Liczba postępowań restrukturyzacyjnych rośnie, ale ich efektywność nadal pozostawia wiele do życzenia — wynika z analizy takich procesów, którą przeprowadziła spółka Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja we współpracy z platformą analityczną SpotData.



O połowę więcej
W II kwartale tego roku sądy otworzyły w Polsce aż 122 postępowania restrukturyzacyjne. Jest to druga najwyższa wartość po rekordowym ostatnim kwartale 2017 r., kiedy to otwarto 124 restrukturyzacje. Wzrost w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku wynosi aż 50 proc.
— Spodziewamy się, że ten rok zakończy się liczbą około 500 nowych restrukturyzacji, przy 380 w 2017 r. — mówi Patryk Filipiak, doradca restrukturyzacyjny w spółce Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja.
Najchętniej przedsiębiorcy wchodzą w przyspieszone postępowania układowe. Stanowią one aż 60 proc. wszystkich otwartych postępowań, a trzy miesiące temu ich udział był nawet na poziomie 62 proc. Dużym zainteresowaniem cieszą się także sanacje. W drugim kwartale stanowiły one 28 proc. wszystkich procesów restrukturyzacyjnych, o 8 proc. więcej niż w pierwszych trzech miesiącach tego roku. Postępowania układowe stanowią 11 proc., a o zatwierdzenie układu — tylko 1 proc. Autorzy raportu zwracają uwagę, że ze względu na opóźnienia w ogłaszaniu postanowień sądów w „Monitorach Sądowych i Gospodarczych” praktycznie niemożliwe jest obserwowanie w czasie rzeczywistym liczby otwieranych postępowań — średnia różnica między datą postanowienia a ogłoszenia w „Monitorze” wynosi ok. 20 dni roboczych. Dane są zatem podawane w przybliżeniu.
Niska efektywność
Niestety, za wzrostem liczby postępowań restrukturyzacyjnych wcale nie idzie poprawa ich skuteczności. Wręcz przeciwnie.
— W drugim kwartale mieliśmy tylko 30 zatwierdzonych układów, podczas kiedy trzy miesiące wcześniej było ich 36, a w ostatnim kwartale minionego roku — 44 — mówi Patryk Filipiak.
Przy tym efektywność — dla wszystkich procesów rozpoczętych od początku obowiązywania prawa restrukturyzacyjnego — mierzona stosunkiem zatwierdzonych przez sądy układów do liczby otwartych postępowań — wynosi zaledwie 22 proc.
— Zatem tylko co piąte postępowanie zakończyło się przyjęciem układu. Najwyższą, chociaż też niską, efektywnością cieszą się przyspieszone postępowania układowe. W tym przypadku 28 proc. postępowań kończy się sukcesem. Najmniej sprawne są sanacje, gdzie wskaźnik efektywności wynosi zaledwie 7 proc. — mówi Patryk Filipiak.
Z raportu wynika także, że w dalszym ciągu więcej jest umorzeń postępowań (209) niż zatwierdzonych układów (195).
— Jest to o tyle niepokojące, że pod koniec 2017 r. obie te opcje się zrównały, co pozwalało sądzić, że nastąpiła trwała zmiana. Co ciekawe, o ile odsetek zatwierdzonych układów różni się między poszczególnymi postępowaniami, to liczba umorzeń we wszystkich pozostaje stabilna i wynosi ok. 25 proc. — zauważa Patryk Filipiak.
Najchętniej przedsiębiorcy wchodzą w przyspieszone postępowania układowe. Stanowią one aż 60 proc. wszystkich otwartych postępowań, a trzy miesiące temu ich udział był nawet na poziomie 62 proc. Dużym zainteresowaniem cieszą się także sanacje.
W handlu i budowlance
Autorzy raportu przeanalizowali restrukturyzacje także pod kątem branż, w których działają firmy korzystające z tej opcji. Okazuje się, że największy wzrost liczby takich postępowań odnotowano w handlu hurtowym, budownictwie i działalności rolnej.
— Firmy budowlane zgłaszają problemy z płynnością ze względu na wzrost kosztów pracy i materiałów. Przedsiębiorcom przemysłowym mogły zaszkodzić wyższe ceny surowców. Z kolei w handlu główną przyczyną wydaje się być rozdrobnienie przedsiębiorcówhurtowych, niska marżowość oraz trwająca wojna cenowa, choćby na rynku elektroniki. We wszystkich sektorach wyzwaniem jest również ostrzejsza polityka fiskalna, czyli choćby częstsze kwestionowanie rozliczeń podatkowych, wprowadzanie nowych narzędzi, takich jak split payment oraz odwrócony VAT — tłumaczy Patryk Filipiak.
Zgadza się z nim Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes.
— Z jednej strony — nie rosną ceny, o czym świadczy niska dotychczas inflacja, a z drugiej — marże są drenowane przez rosnące koszty pracy, zaopatrzenia, nowych regulacji i podatkowe — mówi Tomasz Starus.
Dodaje, że trudną sytuację w firmach może pogłębić choćby split payment.
— Przedsiębiorcy, których kontrahenci zdecydują się na stosowanie tego mechanizmu, dysponować będą jedynie kwotą netto, sami jednocześnie płacąc swoim dostawcom pełną należność brutto za komponenty i surowce do produkcji. Niewątpliwie powstanie pewna luka płynnościowa, której negatywny wpływ może zapewne z czasem zmaleć, ale przedtem przyczyni się ona do problemów i niewypłacalności, zwłaszcza w sektorze małych i średnich przedsiębiorców — dodaje Tomasz Starus.