowo wykluczyliśmy – rekiny pożerają tam ostatnio pluskających się miło turystów. Na celownik wzięliśmy restaurację grecką Santorini w Warszawie. Za to przy ulicy Egipskiej.

Zaglądamy tam (dla porządku) od czasu do czasu. Bywało z reguły różnie, tym razem także. Taramosalatę można spokojnie omijać. Chyba to jakiś gotowiec produkowany masowo we wiaderkach na potrzeby greckich restauracji. Za to tzaziki (5 zł – cena za kulkę) z podpieczonym chlebkiem – miłe wspomnienie.

Nad wyborem dania głównego długo się nie zastanawialiśmy. Zamówiliśmy chtapodi scharas (grillowaną ośmiornicę - 59 zł). Flagowe danie Santorini. I było małe rozczarowanie. Same morskie zwierzątka były smakowo raczej bezbarwne. Za to towarzyszące im buraki (chyba z Polski) zrobiły na nas duże wrażenie.

Na kieliszki podają tam wino z Krety ( 9 zł lampka). Na wszelki wypadek zamówiliśmy dwa: białe i różowe. Białego ośmiornica raczej nie polubiła, ale po pierwszym zbliżeniu z rose wyraźnie zawirowała nóżkami. Buraki także miło pokiwały główkami. Zadumaliśmy się z troską, dlaczego sama ośmiornica (za tą cenę) była jednak trochę bez wyrazu. I nagle odkryliśmy przyczynę. Podano ją na zimnych talerzach. Dygotała! Zapewne grecki szef kuchni zasnął głęboko w saunie drzemiąc o swojej słonecznej ojczyźnie.

None
None

Zaglądamy tam (dla porządku) od czasu do czasu. Bywało z reguły różnie, tym razem także. Taramosalatę można spokojnie omijać. Chyba to jakiś gotowiec produkowany masowo we wiaderkach na potrzeby greckich restauracji. Za to tzaziki (5 zł – cena za kulkę) z podpieczonym chlebkiem – miłe wspomnienie.

Nad wyborem dania głównego długo się nie zastanawialiśmy. Zamówiliśmy chtapodi scharas (grillowaną ośmiornicę - 59 zł). Flagowe danie Santorini. I było małe rozczarowanie. Same morskie zwierzątka były smakowo raczej bezbarwne. Za to towarzyszące im buraki (chyba z Polski) zrobiły na nas duże wrażenie.

Na kieliszki podają tam wino z Krety ( 9 zł lampka). Na wszelki wypadek zamówiliśmy dwa: białe i różowe. Białego ośmiornica raczej nie polubiła, ale po pierwszym zbliżeniu z rose wyraźnie zawirowała nóżkami. Buraki także miło pokiwały główkami. Zadumaliśmy się z troską, dlaczego sama ośmiornica (za tą cenę) była jednak trochę bez wyrazu. I nagle odkryliśmy przyczynę. Podano ją na zimnych talerzach. Dygotała! Zapewne grecki szef kuchni zasnął głęboko w saunie drzemiąc o swojej słonecznej ojczyźnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stanisław J. Majcherczyk

Polecane